Stało się - świat oszalał na punkcie Twittera. No, może nie cały świat, ale miliony internautów na pewno. Liczby nie są jednak w tym przypadku najważniejsze. Twitter niepostrzeżenie stał się modny, jest promowany przez największe gwiazdy. O Twitterze rozpisuje się prasa, dyskutuje się w telewizji.
Kiedy w Polsce trwa aktualnie kolejny bzdurny
protest użytkowników na Naszej Klasie, niewątpliwie największym społecznościowym graczu na rodzimym, internetowym rynku, świat (USA) właśnie wprowadza ideę mikroblogowania do mainstreamu.
Oto w Stanach dopiero co dobiegł końca pewien bardzo emocjonujący wyścig. Śledziła go połowa internetowego światka, a wstęga linii mety oznaczała w tym przypadku jedno - Twitter stał się jednym z najważniejszych, najbardziej rozwojowych i najpopularniejszych produktów medialnych. W piątek rano okazało się bowiem, kto na Twitterze pierwszy przekroczył magiczną barierę miliona (miliona!) obserwujących go użytkowników. Twitterowemu
profilowi stacji CNN rękawicę rzucił gwiazdor Hollywood
Ashton Kutcher. I wygrał. Sam pojedynek relacjonowała na bieżąco stacja CNN, robiąc wokół Twittera niesamowitą wrzawę. Nie pomogło im to jednak w odrobieniu do Kutcher'a na finiszu straty 1,2 tysięcy użytkowników. Zwycięzca postanowił przekazać 100 tysięcy dolarów dla jednej z organizacji charytatywnych. Milionowy "obserwator" gwiazdora pojawi się zaś w trzeciej części popularnej gry komputerowej The Sims. Jak widać, Twitter coraz odważniej przenika do innych mediów i popkultury.
Zresztą CNN i Ashton Kutcher to nie jedyne gwiazdy na Twitterze. Serwis ciągną w górę także takie persony show-biznesu (i nie tylko) jak Britney Spears, legendarny koszykarz Shaquille O'Neal, niedoszły prezydent Al Gore, obecny prezydent
Barack Obama, czy wreszcie gospodyni najpopularniejszego talk-show w USA,
Oprah Winfrey. Ta ostatnia znana jest z tego, że każde jej słowo jest niemal święte, a jednym wypowiedzianym zdaniem potrafi wypromować, lub zrównać z ziemią dowolną rzecz, osobę lub ideę. Zresztą do jednego z odcinków swojego programu, wyraźnie zafascynowana Twitterem, zaprosiła jednego z współzałożycieli serwisu, Evan'a Williams'a. Czy można sobie wyobrazić lepszą reklamę dla realnego przecież produktu, za którym stoją jak najbardziej realne pieniądze?
A Twitter nie zasypuje gruszek w popiele. Jego wzrost i perspektywy są wprost imponujące. W stosunku do początku roku liczba użytkowników wzrosła aż o 130 procent i jest ich aktualnie - w samych tylko Stanach - 9,3 miliona. Serwis ma już w planach wprowadzenie biznesowych, płatnych kont (tzw. konta "PRO") i chętnych na nie zapewne nie zabraknie. Reklamą na Twitterze zainteresowane są tuzy branży IT - Google i Microsoft. W grę wchodzą miliony dolarów.
Zresztą Twitter już dawno przestał być tylko komunikatorem i mikroblogiem. Coraz częściej słychać głosy o wyszukiwaniu informacji w czasie rzeczywistym, które umożliwia. Liczba użytkowników powoduje, że na każde niemal zapytanie możemy uzyskać informację zwrotną. Potęga społeczności internetowej jest w przypadku Twittera niemal nie do zmierzenia. Nic więc dziwnego, że Google węszy także i w tych rejonach. Dodając do tego funkcje czysto użyteczne m.in. dla mediów (np. sławne już twitterowanie podczas ataku huraganu, które w wersji mini doczekało się w Polsce relacji na Blipie, kiedy nad naszym krajem przetoczył się Orkan Emma). To wszystko powoduje, że Twitter staje się kolejną "wielką rzeczą" nie tylko dla światka sieciowego.
Czy podobna rewolucja ma szanse dotrzeć do Polski? Na razie Twitter nas nie oczarował, ale coraz większą popularność zdobywa jego krajowy odpowiednik, czyli wspomniany Blip. Co prawda ani Kuba Wojewódzki, ani Donald Tusk jeszcze nie blipują, ale w sobotę wystartowała tam za to
relacja z wyprawy na Spitsbergen niewidomego alpinisty
Pawła Urbańskiego. Pomysł przedni. Tylko czekać, jak media nad Wisłą podchwycą mikroblogi. W końcu wszystko, co wymyślą za wielką wodą, prędzej czy później, w tej, czy innej formie, dociera i do nas.
Komentarze (8)
26 kwietnia 2009, 23:38:20
27 kwietnia 2009, 11:45:15
27 kwietnia 2009, 12:14:06
W sumie cieszę sie, że dowiedziałem sie o tym z media2 bo taka jest rola serwisu poświeconemu różnego rodzaju mediom (choć w sumie nasze-klasy, fejsboki, grona i tego typu twittery sa mi całkowicie obojetne) a nie od znajomych - widać, nie wszystkim jeszcze zeżarło mózgi i sa jeszcze ludzie, którzy potrafią prowadzic ciekawe życie bez konieczności rejestrowania się w portalach społecznościowych i wypisywania pierdół na nich :-)
Oczywiście doceniam, gdy ktoś prowadzi blog zw. ze swa pasją, hobby etc.
Ale blogowanie dla samego blogowania... no ludzie, proszę - ja wiem że niektórzy potrzebują takiej terapii, ale wiekszość użytkowników internetu powinni mieć bana na publikowanie treści ;-)
Reasumując; na serio cieszy mnie fakt, iż w moim środowisku od nikogo nie usłyszałem o twitterze - widac, mamy inne ciekawe rzeczy do roboty :)
27 kwietnia 2009, 18:24:51
28 kwietnia 2009, 8:06:58
Switaowiec podpisuje się pod tym obiema rekami ;)
28 kwietnia 2009, 12:24:48
28 kwietnia 2009, 16:58:51
06 maja 2009, 10:57:49
"nie zasypiać gruszek w popiele" - tak brzmi to powiedzenie stare (wiem - dziwnie bardzo - sam to sprawdzałem jak pierwszy raz zobaczyłem)