„Internet jest wszędzie” - orzekli niedawno eksperci z MSWiA. Wygląda na to, że program rozwoju szerokopasmowego Internetu w Polsce właśnie wziął w łeb. Cuda na łączach jednak się nie zdarzają. Pytanie, czy raport ministerstwa to gwóźdź do trumny na drodze Polski w stronę "e-republiki"?
Według wszelkich, publikowanych za granicą raportów na temat rozwoju szerokopasmowej sieci, wypadamy w tej kwestii bardzo blado. Ściślej - Polska ciągnie się raczej w ogonie klasyfikacji. Komisja Europejska
opublikowała właśnie kolejne tego typu zestawienie. Okazuje się, że tylko 8,4 procent Polaków ma dostęp do szerokopasmowego Internetu. Co prawda tym razem w rolę "czerwonej latarni" wcieliła się Bułgaria, ale to raczej marne pocieszenie. Polska znalazła się zaledwie oczko wyżej, co jest dosyć smutnym i frustrującym wynikiem. Szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę 20-procentową średnią unijną.
Diagnoza, jaką postawiła na polską chorobę internetową Komisja Europejska jest bardzo prosta: zbyt mała konkurencja na rynku. Rzeczywiście trzeba przyznać, że mimo wszelkich sukcesów, jakie odnieśliśmy na drodze transformacji ustrojowej, sfera szeroko rozumianej komunikacji to piąte koło u wozu naszej gospodarki. O radosnych doświadczeniach z PKP można by pisać wiele, ale o błyskawicznych czasach na niektórych połączeniach krajowych lepiej zbyt głośno w Europie nie mówić. Podobnie ma się sprawa z Pocztą Polską, która beztrosko potrafi turlać przesyłkę z Radomia do Szczecina w ciągu dwóch tygodni, kiedy ta sama paczka, ale wysłana z Kanady, leży na biurku odbiorcy po pięciu dniach (doświadczenie autora). Drogi to temat rzeka. No i ten Internet... "Tepsa" cały czas jest twardo trzymającym się monopolistą, na co raport Komisji Europejskiej również zwraca uwagę.
Dlatego musi budzić zdziwienie swoisty
kontr-raport MSWiA w którym stwierdza się, że właściwie Internet jest w Polsce wszędzie. Nic, tylko się cieszyć. To, co w Danii, czy Finlandii (prawdziwych e-mocarstwach) zostało okupione latami ciężkiej pracy przy wdrażaniu wielkich, narodowych programów subwencjonowania rozwoju szerokopasmowej sieci (dzisiaj korzysta z niej tam już ponad 30 procent społeczeństwa), u nas udało się osiągnąć - jak wszystko - ot tak, mimochodem. Bez wielkich nakładów, kosztów, setek konsultacji ze środowiskiem naukowym. Internet jest wszędzie, więc dajmy już spokój i zajmijmy się tym, co tygryski lubią najbardziej, czyli kolejnymi partyjnymi podchodami. Jakież to proste.
To, że przez kilka mapek o wątpliwej wartości merytorycznej tracimy miliardy euro na rozwój sieci w Polsce, to jeszcze nic. Najgorsze, że poprzez utrwalanie schematycznego myślenia i działania według zasady "spokojnie, wszystko będzie dobrze" tracimy również swoją wielką szansę modernizacyjną. Obecna generacja polityków, kolokwialnie mówiąc - nie za bardzo "czai bazę" jeżeli chodzi o sferę sieci. Ktoś tam niby prowadzi te blogi, ale efekty rzeczywistych działań nie są raczej obliczone dalej, niż na 4 lata do przodu.
A przecież szybka sieć to dzisiaj cywilizacyjny wymóg. Skandynawowie zrozumieli to najszybciej w Europie i z rozwoju nauki oraz nowych technologii, a przede wszystkim szerokopasmowego Internetu, czerpią pełnymi garściami. Internet to również szybsza i skuteczniejsza możliwość budowy społeczeństwa obywatelskiego, oddolnych ruchów oraz najlepszy sposób na transparentność wszelkich procesów związanych ze sprawowaniem władzy. W Estonii już dzisiaj e-voting (głosowanie przez Internet) jest normą. Podobny, polski projekt, przygotowany przez stowarzyszenie
Polska Młodych we współpracy z naukowcami z Politechniki Wrocławskiej już w kwietniu będzie
dostępny w Internecie w celach testowych. Czy zainteresuje klasę polityczną?
"Internet jest wszędzie". Tory kolejowe też pokrywają całe terytorium Polski, a poczta jest w każdym miasteczku. Problem w tym, że jeżeli coś jest wszędzie, to nie znaczy, że na pewno działa dobrze. I nie będzie działać, dopóki stać będziemy w rozkroku między przaśnym wspomnieniem socjalizmu, a wyzwaniami nowych czasów. Niedługo może się zaś okazać, że "nie będzie niczego" - bo pociąg z napisem "droga do e-republiki" ucieknie na dobre.
Komentarze (3)
03 marca 2009, 12:01:59
05 marca 2009, 12:22:53
08 marca 2009, 15:53:48