To już ósmy raz, kiedy Google przedstawia "znak czasów" na koniec roku - najszybciej zyskujące na popularności wśród internautów zapytania wpisywane do wyszukiwarki.
Jeszcze niedawno myślałam, że takie rzeczy, jak prośba o dodanie do linków, zdarzają się głównie czytelnikom blogów, których raczej grupą docelową nie jestem, lub naprawdę poczytnym blogerkom. Okazuje się jednak, że padło również na mnie - i ja dostałam prośbę bardzo zbliżoną do tej, o której wspomina Ryfka, autorka blogu Szafa Sztywniary - chyba najpopularniejsza polska szafiarka.
Niecały miesiąc temu firma IBM zaprezentowała, już po raz trzeci, listę Next Five in Five czyli pięć innowacji, które w ciągu najbliższych 5 lat mają szansę diametralnie zmienić sposób w jaki ludzie pracują, bawią się i żyją. Przynajmniej dwie z nich, o ile zaistnieje możliwość ich realizacji w rzeczywistości, odwrócą internetowy, i nie tylko, światek do góry nogami. Czy nadejdą w końcu czasy pełnej, wielopłaszczyznowej interakcji ludzi z komputerami?
W jednym z wydań "Wiadomości" ostrzegano przed oszustami na aukcjach internetowych, a także przed nieuczciwymi sklepami internetowymi. Oczywiście ostrzegać należy, ale nie w taki sposób jak to zrobili dziennikarze najpopularniejszego programu informacyjnego. Moim zdaniem jednoznacznie dali do zrozumienia, że w ogóle nie należy kupować przez Internet, bo jest to za bardzo ryzykowne.
Jak co roku, w okolicy świąt Bożego Narodzenia, stacje radiowe i telewizyjne, a także redakcje czasopism, organizują akcje charytatywne. Oczywiście pojawiają się one przez cały rok, ale w grudniu ich ilość gwałtownie wzrasta.
Już zimna wojna, czy tylko chwilowa pyskówka? A może przyczynek do dyskusji na temat kondycji dziennikarstwa w Polsce? Od kilku dni jesteśmy świadkami sążnistej wymiany zdań pomiędzy Gazetą Wyborczą, a TVN24. Poszło o Bogdana Rymanowskiego, świeżo koronowanego laureata nagrody "Dziennikarza Roku".
W ekonomii, najefektywniejszym narzędziem do sterowania popytem na dany produkt, jest cena. Nie wnikając zbyt głęboko w reguły ekonomiczne (od nich zawsze są wyjątki), im cena niższa, tym popyt na dany produkt/usługę jest większy. Dziś rano, w osiedlowym kiosku, dowiedziałem się, że za prenumeratę teczkową Gazety Wyborczej muszę zapłacić prawie 10 zł więcej niż w poprzednich miesiącach. Odruchowo spojrzałem na cenę okładkową - bez zmian. Co się dzieje?