Przeczytałem parę dni temu w Gazecie Wyborczej, że sprzedaż gazet jednak rośnie. Może więc cała krucjata przeciwko portalom żerującym na tradycyjnych mediach była przedwczesna? Być może warto się zastanowić, w którą stronę tak naprawdę zmierza współczesne dziennikarstwo?
Przeczytałem parę dni temu w
"Gazecie Wyborczej", że sprzedaż gazet jednak rośnie. Jest to jakaś nowość po kolejno pojawiających się wcześniej doniesieniach o ich rychłym upadku. Co prawda prasę napędza głównie Azja i Ameryka Południowa, ale wzrost jest widoczny i przychody z reklam również. Może więc cała krucjata przeciwko agregatorom treści, portalom żerującym na tradycyjnych mediach i powodującym ich upadek była przedwczesna? Być może warto się zastanowić, w którą stronę tak naprawdę zmierza współczesne dziennikarstwo?
Do tej pory podział był bardzo jasny: prawdziwe dziennikarstwo uprawia się w wielkich redakcjach prasowych. To tam dziennikarze mają dostęp do wiedzy, kontaktów i dobrego warsztatu pracy. To oni pierwsi śledzą afery, wywołują dyskusje, narzucają "tematy dnia". Dlatego też można ich z ręką na sercu nazwać prawdziwymi dziennikarzami, w przeciwieństwie do zasiadających w redakcjach portali informacyjnych redaktorów. Ci są zmuszeni opracowywać wcześniej przygotowane przez prasę materiały i generalnie ograniczają się do ich skracania, a czasami zwykłego przeklejania. To rzeczywiście może wywoływać oburzenie w szeregach dziennikarzy prasowych, ale tak naprawdę media internetowe w Polsce dopiero raczkują. Jednak kiedy czyta się np. wzorowy serwis
Times Online, można sobie mniej więcej wyobrazić, w jakim kierunku zmierzają współczesne media. To przyszłość dziennikarstwa!
Przede wszystkim Internet w Polsce wciąż traktowany jest po macoszemu i to zarówno przez świat polityki, jak i innych dziennikarzy. Do studia na debaty zaprasza się dziennikarzy prasowych, czy radiowych i raczej nikt poważnie nie myśli o redakcjach portali. Internet cały czas jest zabawką służąca bardziej rozrywce, niż wyszukiwaniu informacji. Blogerzy są rozproszeni po wielu blogowiskach i jak pokazały ostatnie wydarzenia, wolą raczej pozostać anonimowi. Inaczej niż w USA, gdzie blogi są w mainstreamie mediów, a ich autorzy uczestniczą w konferencjach prasowych i zadają pytania Barackowi Obamie.
Takie pozostawanie w cieniu z pewnością nie buduje wizerunku "nowych mediów" jako poważnego gracza. Być może jakimś rozwiązaniem jest powołanie do życia czegoś na wzór stowarzyszenia blogerów. Potrzebna jest marka o nazwie "bloger", która będzie konkurować z logo na mikrofonie TVN24, czy winiecie Gazety Wyborczej, które cały czas są synonimem poważnego dziennikarstwa. Na szczęście media internetowe stopniowo się profesjonalizują. Coraz więcej portali zatrudnia dziennikarzy tworzących autorskie teksty i buduje stricte internetowe redakcje (np.
Money.pl). Dlatego granica pomiędzy "prawdziwym dziennikarzem", a tym piszącym w Internecie będzie stopniowo zanikać. Dziennikarstwo, to dziennikarstwo - nieważne, gdzie jest uprawiane, ale jak. Gazeta, telewizja, radio, portal internetowy. Tradycyjne media, politycy i ludzie biznesu oswoją się z Internetem. A przykład Times Online pokazuje, jak świetnie prasa może współgrać z siecią.
Piotr Wrzosiński
zauważył niedawno, że skoro Internet jest kolejnym nośnikiem informacji, to nowym mediom, aby stały się w pełni profesjonalne, potrzebna jest równie profesjonalna struktura na wzór tradycyjnych redakcji. Nie chodzi jedynie o dostęp do multimedialnego sprzętu usprawniającego publikację, ale także o chociażby "style guide", czyli zestaw zasad dotyczących konstrukcji tekstu, wyglądu publikowanych dokumentów, typografii. To wszystko musi być jednolite, profesjonalnie złożone i skalowalne, tak aby możliwy był bezproblemowy dostęp do treści z poziomu chociażby nowoczesnych czytników. Poza tym ważna jest korekta, a dziennikarze internetowi często sami publikują materiały, które nie miałyby szans na publikację np. w gazecie.
To są niuanse, decydujące jednak o tym, na ile poważnie można traktować dane medium internetowe. Dlatego tego typu redakcjom potrzebni są profesjonalni wydawcy. Wówczas staną się one pełnoprawnym uczestnikiem rynku, zaś "stare wygi" dziennikarstwa prasowego przestaną się ich bać. A być może zechcą nawet się w nich zatrudnić?
Komentarze (1)
03 czerwca 2009, 19:21:40