Obserwatorzy polskiego rynku prasowego coraz głośniej mówią o złej kondycji tygodnika „Wprost”. Niektórzy przebąkują nawet o upadku tego istniejącego od 1982 roku pisma. Czy są powody, by snuć tak pesymistyczne przypuszczenia na temat przyszłości „Wprostu”?
Pogłoski o złej kondycji tygodnika „Wprost” pojawiły się między innymi w związku z ogłoszoną przeprowadzką redakcji z centrum Warszawy na Mokotów. Życzliwi twierdzą, że to zwyczajne oszczędności, natomiast złośliwi są zdania, że finanse „Wprostu” są w opłakanym stanie i firma najzwyczajniej nie może sobie pozwolić na lokalizację w centrum stolicy.
Jednym z wielu sygnałów sugerujących, że z tygodnikiem „Wprost” źle się dzieje, jest zapowiedź, że w sierpniu ukażą się tylko trzy numery pisma, w tym dwa podwójne. Zmiana jest tłumaczona sezonem wakacyjnym, który nie sprzyja czytaniu opiniotwórczych tygodników.
Skoro w wakacje nie sprzedaje się “Wprost” (bo za poważny), to powinien sprzedawać się przynajmniej ”Wprost Light”. Tymczasem zmiana częstotliwości wydawania pisma po kilku numerach dobitnie pokazuje, że pomysł nie wypalił. Tygodnik już stał się dwutygodnikiem, choć ukazuje się dopiero od końca maja tego roku. A mogłoby się wydawać, że pismo - ze względu na lekką, łatwą i przyjemną formułę - dobrze się sprzeda.
Najwyraźniej czytelnicy są zdezorientowani. „Wprost Light” umieszczony na półce pomiędzy kolorowymi pismami może wciąż wydawać się im zbyt poważny (w końcu zawsze to „Wprost”).
Widać, że tygodnik szuka dla siebie miejsca na rynku prasowym, szuka nowego wizerunku i nowych czytelników. Ale narzędziem służącym tym poszukiwaniom stały się nieprzemyślane zmiany. Chociażby taka: pół roku temu “Wprost” pojawił się w nowej szacie graficznej, cena wzrosła i wydanie rozrosło się do ponad 160 stron (pierwszy numer po „relaunchu”). Dziś wydanie liczy już tylko ok. 80 stron i cena znów jest niższa.
Badania sprzedaży pokazują, że tracą wszystkie tygodniki opinii, ale „Wprost” radzi sobie z trudną sytuacją na rynku prasowym gorzej niż „Polityka” czy „Newsweek”. Sprzedaż „Wprostu” spadła w ciągu roku z około 116 tysięcy egzemplarzy do niespełna 91 tysięcy egzemplarzy (maj 2009 roku w porównaniu z tym samym miesiącem roku poprzedniego, dane ZKDP). Nerwowo wprowadzane zmiany tylko pogarszają sytuację.
Dziś właściwie trudno powiedzieć, do kogo „Wprost” kieruje swoje teksty. Dojrzali czytelnicy szukający wyważonych opinii i unikający sensacyjnego tonu sięgną po „Politykę”. Wśród młodych ludzi czytających tygodniki opinii najpopularniejszy jest pisany przystępnym językiem, publikujący krótkie teksty „Newsweek”. A co z „Wprost”? Tu tylko zmiany, zmiany, zmiany…
Komentarze (6)
03 sierpnia 2009, 17:04:32
04 sierpnia 2009, 9:20:02
Przekroj ma sprzedaz na poziomie o 30% nizszym niz przed rokiem, a w srodku zamiast tresci - obrazki i zdjecia... Nikt o nim nie pisze takich artykulikow, bo ciesza sie wieksza przychylnoscia. Wprost jest chlopcem do bicia.
04 sierpnia 2009, 14:11:30
04 sierpnia 2009, 22:36:47
05 sierpnia 2009, 14:47:25
Bawi mnie jak dziadkowie zamienili Express wieczorny na gazetę wyborczą która objętościowo jest pożyteczna do zabezpieczenia podłogi przed malowaniem sufitu, od stare nawyki technologie !!!!
07 sierpnia 2009, 8:41:56