Czy pozwolił(a)byś obcej osobie by zamieszkała z Tobą, Twoja rodziną i 24h obserwowała Twoje życie, notując obserwacje?
Badania etnograficzna to metoda zdobywania informacji w naturalnym dla badanego środowisku. Przykładowo, badacz-etnograf chcący zbadać zwyczaje gospodyń domowych będzie prowadził obserwacje w domostwach, zaś badając zwyczaje nabywców produktu X może ulokować swoje stanowisko pracy w supermarkecie.
Wśród zalet tego rodzaju badań wymienia się między innymi analizowanie rzeczywistych zachowań w kontekście środowiska, bogactwo uzyskanego tą drogą materiału, czy możliwość uzupełnienia obserwacji poprzez wywiad z respondentem.
Z kolei wśród wad można wymienić to, że w pewnych przypadkach obecność obserwatora może wpływać na naturalność zachowań, czy też to, że dokonane obserwacje mogą być niepełne czy błędnie zinterpretowane.
To tyle słowem wprowadzenia. Nie chciałbym się zagłębiać w analizę metody, bo nie jest to celem tego wpisu. Nie jestem też specjalistą w tego typu badaniach. Zainteresowanych kwestiami metodologicznymi odsyłam na przykład na stronę firmy
Pentor, gdzie znajduje się obszerne wprowadzenie do tego rodzaju badań.
A jeśli jeszcze ktoś nie widział, jak badania etnograficzne mogą wyglądać „w akcji" polecam świetny film „Historie Kuchenne", w którym „Szwedzka delegacja, uzbrojona w notatniki i diagramy, przyjeżdża do wiejskiego dystryktu Norwegii, z zamiarem zarejestrowania zwyczajów kuchennych tamtejszych kawalerów" (
FilmWeb). Zasady szwedzkiego badacza-etnografa brzmią dość uniwersalnie:
1. Zdobądź zaufanie swego badanego
2. Zbieraj dane w sposób nienatrętny
3. Obserwując nie wpływaj na zachowania
4. Nigdy nie zaprzyjaźniaj się
Zasady zasadami, ale na ile to trudna metoda, widać chociażby we wspomnianym filmie.
Dlaczego o tym piszę? Otóż badania etnograficzne zaczynają coraz częściej brać za przedmiot badań zachowania związane z konsumpcją mediów, a w tym internetu. Także w Polsce.
W serwisie gazeta.pl można
zapoznać się z wnioskami z badania „EtnoMedia" zrealizowanego przez
Izmałkowa Consulting dla domu mediowego
Pan Media Western. Tekst okraszony jest wywiadem Vadima Makarenko z Ewą Góralską, dyrektor zarządzającą Pan Media Western oraz wypowiedziami przechodniów w sondzie ulicznej.
W ramach projektu zbadano 12 rodzin z Warszawy i Płocka (osoby w wieku 30-45 lat) o dochodach i poziomie zbliżonym do średniej krajowej. Badacze Izmałkowa Media przez cały dzień obserwowali w domach, jak, kiedy i dlaczego badani korzystają z mediów oraz jak reagują na reklamy.
Wnioski jakie płyną z badania powinny być traktowane jako jakościowe, dające częściowy wgląd w badane zjawisko, a nie ścisły pomiar zachowań i uogólnianie ich na populację. Pozwalają jednak lepiej zrozumieć pewne zachowania i ich kontekst.
Część wniosków jest dość oczywista (telewizor jest towarzyszem większości czasu wolnego), część dość interesująca:
"
Jeśli poziom miłości w rodzinie jest niski, ludzie przykładają do mediów większą wagę, bo te media zastępują im prawdziwe emocje. Jeśli ludzie są szczęśliwi i spełnieni, media nie są im potrzebne i pełnią zupełnie inne funkcje, co potwierdziliśmy też w innych badaniach"
Zachęcam do przeczytania
artykułu oraz wysłuchania rozmowy. Oto jeden z jej fragmentów:
I na koniec intrygujące pytanie techniczne: jeśli badacz spędza z badaną rodziną 24h, to jak jest rozwiązana kwestia noclegu? Czy dostaje swój kącik na karimatę? A może opuszcza stanowisko obserwacji, gdy gospodarze idą spać i stawia się o szóstej rano? W "Historiach kuchennych" z pomocą przyszły przyczepy kempingowe. :)
Komentarze (3)
21 sierpnia 2009, 17:51:05
03 marca 2010, 9:17:36
17 sierpnia 2010, 18:58:54