W ciągu ostatnich tygodni powrócił temat-bumerang - zarabianie na blogach. Za sprawą AdTaily i wzmożonej aktywności Blogvertisingu, kwestia zarobkowania poprzez blogi znowu zaczęła być żywo dyskutowana. Reklamy zaczęły pojawiać się nie tylko na blogach poświęconych tematyce internetowej czy marketingowej. Firmy żywo zainteresowały się również innymi obszarami blogosfery - w tym nieustająco popularnymi szafiarkami.
Już od kilku tygodni u blogerek pojawiają się reklamy - i to nie tylko firm związanych z tematyką "kobiecą". Podobnie, jak i zagranicą, tak i w Polsce pojawianie się reklam na szafiarskich blogach nie przechodzi bezboleśnie. Pojawiają się zarzuty o "skomercjalizowanie" strony; zresztą również same blogerki, obawiając się tych zarzutów, nie przyjmują wszystkich propozycji reklamowych. Z drugiej jednak strony, nic dziwnego, że dziewczyny, dla których czasem blogowanie jest dosyć absorbującą pasją, chcą czerpać z tego również profity finansowe. Niektóre z nich decydują się nawet na rezygnację z tradycyjnego opisywania poszczególnych części garderoby - nie chcą za darmo reklamować sklepów, w których te ciuchy czy dodatki kupiły.
O to, jak wygląda kwestia szafiarskiej reklamy zapytałam jedną z najpopularniejszych polskich blogerek - Ryfkę vel Sztywniarę, autorkę
Szafy Sztywniary. Udzieliła ona wyczerpujących odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania.
Co przede wszystkim interesuje reklamodawców, którzy się do Ciebie zgłaszają?
Reklamodawcy trafiają do mnie głównie przez serwis Blogvertising.pl, który monitoruje statystyki mojego bloga i przypuszczam, że to nimi głównie się kierują. Ci, którzy zgłaszają się do mnie bezpośrednio, też zwykle pytają o liczbę unikalnych użytkowników. Myślę, że inne dane, takie jak płeć, przedział wiekowy, czy zainteresowania czytelników, dość łatwo przewidzieć z charakteru mojego bloga.
Czy przyjmujesz wszystkie propozycje reklamowe? Czym kierujesz się przy swoich wyborach?
Jestem dość wybredna. Sama nie lubię być bombardowana reklamami i zawsze zastanawiam się, jak ja - jako czytelniczka - zareagowałabym na daną formę reklamy. Przy wyborze zwracam uwagę na formę/inwazyjność, tematykę i oczywiście cenę.
Bardzo zależy mi na tym, żeby mój blog pozostał "mój". Dlatego zwykle odrzucam propozycje, które wymagałyby ode mnie pisania tekstów komercyjnych czy oblepienia całego bloga reklamami. Nie chcę zamieniać bloga w słup ogłoszeniowy jakiejś firmy, a siebie - w jej rzecznika. Reklama na moim blogu nie może być zbyt nachalna. Odpada wszystko, co gra czy biega po ekranie. Podobnie teksty SEO, które moim zdaniem tylko zaśmiecają blogi. Najbardziej lubię banery - są z boku, nie przeszkadzają w przeglądaniu bloga, a po określonym czasie znikają bez śladu. Fajnym rozwiązaniem są też konkursy z nagrodami dla czytelników, bo oprócz mnie i reklamodawców mogą na nich skorzystać również odwiedzający.
Jeśli chodzi o tematykę, to najchętniej oczywiście widzę u siebie reklamy "babskich" produktów (ciuchów, dodatków, kosmetyków). Reklamy produktów z innych dziedzin też przyjmuję, ale raczej w postaci banerów niż notek (np. baner reklamujący telefon - tak, recenzja - nie). Na pewno nigdy nie zgodziłabym się na reklamowanie wyrobów tytoniowych. Alkoholu raczej też nie.
Nie bez znaczenia jest oczywiście stawka. Jeśli mam sobie psuć wygląd bloga (no bo nie oszukujmy się, reklama zwykle nie zdobi), to nie za kilkanaście złotych. Nic jednak nie jest w stanie mnie skusić, jeśli czuję, że dana reklama byłaby "przegięciem". Utraty czytelników nie zaryzykuję nawet dla dużej kwoty.
Czy z blogowania da się w Polsce utrzymać?
Myślę, że w przypadku naprawdę popularnych blogów jest to całkiem realne. Sama zamieszczam reklamy od niedawna i dopiero rozeznaję teren. Reklamodawcy też chyba dopiero niedawno odkryli potencjał szafiarskich blogów. Póki co oczywiście nie mogłabym wyżyć z reklam, ale kiedyś - kto wie?
Ryfka podkreśliła jeszcze, że o ile samo zarabianie na blogu jest OK, to nie ono powinno być podstawowym celem blogera/blogerki. Tym, na czym należy się według niej skupić, jest prowadzenie ciekawego blogu - czytelnicy są w stanie wyczuć motywacje blogera i szybko się zniechęcą, jeśli zależy mu jedynie na zarabianiu na reklamach.
Nie znam w Polsce nikogo, kto utrzymywałby się z samego blogowania, ale nie to jest najważniejsze. Znacznie ciekawsze jest to, że reklamodawcy z różnych branż zaczęli postrzegać blogi jako wartościowe medium. Co więcej, jak zauważył na Blipie
Mediafun - dostrzegany jest również sam
potencjał miejsca, a nie tylko
statystyki.
PS. Osoby zainteresowane blogami szafiarskimi i modą ucieszy z pewnością fakt, że już wkrótce będą mogły zapoznać się z premierowym numerem magazynu
Dilemmas.
Komentarze (2)
16 maja 2009, 10:45:12
Z przyjemnością zawiadamiam, że ten felieton zmieścił się w pozostałych 20% :)
Ba, to jeden z ciekawszych artów jakie czytałem w tym serwisie od roku chyba...
Co oczywiscie nienajlepiej świadczy o poziomie zamieszczanych tu tekstów, ale jak widać i w bagnie miernoty można znaleźć perełkę.
Wreszcie coś konkretnego a nie nudne wydumane strofy o niczym.
Pozdrawiam.
22 września 2011, 11:38:04