Pierwszy w Polsce doktorat o blogosferze

Agora chwali się doktoratem na temat blogów, autorstwa psychologa Jana M. Zająca - pierwszym na ten temat w polskiej nauce. Ta wiadomość natychmiastowo wywołuje falę negatywnych opinii. Komentatorzy ci są konsekwentni w swojej ignorancji - ani jedna osoba, krytykująca Zająca, nie zna żadnych innych jego badań czy publikacji. Raczej słabo, jak na osoby tak biegłe w tematyce internetowej.
Porównajcie reakcje na dwie, dosyć podobne informacje - dotyczące zdobycia tytułu doktora. W pierwszej sytuacji Danah Boyd, amerykańska socjolożka, na swoim blogu informuje o tym sukcesie. W drugim przypadku, Agora chwali się doktoratem na temat blogów autorstwa psychologa Jana M. Zająca - pierwszym na ten temat w polskiej nauce, który powstał po części pod jej skrzydłami. Ta wiadomość natychmiastowo wywołuje falę negatywnych komentarzy.
Widzicie, jak różne są reakcje? U Boyd kilkadziesiąt komentarzy z gratulacjami, na jednym z polskich blogów - nagonka (i tak, rozumiem, że miejsca zamieszczenia tych informacji są różne, możliwe, że gdyby dr Zając zamieścił taką wiadomość na swoim blogu, otrzymałby same gratulacje; choć z drugiej strony mógłby się też dowiedzieć, że nie powinien się tak obnosić ze swoimi sukcesami).

To, co dzieje się w komentarzach na AntyWebie, bez wątpienia wynika z tego, co o samym doktoracie - absolutnie sobie nieznanym - raczył napisać autor blogu. Grono jego wiernych czytelników poczuło się zachęcone do kontynuowania negatywnych komentarzy. Pomijając pracownika Agory - Olsa, ani jedna osoba, która w komentarzach stała się samozwańczym znawcą internetu w ogólności, a blogosfery i prowadzenia badań naukowych w szczególności, nie zdradza się ze znajomością treści doktoratu. To jednak nie przeszkadza komentatorom w jednoznacznie negatywnym wypowiadaniu się na temat badań przeprowadzonych przez Zająca. Komentatorzy ci są konsekwentni w swojej ignorancji - ani jedna osoba, krytykująca Zająca, nie zna żadnych innych jego badań czy publikacji. Raczej słabo, jak na osoby tak biegłe w tematyce internetowej.

Wyciąganie wniosków o pracy doktorskiej na podstawie informacji prasowej jest czymś tak nieprawdopodobnym, że gdybym na własne oczy tej dyskusji nie widziała - nie uwierzyłabym. Nie wiem, co kieruje tymi osobami? Absolutny brak zrozumienia? Niechęć do kogoś, kto osiągnął sukces?

Wiem, że wstydzić powinien się ten, kto robi, a nie ten, co widzi, ale i tak - jestem zażenowana i z tego miejsca chciałabym serdecznie pogratulować dr. Janowi M. Zającowi, który w pełni zasłużył na otrzymanie tytułu doktora z wyróżnieniem.


Aktuallizacja: warto zwrócić uwagę na fakt, że Grzegorz Marczak z AntyWeb przyznał się do swojej pomyłki - cenna umiejętność.
Swego czasu - bodajże w 2000 lub 2001 roku, pewna słynna - "słynna jak słynna", pani astrolog Elisabeth Teissier napisała pracę doktorską z astrologii (na marginesie kobyłę 900 stronicową) zatytułowaną: "Epistemological situation of the astrology through the ambivalence fascination/rejection in postmodern society., czym wzbudziła we Francji mniejsze lub większe oburzenie.

Tytułem wstępu o tym mówię, gdyż nawiązując już do naszego dr. Jana M. Zająca i jego (przepraszam za ten ten może lekko kpiący, choć zapewniam, że tylko żartobliwy zwrot) "rozprawki" o blogosferze, to pokazuje to, że owo oburzenie, czy same tylko te negatywne komentarze w dużej części wynikają z tego, że myśląc o tego typu pracach doktorskich etc., myślimy - że się powtórzę, o dziełach dotykających poważnych spraw - cokolwiek każdy z nas przez to rozumie.

Inną oczywiście sprawą jest to, jak my Polacy potrafimy się do niektórych rzeczy negatywnie odnosić, bez większego racjonalnego uzasadnienia - ot po prostu zazdrość, zawiść, niedocenianie swego, bagatelizowanie etc.

Co do tych negatywnych komentarzy odnoszących się do pracy dr. Zająca, to po prostu część osób - zapewne tych "blogujących", poczuła się na swój sposób urażona - choć może brzmi to nielogicznie.
Po prostu "ktoś" (dr. Zając) uświadomił im, że blogi wielu z nich niestety, ale nie będą popularne - rozczytywane przez całą Polskę, a ich autorzy nie staną się sieciowymi gwiazdami, choć pewnie część osób z takim właśnie zamiarem zakłada bloga, licząc, że będą go czytać 'miliony'.

I te negatywne opinie są swoistym buntem wobec brutalnego przedstawienia stanu rzeczy i próbą okłamywania samych siebie, że jest/będzie inaczej, niż sugeruje to autor owego doktoratu.

Przykre ....
Śmieszne ...
Niestety prawdziwe ...

Nawet nie warto głębiej pochylać się nad tymi komentarzami.
         
1. to raczej powinnaś napisać w komentarzu pod notką na Antyweb a nie tu.
2. "ani jedna osoba, krytykująca Zająca, nie zna żadnych innych jego badań czy publikacji."
To znaczy, że jak za inne publikacje dostawał "nagrody nobla" i napisał beznadziejną pracę na temat blogów to znaczy, że tak naprawdę ona nie jest beznadziejna?
3. Jak dla mnie każdy blogger mógłby napisać podobną pracę, nie ma w niej rewelacji

Liczę na odpowiedź =)
         
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 17 grudnia 2008 o 13:45:20 przez lukasz_jasinski).
      0 
Typowe dla polskiego internetu - każdy leszcz, który potrafi wejść do netu, zna się na wszystkim lepiej i rości sobie prawo do bycia krytykiem, nie znając nawet przedmiotu swojej "oceny". Wystarczy przejść się po forach muzycznych czy filmowych. Do tego dochodzi czerwona płachta w postaci faktu, że o blogosferze śmiał napisać jakiś tam "doktorek" w okularach, który żyje jeszcze w 19 wieku i pisze swoje teksty na archaicznej maszynie do pisania. I taki ktoś ma nas pouczać??? Never!!
           
@Łukasz Jasiński
1. web 2.0 szczęśliwie ma to do siebie, że nie ma jednego słusznego miejsca, w którym można wyrażać swoje poglądy.
2. Brak znajomości jakiejkolwiek pracy naukowej Zająca przy jednoczesnym czynieniu z siebie autorytetu w dziedzienie blogosfery, jest ośmieszający dla komentującego. Znajomość zaś tych prac pozwala wierzyć, że doktorat jest na rownie wysokim poziomie.
3. ja zaś uważam, że nikt z blogujących nie napisałby takiego doktoratu i wcale ni e chodzi mi wylącznie o brak odpowiedniego warsztatu. Gdyby ktoś z blogujących potrafił napisac taki doktorat - zrobiłby to. Skoro Zając byl pierwszy, to doprawdy, argument, że każdy by tak potrafił jest żenujący.
         
      0 
Jarosław Zieliński
17 grudnia 2008, 16:18:39
"Brak znajomości jakiejkolwiek pracy naukowej Zająca przy jednoczesnym czynieniu z siebie autorytetu w dziedzienie blogosfery, jest ośmieszający dla komentującego. Znajomość zaś tych prac pozwala wierzyć, że doktorat jest na rownie wysokim poziomie."

Czyli znów pani Marta powtarza daleko idące i nieprawdziwe przypuszczenie, że nikt z komentujących nie zapoznał się z pracami Zająca (które zresztą obalone jest w samych komentarzach).
           
      0 
Taa... zważywszy na to,że Antyweb nigdny nie będzie popularnym blogiem. ROTFL
A Blog takiego np. Procesa ma społeczność porównywalną do Kominkowej.
Ja tam też na popularność nie narzekam, jak na fotoblog mam całkiem sporo odwiedzin.
Mówię co myślę i nie używam wazeliny. Wiem. To boli. ;)
           
ja jednak myślę, że by nie napisał, bo nie widziałby takiej potrzeby..
zresztą na co nam to potrzebne? przecież to życia ludziom nie poprawi
         
      0 
Jarosław Zieliński
18 grudnia 2008, 0:11:57
A mylisz się, Łukaszu. Wszystko wokół ciebie zostało poprawione dzięki nauce. I naukom społecznym również.
           
      0 
Grzegorz Marczak
18 grudnia 2008, 1:28:31
Ponieważ mogę nie zdążyć z komentowaniem w każdym miejscu gdzie pojawi się ten "felieton" dlatego odsyłam na flakera (będize przynajmniej w jednym miejscu)

flaker.pl/hazan/

PS. Czy w gazecie i zależnych serwisach (technoblog itp) też ukarze się ten felieton?
           
@Jarosław Zieliński - ubiegłeś mnie :).

@Grzegorz Marczak - nie, nie ukaże się. Tu od pewnego czasu trafiają moje wpisy z blogu.
         

CAPTCHA
Marta Klimowicz

Marta KlimowiczBadaczka internetu, doktorantka socjologii. Autorka artykułów naukowych i popularnonaukowych poświęconych tematyce socjologii internetu. W ramach projektu Biznes 2.0 od września 2008 współorganizuje spotkania branży internetowej BarCamp 7.1

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00