Piękne krajobrazy, zapierające dech zabytki i ciekawe wydarzenia. Ludzie z pasją, koncerty lub dzielnice miast lub miasta, w których po prostu „fajnie się żyje”. Dlaczego te wszystkie miejsca i zdarzenia nie korzystają w pełni z możliwości wypromowania się lub robią to nie do końca skutecznie?
Istnieje w wielu przypadkach przekonanie, że nie dysponując dużymi budżetami – wiele nie jest możliwym zdziałać. Dodatkowo często pokutuje przekonanie że: „nie ma specjalistów, nie ma pomysłów, nie ma chęci. Poza tym przecież regiony, lokalne wydarzenia, miasta, dzielnice czy ludzie nie są atrakcyjnym tematem.” Nic bardziej mylnego. Jakiż tam drzemie potencjał… który czeka tylko na wydobycie.
Nie tylko korporacje, firmy czy też marki powinny się reklamować, promować czy też komunikować ze swoim otoczeniem. Każde miasto, dzielnica czy też lokalne inicjatywy i wydarzenia powinny korzystać z tych możliwości. Od tych działań zależy, czy będą tylko lokalnym kolorytem o którym nikt poza zainteresowanymi nie słyszał, czy też staną się ”głośne” w otoczeniu lokalnym, krajowym a może nawet międzynarodowym. Wiele miejsc, wydarzeń i ludzi czeka na odkrycie, tylko należy coś z tym zrobić. Co takiego?
Potraktować region, miasto, dzielnicę, ulicę, muzea, instytucje użyteczności publicznej oraz kluby sportowe, eventy, koncerty oraz imprezy kulturalne jako produkty, które wymagają starannie przygotowanej komunikacji. Począwszy od rozpoznania grup celowych (zainteresowanych daną tematyką), poprzez rozpoznanie konkurencji jeśli takowa istnieje, dobranie narzędzi komunikacyjnych, określenie celów komunikacji oraz środków które możemy temu poświęcić. Nie zawsze muszą byto tylko i wyłącznie środki finansowe, w wielu przypadkach duża część może być oparta na zaangażowaniu ludzi, ich energii w nich drzemiącej – która czeka tylko by ją odpowiednio skanalizować.
Gdy już zrobimy powyższe punkty, możemy skupić się na odpowiednim działaniu i narzędziach które wykorzystamy do tego celu. Postęp technologiczny i narzędzia które oferuje Internet w powiązaniu z tradycyjnymi metodami komunikacji zwiększa wielokrotnie siłę rażenia którą można w ten sposób wygenerować. To jak mogą o nas najlepiej usłyszeć?
Zacznijmy od tego, czy jesteśmy gotowi przestawić się z myślenia „jednokierunkowego” na dialog z otoczeniem? Konsumenci, a w tym przypadku zainteresowani wydarzeniami, ciekawymi i intrygującymi miejscami lub ludźmi lokalnymi, potencjalni konsumenci będą chcieli i chcą wiedzieć o nich jak najwięcej z pierwszej ręki. Kto im to zapewni jak nie sami zainteresowani, jeśli „nie wyjdzie się frontem do klienta”? Stąd konieczność zaistnienia z komunikatem i przekazem reklamowym, tam gdzie konsumenci coraz częściej podejmują decyzje.
Można skutecznie szukać tych konsumentów poprzez:
1. Mikroblogi – Twitter, Blip, Flaker,
2. Blogi – własne oraz lokalnych blogerów, pasjonatów tematu
3. Narzędzia które oferuje Google – Google Maps lub Google Earth
4. Fora dyskusyjne, zarówno lokalne jak i miłośników danego tematu
5. Sieci społecznościowe – Goldenline, Grono.net, oraz coraz więcej Facebook
6. Strony internetowe (wiem, że niektórym może się wydawać to „oczywistą oczywistością” ale trzeba zwrócić uwagę na podstawy). Jeśli nie istniejemy w Google, to tak naprawdę nikt o nas nic nie wie…
7. Media lokalne, często dysponujące już forami dyskusyjnymi lub funkcjonującymi samoistnie mikrospołecznościami.
Wszystkie te miejsca, to domena ludzi którzy aktywnie poszukują ciekawych metod spędzania wolnego czasu, samorealizacji czy też aktywności wykraczającej znacznie poza bierne spędzanie czasu i koncentrowanie tylko się na pracy. Jest też pewna część grupy celowej, która chce się także odprężyć i zobaczyć, spotkać kogoś ciekawego. Jeśli „pokażemy się” odpowiednio światu, mamy dużą szansę że zostaniemy zauważeni. Wystarczy wspomnieć kampanie „najlepsza praca świata”, która znakomicie wypromowała atrakcyjność turystyczną Australii oraz przebiła się do najważniejszych mediów światowych.
Jak to robić? Jak działać? Aktywnie, językiem i formą zrozumiała dla tych ludzi. Nie ma co obawiać się nowych technologii w połączeniu z tradycyjnymi metodami komunikacji. Umożliwiają one prezentacje zdjęć, filmów, linków do informacji, proste prezentacje. To wszystko nie wymaga wielkiej infrastruktury, wiele czasu na przygotowanie rozpoczęcia działań czy też gigantycznych kosztów. Wszystko to da się odpowiednio skalować, do rozmiarów i aktywności koniecznych do danych działań.
Najpierw trzeba się jednak przełamać i zrobić ten pierwszy krok. Pierwsze miasta zaczynają odważniej eksperymentować w „wirtualnym świecie” – przykładem Radom (np. pokazujący wszystko co ciekawe na mikroblogu). Ale, to dopiero początek, by odnieść prawdziwy sukces i skutecznie wypromować regiony, atrakcje turystyczne, miasta, dzielnice, ulice, ludzi czy wydarzenia trzeba tu bardziej szerszego spojrzenia. Jedno, incydentalne działanie może być nie wystarczające by przebić się. Sztuką jest tak połączyć te narzędzia by przenikały się wzajemnie miedzy światami offline i online. Viralem, filmem z kamery cyfrowej lub komórki, ciekawym artykułem można zwrócić na siebie uwagę baczniej uwagę.
Oby zatem, coraz więcej lokalności przebijało się globalnie.
Komentarze