Patrząc na dzisiejszych muzyków, aktorów czy dziennikarzy, dochodzę do wniosku, że w naszym kraju nie ma zbyt wielu sposobów na zrobienie kariery. A szkoda… Po pierwsze, trzeba wyglądać. W telewizji chyba to liczy się najbardziej. Drugą istotną rzeczą jest bycie skandalistą. Bądź głupkiem. Albo jednym i drugim.
Kuba Wojewódzki, Doda i wielu innych ludzi, którzy regularnie pojawiają się na naszych szklanych ekranach, robi coś, co dla "zwykłych" ludzi jest co najmniej szokujące, dla mnie zresztą również. Pierwszy, którego wymieniłem, ze spokojnego i nieśmiałego dziennikarza muzycznego zamienił się w "pierwszego prześmiewcę IV RP", jak sam określa się w swoim programie telewizyjnym. Tak nazwały go gazety, tak nazwali go ludzie. Do tego tytułu doszedł głównie z powodu swojego ciętego języka i tzw. "lirycznego refleksu", który stale nam prezentuje. Przez wielu jest uważany za głupka, świra czy błazna, ale i tak miliony osób w każdą niedzielę zasiadają przed telewizorem, by móc zobaczyć jego wygłupy. O Wojewódzkim nie cichnie również w prasie. Niemal codziennie pojawiają się w brukowcach newsy dotyczące jego życia. Zarówno scenicznego jak i prywatnego. Czytając je wszystkie, możemy dowiedzieć się m.in. tego z kim Kuba ma romans, jakie narkotyki lubi, itd. Część z nich to oczywiście plotki wyssane z palca. Co dziwne - popularny prezenter zdaje się nie przejmować wszystkimi plotkami na swój temat, które wciąż nie ustają, tłumacząc, że "takie jest życie osób popularnych", jednak gdy jego twarz pojawiła się na okładce Wprost, a pod nią widniało hasło "idole na haju", Kuba postanowił podać tygodnik do sądu. Widać, że nawet tacy skandaliści i ludzie zdystansowani znają granicę. Ludzie wciąż jednak prezentują swoją głupotę i stale kupują brukowce, które, pozwolę sobie przypomnieć, są najchętniej czytanymi dziennikami w Polsce… Jednym słowem - wstyd.
Nie przez przypadek jako drugą osobę, która zdobyła sławę dzięki swojemu nieokrzesanemu charakterowi i ciętemu językowi, wymieniłem Dodę, dziewczynę z małego miasta, której udało się osiągnąć wielki sukces. Żeby nikt nie posądził mnie o jakiekolwiek uprzedzenia co do jej pochodzenia, dodam, że ja również pochodzę z Ciechanowa, miejsca, gdzie wychowywała się gwiazdka popularnego reality show i późniejsza wokalistka. Kobieta wzbiła się na wyżyny popularności dzięki swoim kontrowersyjnym i skandalizującym wypowiedziom. Według mnie, czasami Dorota najzwyczajniej przesadza. Publiczne mówienie o swojej słabości do seksu oralnego jest co najmniej…dziwne. Doda stale próbuje udowodnić nam, że nie jest "gwiazdką jednego sezonu" oraz że potrafi narobić sporo szumu wokół swojej osoby. Prawdopodobnie jej skandaliczne zachowanie i szokujące wypowiedzi są skutkiem nieco "zawyżonych" ambicji. Wokalistka pokazała nam, że jest w stanie posunąć się do wszystkiego, by o niej mówiono i pisano. Niedawno wzięła rozwód, prawdopodobnie tylko w celu wypromowania swojej nowej płyty. Sprowokowała także bójkę w windzie, w której uczestniczyli członkowie jednej z grup muzycznych, obrażających w swoich tekstach Dorotę. Ale wcale się temu nie dziwię… Jako "nieoficjalna królowa polskiej sceny muzycznej", Doda nie może sobie pozwalać na jakąkolwiek zniewagę. Panuje zasada, że gdy Dorota mówi, inni słuchają, nawet wcześniej wspomniany przeze mnie Kuba Wojewódzki, który poczuł na własnej skórze, czym jest walka na słowa z artystką.
Skąd więc wzięła się teza mówiąca, że ludzie, pragnący sie wybić, powinni zrobić coś szokującego? To jasne - ze Stanów Zjednoczonych. Tam osoby próbujące wzbudzić podziw innych, na przeróżne sposoby nieraz używają skandalu, to normalka. Nie szokują już wulgaryzmy padające sprzed kamery w stronę tysięcy widzów. W Stanach trzeba zrobić coś dużo bardziej nienaturalnego, by wzbudzić "sympatię" wśród ludzi, która w rzeczywistości przeradza się w zwykłą ciekawość. Niejeden Amerykanin zadaje sobie codziennie pytanie "Co dziś zrobił ten głupek?", sięgając do brukowca. Gazety wypełnione plotkami po brzegi też przybyły do Polski właśnie zza oceanu. Ludzie kupują je prawdopodobnie dlatego, że są tanie i mają dużo obrazków.
Wracając do Ameryki - tam, żeby być człowiekiem uważanym za gwiazdę, nie wystarczy raz wzbudzić ciekawość ludzi. Trzeba to robić na okrągło, nie pozwalając zapomnieć o sobie.
Dużo łatwiej jest zrobić karierę, tworząc tzw. event, czyli właśnie szokujące wydarzenie czy też skandal. Jako przykład może posłużyć Paris Hilton, dziedziczka wielkiej fortuny swojego dziadka, pragnąca zrobić karierę. Pokazała światu swoje genitalia, a teraz jest sławna. Ma ona za sobą już jeden wyrok (kilkudniowy) oraz parę pozwów sądowych, m.in. o znieważenie.
Poza tym dużo prościej jest zrobić coś głupiego przed kamerą niż starać się wypromować swoją osobę np. regularnie chodząc na castingi do filmów czy przesłuchania. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni, bo świat nie powinien opierać się na skandalu, ale co innego "światek", jak gwiazdy zdrobniale nazywają show business. "Światek" jest niemal tak samo modnym pojęciem, jak "Warszafka". Polskie "celebryty" nazywają tak nie naszą stolicę, stolicę Polski, Warszawę, a stolicę lansu, miejsca, w których trzeba bywać. No cóż… Skomplikowane i do niczego niepotrzebne, przynajmniej dla mnie. Nigdy nie zamierzałem (i nie zamierzam) przyjaźnić się z żadną gwiazdką, a tym bardziej nie chciałbym się takową osobą stać.
Szkoda, że brukowce są najlepszym źródłem informacji o tytułowych głupkach i skandalistach. Szkoda, że poza informacjami gdzie, kto, kiedy i w końcu z kim bywał, kolorowe czasopisma nie zawierają w sobie niczego poza obrazkami. Ale kończę to narzekanie.
Pół biedy, gdy ludzie czytają o gwiazdach. Gorzej, gdy wierzą brukowcom, piszącym o polityce…
Komentarze (17)
22 października 2007, 19:04:18
Ten felieton to "lanie wody" o przysłowiowej d..ie Maryny w stylu wypracowania 10-latka. Spodziewam się riposty, że było to działanie zamierzone(!), ale "bujać to my, a nie nas".
Światem rządzi, stara jak on sam, zasada popytu i podaży. I dopóki będzie na nie popyt, tak długo będą istnieć "zjawiska" jak Doda czy Wojewódzki.
I w związku z popytem i podażą stań przed lustrem i zadaj sobie pytanie: "Czym różnię się od bohaterów mojego felietonu" ? I spróbuj sobie wytłumaczyć brak innych komentarzy oprócz mojego...
22 października 2007, 19:44:44
Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści), specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne "prześlizgiwanie" się po temacie.
Definicja felietonu z Wikipedii, która ( wg mnie ) jest rzetelnym źródłem. Dziękuję za zainteresowanie moim tekstem ;) Pozdrawiam!
23 października 2007, 10:42:52
23 października 2007, 11:56:22
Człowiek stara ci się wytłumaczyć, że ludzie szukają idoli w złych osobach, osobach, które promują się w sposób dla mnie żenujący. Wzorców do naśladowania powinniśmy szukać w sportowcach, którzy zdobyli sukces pracą i wysiłkiem, naukowców i wynalazców, którzy polepszają nasz byt, pisarzy i aktorów, którzy poruszają nasze serca i kształtują nasze wnętrza itd... Niestety obecne społeczeństwo jest nastawione na rozrywkę i to wyjątkowo płytką. Jeśli ludzie cenią osoby, które poza bluzganiem czy pokazywaniem sztucznych cycków nie mają nic do zaoferowania to coś tu nie gra...
25 października 2007, 12:10:02
25 października 2007, 22:57:47
29 października 2007, 19:48:37
> na seks z dziećmi i dragi też jest popyt i podaż...
Dlaczego wprowadzasz do wątku patologie - rozwiń temat, proszę.
> Człowiek stara ci się wytłumaczyć,
Człowiek niczego nikomu nie stara się wytłumaczyć - odsyłam do definicji felietonu ("wyrażający osobisty punkt widzenia autora").
29 października 2007, 19:58:30
Po zapoznaniu się z definicją określenia "felieton" pozostaję przy moich poprzednich słowach - niech będzie to moja subiektywna definicja :P
> ... lekki w formie ...
o Twoim felietonie trudno to powiedzieć ;)
na marginesie: zamiast wklejać tekst wystarczy podać odsyłacz - nie jestem tak leniwy, żeby w niego nie kliknąć ;)
29 października 2007, 20:01:11
> Na ten temat napisano już setki tekstów o wiele
> bardziej błyskotliwych, inteligentnych,
> pogłebionych...
Proszę o podanie odsyłacza/y do kilku z ww. - chętnie zapoznam się z dobrym felietonem, żeby na przyszłość mieć jakąś podstawę do zżymania się na kiepskich felietonistów ;)
30 stycznia 2008, 19:30:51