Chcę być polskim Jerrym Springerem!

Na początek zaznaczam, że napisanie tego felietonu wymagało ode mnie wielkiego poświęcenia. Zamiast zasiadać codziennie o 22. przed telewizorem w celu obejrzenia „Szkła Kontaktowego”, uparcie włączałem Zone Club, by zobaczyć słynne na cały świat „Potyczki Jerrego Springera”. Na początku byłem sceptycznie nastawiony do swojego pomysłu, lecz szybko przekonałem się, że Jerry Springer, a raczej jego goście, pomimo tego, że usilnie próbują być poważni i dramatyczni, są… po prostu śmieszni.
Najpierw wyjaśnię jednak, kim właściwie jest ów bohater amerykańskiego talk-show (Nie wiedzą tego chyba tylko ci, którzy nigdy nie posiadali telewizji kablowej).
Popularny Jerry w rzeczywistości nazywa się Gerald Norman Springer, lecz - jak nam wiadomo - pseudonimy artystyczne lepiej się sprzedają. Za sobą Jerry ma nie tylko karierę telewizyjną, bowiem niegdyś był także burmistrzem jednego z amerykańskich miast. Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć w to, co ludzie wypisują na forach internetowych dotyczących właśnie programu nadawanego na Zone Club.

„Podstarzały, siwiejący, uśmiechnięty facet- niewiniątko…” - pomyślałem. To, co zobaczyłem na antenie wkrótce przeszło jednak moje najśmielsze oczekiwania! Zaznaczam, że dawniej słyszałem o programie autorskim Jerry’ego, ale w poniedziałek zobaczyłem go po raz pierwszy w życiu) Co tam się działo!… Pewien mężczyzna w średnim wieku wszedł do studia z jakąś kobietą w sukni ślubnej… Zaraz potem okazało się, że owa kobieta jest jego córką, a suknia ma oznaczać chęć zamążpójścia (No tak, tego się akurat domyśliłem…). Nie byłoby w tym jednak nic dziwnego, gdyby nie fakt, że planowała ona małżeństwo ze swoim ojcem. Po krótkiej rozmowie i kilku prowokujących tekstach, które padły z ust ojca-męża (?), do programu włączyła się widownia. Ludzie zaczęli rzucać różne obelżywe teksty w kierunku mężczyzny. Jerry natomiast stał sobie z boku i przyglądał się całej sytuacji. Na jego twarzy malował się ironiczny uśmiech, a jej wyraz sugerował, że jest on w pełni usatysfakcjonowany…

Przyznaję- przeraziłem się. Po obejrzeniu pierwszego odcinka byłem w lekkim szoku. Po kilku następnych zorientowałem się jednak, że Jerry Springer i jego „Potyczki” to tylko program, w którym grają podstawieni aktorzy. Uff… A więc te wszystkie wyzwiska, wszystkie bijatyki, wszystkie skandowania „Jerry! Jerry!”, były tylko grą aktorską…

Nie wiem tak naprawdę dlaczego “Jerry Springer Show” (oryginalna nazwa) cieszy się milionową widownią na całym świecie. W końcu to nic innego jak serial brazylijsko-wenezuelski w wydaniu północno-amerykańskim z udziałem rzekomo zwykłych ludzi...

Zacząłem się więc zastanawiać nad tym, do kogo można porównać Jerry’ego. Na myśl przyszli mi "bohaterowie" mojego pierwszego felietonu, czyli Doda i Wojewódzki. …Nie! Doda "istnieje" w show biznesie dopiero od kilku lat, natomiast Jerry prowadzi swój program od 1991 roku!

Jedyną rzeczą, która sprawia, że Doda i Jerry są do siebie podobni jest ich fenomen.
O co właściwie chodzi w „Potyczkach” ? Program ma jeden stały punkt-bijatyki. Są one nieodłącznym źródłem rozrywki, jaką dają Amerykanom programy telewizyjne. Doda również jest agresywna- zazwyczaj używa słów, ale ostatnio udało jej się pobić pewnego rapera (ciekaw jestem, czyja wersja jest prawdziwa, Dody czy też owego wokalisty?).

Powstało kilka sitcomów „Potyczek”. Myślę, że możemy zaliczyć do nich „Rozmowy w toku” Ewy Drzyzgi… Tam też są odcinki poważne, jak i takie, do których ludzie przychodzą z wyimaginowanymi problemami, ale nie doszło jednak do tego, by w studiu TVN ktoś się pobił…W Ameryce Południowej (nie wiem dokładnie, w jakim kraju) powstał podobno program niemal w całości oparty na scenariuszu swojego odpowiednika nadawanego w USA. Został on jednak "okrojony" z jednego "szczegółu", jakim jest fabuła… Kobiety wchodzą na ring i zaczynają się bić, jednocześnie bluźniąc niemiłosiernie. Całości dopełnia publiczność, która również nie omieszka zakląć od czasu do czasu…

Szkoda tylko, że programy tego typu coraz częściej cieszą się większą popularnością np. wśród nastolatków żądnych przemocy, agresji i ciekawych docinek, niż te nadawane np. na Discovery. Wiem jednak, że Jerry też wciąga, bardzo wciąga…
Póki co, mam więc zamiar włączać codziennie o 22.00 Zone Club, bo kto wie, może w przyszłości będę potrafił wykazać się takim refleksem jak sam prowadzący? Chciałbym kiedyś dostać swój program, taki sam jak Jerry’ego. Ludzie przychodziliby do mnie z "problemami", a ja starałbym się pomóc im je rozwiązać. Chciałbym być tytułowym "Polskim Jerry’m Springerem", lecz prawdopodobnie muszę jeszcze trochę pooglądać tego oryginalnego i nieco posiwieć…

I na koniec taka mała dygresja:
Panie Miecugow-przegrałeś Pan….z Jerrym…
może jednak dziennikarstwo to nie Twoja droga ... ;>
         
"Chciałbym kiedyś dostać swój program, taki sam jak Jerry’ego."
warto pomarzyć.
ale na razie sie ucz, bo mistrzem pióra to ty nie jesteś.
         
no wiesz to jest takie srednie to co mowiesz bo nie do konca to jest serial w ktorym graja aktorzy. ogladalme program na jakims kanale i nie oamietam szczegolow bo nie myslalem ze to co ogladalem o Jerry Springer mi sie przywada.

a wiec zaprosili kiedys osobie ktora wprowadzili w blad i wywiązała sie kłótnia i upokorzenie, jakis czas po programie ta upokorzona osoba popaenila samobójstwo lub kogoś zabila, teraz na prawde teraz tego nie pamieta, ale Jerry byl obwiniany troche za to, ze właśnie dopuszcza do takich cyrkow podobno bylo to dosc glosne w usa.

wiec twoje wnioski nie wiem czy sa trafne.
         
      0 
Widać, że początkujący...
           
Dziwie się, że dopiero teraz ktoś zauważył ten program skoro jest on od lat w kablówkach i większość ludzi nie o co dokładnie chodzi ale tak na prawdę w tym programie ludzie mają kase za to, że występują, a za każdy wyskok dodatkową premię, im bardziej niebezpieczny to kasa jest większa, tylko jaki jest sens takiego programu skoro od początku do końca jest sztuczny ?
         
u Ciebie przegrał u mnie nie panie Barabaszu
         
      0 
grzegorz piekar śl
27 stycznia 2008, 15:19:52
panie macieju pan nie na daje sie prowadzić show dzerrego springera możesz prowadzić progam zdrada bo jest pan podobny tego reptera a ochroniarza musisz zatrudnicz bo wiem nie tylko oglodam jerrego spingera na tv ja oglodałem na żywo rozmawiałem jerrego muwił to som duże koszta za włanego ochroniaża zatrunic jestesz zamało muwni nie jesteś ani katolikiem wiem otym a polacy się bojom wystepować programie nigdy tego nie robiły musisz pan koczyć szkołe psychologiczną żeby ten szow zrobić ja jusz wiem jak to zrobić czeba założyć włany telewizie i kariere tego programu bo mi muwił jeery spingers
           

CAPTCHA
Maciej Barabasz

Maciej BarabaszPoczątkujący dziennikarz, specjalizujący się w tematyce mediów. Współpracował m.in. z Kielecką Gazetą Wyborczą, pisał do młodzieżowej gazety Angorka, oraz lokalnego pisma Tygodnik Ciechanowski. Obecnie pracuje w redakcji Extra Ciechanów jako felietonista, oraz w radiu KRC.FM.

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00