Prąd to ponadczasowe medium, które od dziesiątek lat nie podlega medialnej ewolucji. Nie zmienia swojej roli. Czasami wydaje mi się jednak, że ludzie nie zdają sobie sprawy jak wiele od niego zależy...
Niedawno przeglądałem archiwa Polskiej Kroniki Filmowej. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak ludzie cieszyli się na początku lat 50-tych, gdy ich krytą słomą chatę zamiast świeca czy lampa naftowa, oświetlała żarówka swobodnie zwisająca pod sufitem. Masowa elektryfikacja polskich gospodarstw była wówczas wielką w relacjach społecznych rewolucją medialną. Prąd był medium, które usprawniło nie tylko ówczesną produkcję rolną, ale i komunikację społeczną. Prąd sprawiał, że gospodarstwa wyposażone w radioodbiorniki stawały się lokalnymi ośrodkami przekazu mediów masowych. Oczywiście zniekształcenia w treści informacji podawanej przez lektora Polskiego Radia były katastrofalne, społeczeństwo jednak przestawało być ciemną masą. Zaczynało postrzegać świat, wydarzenia. Wydawało opinie na posłyszane tematy. Tak jak kilkadziesiąt lat temu prąd, na polską wieś dociera dziś telewizja cyfrowa i Internet. Telefony komórkowe są już od dawna. A wszystko dlatego, że jest prąd.
Wyobraźmy sobie sytuację, że zaczyna go brakować? Że wracają znane mi z opowiadań stopnie zasilania? Że nastaje ciemność i cisza. Fatalna perspektywa, prawda? Wyobraźmy sobie, że mimo UPS-ów i mechanicznych generatorów prądu, jak dzieci zasypiają zmęczone serwery gigantów rynku internetowego. Niedawno na skutek awarii zasnęły tak prawie wszystkie serwery Skype'a. Na szczęście taka apokalipsa nam nie grozi, jednak przypominając sobie mojego dziadka, który z rachunkiem za prąd biegł na pocztę, by w domu było światło, radio i telewizja, a opłacenie go było dlań tak ważne, jak dla nas faktura za internet, zastanawiam się, jak wiele się zmieniło w naszych priorytetach.
I jak bardzo zapomnieliśmy, jak ważnym medium jest prąd.
W odróżnieniu od telefonii, radia i telewizji nie zostało ono zmienione przez żadną rewolucję techniczną. Oczywiście nie mam na myśli sposobów produkcji prądu, gdyż te jak wiadomo nauka mocno modyfikuje i prąd jako medium ma coraz bardziej ekologiczne podłoże. Powstają farmy elektrowni wiatrowych, kolektory słoneczne czy pompy ciepła, które można rzec - uniezależniają statystycznego Kowalskiego od braków w dostawach prądu. Myślę o przeznaczeniu tego medium, jakim jest zasilanie w energię innych urządzeń. I nie sądzę, że jego rola kiedykolwiek się zmieni.
Prąd będzie więc współczesnym, żywym dinozaurem na tle innych, ewoluujących mediów.
Współczesny użytkownik nowoczesnych technologii bierze prąd za coś tak normalnego i oczywistego, jak powietrze. Fakt, iż wszędzie może podładować telefon, notebooka. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia w redakcji, podczas składu gazety zgasło światło i część mniej ważnych, nie wpiętych pod UPS-y komputerów zgasła. Stworzyła się dziwna atmosfera. Dzielnica bez prądu. A gazetę skończyć trzeba. W takiej sytuacji wszelkie inne sprawy stają się mniej ważne, a najważniejszą był prąd, o którym w jednej chwili wszyscy sobie przypomnieliśmy. Zapomniane, niedoceniane przez nas medium sparaliżowało ludzi w banku, którego elektryczne drzwi nie chciały się otworzyć. Ktoś walił w drzwi stojącej między piętrami windy. Przykładów można mnożyć wiele.
Cieszę się jednak, że
coraz więcej dużych firm - także z branży internetowej, inwestuje w odnawialne źródła energii. W elektrownie wiatrowe czy kolektory słoneczne, wspierające energetycznie swoje serwery, jak robi to Google. Miło jest jednak mieć świadomość, że obok nas jest medium, które nie zmieni się prawdopodobnie nigdy. Czeka nas za to rewolucja energetyczna, w efekcie której każdy Kowalski za kilkadziesiąt lat będzie miał własną elektrownię wiatrową, kolektory słoneczne i zapomni o fakturach z zakładów energetycznych.
WOJCIECH ANDRZEJEWSKI
Komentarze (7)
20 sierpnia 2007, 0:12:25
20 sierpnia 2007, 0:51:07
20 sierpnia 2007, 9:08:40
20 sierpnia 2007, 10:13:06
21 sierpnia 2007, 11:26:46
27 sierpnia 2007, 0:56:39
27 sierpnia 2007, 12:00:31