Słyszałem niedawno wieść, iż użytkownicy internetu, a więc jak najbardziej nowego medium, które według Marshalla McLuhana jest metaforycznym przedłużeniem człowieka, zaczynają wykazywać lenistwo. Szukając informacji w najpopularniejszych wyszukiwarkach tj. Google, Yahoo czy Altavista, nie raczą sięgnąć po więcej zapytań, jak pierwsze 3-4 linki od góry.
Czy to dowód na uwstecznianie się człowieka? Czy może na to, że powszechny dostęp do informacji i wiedzy w jakiś dziwny, niewyjaśniony sposób wpływa na zawężanie naszego światopoglądu? A może na to, że jesteśmy po prostu leniwi i chcielibyśmy jeszcze prostszego i szybszego sposobu na dostęp do informacji niż mozolne zmagania z komputerem, PDA i internetem?
Aż boję się wysnuć tezę, że im bardziej rozwijają się media, tym prostszy, mniej ciekawy świata staje się ich odbiorca - współczesny człowiek. Pewnie zaraz będziecie chcieli mnie ukrzyżować za uogólnianie. Może przeżyję.
Marshall McLuhan w swojej pracy naukowej i wybitnym, ponadczasowym dziele pt. "Zrozumieć media", w ani jednym akapicie nie wątpił w człowieka. Uważał, że w dobie rewolucji informacyjnej, jaką przewidywał, człowiek - mieszkaniec globalnej wioski, może tylko się rozwijać - poszukiwać informacji i dostarczać ją innym, czasami nawet nieświadomie. Jakże się mistrz McLuhan pomylił z tą wiarą... Bo jak inaczej wytłumaczyć wieść o tym, że minimalizujemy swój wysiłek w poszukiwaniu informacji do trzech kliknięć w Googlach?
Jestem pokoleniem, które w toku studiów, na pierwszym roku wiele czasu spędzało w bibliotece, walcząc z rewersami i przeważnie niemiłymi bibliotekarkami. Później, gdy w moim domu pojawił się komputer pojąłem magię internetu. Zrozumiałem, jak wielkim oceanem informacji jest internet. Ręka do góry ten, kto choć raz nie zawalił nocy przez sieć... I boli mnie, że podła statystyka, bezlitośnie wykazuje lenistwo na jakie zapadają mieszkańcy globalnej wioski. Tylko 3-4 zapytania... To zdecydowanie zaprzecza teorii McLuhana, o nieskończonym procesie rozwoju i przedłużania świadomości człowieka. A ponieważ nasz świat jest tak duży, jak potrafimy go opisać, martwi mnie to, że nie szukamy nowych, alternatywnych informacji on nim. Zwłaszcza, że w bibliotekach ludzi nie przybywa...
Zastanawiam się, co sprawia, że nasze społeczeństwo - tak szumnie nazywane informacyjnym, przestaje szukać informacji? Z jednej strony mamy gigantyczne medium (Google) z drugiej medium, nie w pełni eksplorowane. Jak osiągnąć złoty środek, by miast kurczyć się - przedłużać? Pytanie stawiam do Was. Sami przed sobą przyznajcie się czy szukając czegoś w Googlach przekraczacie jak się okazuje magiczną barierę 5. Pierwszych linków...
A może już jest nam za ciężko szukać w sieci informacji na wolniejszym od umysłu komputerze? Może przydałby się chip i swobodny przepływ danych w myślach? Twierdzę, że to właśnie byłoby kolejne przedłużenie człowieka, który popada w lenistwo w sieci i jedynie konsumuje media, zamiast być ich motorem. Te zaś, w przeciwieństwie do niego rozwijają się. Dziwne, prawda?
Komentarze (2)
13 listopada 2007, 18:26:37
15 listopada 2007, 16:56:11