Film w czasach wielozadaniowości

Nie tak dawno temu wpadła mi w ręce stara książka, która opisuje jedną z teorii próbującą wyjaśnić doświadczenie oglądania filmu. Przeglądając ją, nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu.
Prezentowane w książce definicje wydały mi się bardzo proste i staromodne. Ale czy można się temu dziwić, skoro film można było wtedy oglądać tylko w specyficznym miejscu, o specyficznej porze. Jako produkt neurotycznej epoki, która zrodziła też m.in. psychoanalizę, "oglądanie filmów" było zachowaniem zrytualizowanym, świeckim bękartem religii. Pojawienie się telewizji zwulgaryzowało sposób, w jaki widzowie odbierali filmy, lecz ogólna zasada "oglądania" nie uległa zmianie. Kasety wideo i płyty DVD również niewiele zmieniły.
Tymczasem świat wokół zmienił się bardzo. Pojawiły się komputery, a potem sieć internetowa i nagle, zamiast neurotyków skupiających uwagę na jednej konkretnej rzeczy, świat zaludniły osobowości rozszczepione. Znakiem czasu stała się podzielność uwagi. To, co wymaga skupienia, zaczyna być coraz częściej synonimem nudy. Dla osób, które nie pamiętają czasów sprzed Internetu, jest zupełnie naturalne, że można jednocześnie grać w "World of Warcraft", prowadzić rozmowę przez komunikator, słuchać muzyki i od czasu do czasu sprawdzać pocztę. Dla nich "oglądanie filmu" musi zatem być czymś więcej niż tylko gapieniem się w ekran... Tak przynajmniej rozumują pracownicy wielkich wytwórni z niepokojem obserwujący erozję dotychczasowych sposobów dostarczania filmowej rozrywki.

Nadzieją ma być Blu-ray. Kiedy okazało się, że jakość obrazu i dźwięku nie przekonała konsumentów do rzucenia się na płyty Blu-ray, zaczęto wymyślać dodatkowe gadżety i opcje. Jedną z nich jest IMDb Live Lookup promowany przez studio Fox i działający na podobnej zasadzie MovieIQ wytwórni Sony. Idea jest tu prosta: opakować film w maksimum informacji dostępnych w każdym momencie.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: oglądacie film i nagle widzicie na ekranie aktorkę, która wydaje się wam znajoma. Nie ważne jednak, jak bardzo staracie się sobie przypomnieć, skąd ją znacie, nie potraficie znaleźć odpowiedzi. Taka sytuacja bywa naprawdę frustrująca i czasem może nawet popsuć całą frajdę z oglądania filmu. Dzięki IMDb Live Lookup problem rozwiązuje się sam, i to natychmiast. Jeden klik i od razu dostajemy się do bazy danych (w tym przypadku IMDb), gdzie możemy sprawdzić, kim jest tajemnicza aktorka i w czym grała. Nie trzeba nawet wyłączać filmu. Akcja na ekranie pędzi dalej. Z zapartym tchem śledzimy ją jednym okiem, a drugim szybciutko skanujemy bazę, by odnaleźć potrzebne nam informacje. Oczywiście, aby skorzystać z dobrodziejstw tej opcji, trzeba mieć odtwarzacz Blu-ray podłączony do sieci. Dziś jednak o żadnym urządzeniu nie można powiedzieć, że jest nowoczesne, jeśli nie daje możliwości wykorzystania Internetu.

Niezależnie od tego, na ile akurat pomysł tej opcji jest trafiony (przecież osoby z pokolenia Internetu mogą jednocześnie oglądać na wypasionym telewizorze film na Blu-ray i surfować w sieci dzięki notebookowi), jest to wyraźny znak czasu. Pojęcie "oglądania filmów" zaczyna się zmieniać i już wkrótce potrzebne będą zupełnie nowe teorie kina i filmu. Pewnie przyjdzie mi na nie trochę poczekać, gdyż ci, dla których będą one najbardziej adekwatne, mają dziś dopiero naście lat. Ciekawe tylko, czy będzie im się chciało skupić uwagę na tyle, by na nowo opisać fenomen filmu...

Marcin Pietrzyk
Będę staromodny, ale uważam, że oglądaniu filmu należy poświęcić pełną uwagę, aby móc potem rzetelnie go ocenić - jeśli oczywiście na dokonaniu takiej oceny nam zależy - nie każdemu przecież musi.

Oczywiście jest wiele filmów, które są przewidywalne lub jak kto woli nudne - na tyle, że z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem nie pomylimy się w ich ocenie - co najwyżej może ona ulec mało-znaczącej zmianie - zarówno na minus, jak i plus.

Czy ma znaczenie to "kiedy, gdzie, a nawet i z kim" oglądamy dany film?
Niewątpliwe.
Tak jak i w piękny "niedzielny" poranek nie obejrzę horroru, tak i późnym "jesienno-depresyjno-ponurym" wieczorem nie będę torturował się jakąś nie wiedzieć jak głęboko-psychoanalityczną pozycją.

Znakiem czasu stała się podzielność uwagi. To, co wymaga skupienia, zaczyna być coraz częściej synonimem nudy. Dla osób, które nie pamiętają czasów sprzed Internetu, jest zupełnie naturalne, że można jednocześnie grać w "World of Warcraft", prowadzić rozmowę przez komunikator, słuchać muzyki i od czasu do czasu sprawdzać pocztę. Dla nich "oglądanie filmu" musi zatem być czymś więcej niż tylko gapieniem się w ekran... Tak przynajmniej rozumują pracownicy wielkich wytwórni z niepokojem obserwujący erozję dotychczasowych sposobów dostarczania filmowej rozrywki.
Krytycy filmowi się pewnie ze mną nie zgodzą - choć wszystko zależy od gustu, ale uważam, że pojawia się co raz mniej pozycji naprawdę godnych uwagi.
I wcale nie mam na myśli jedynie pretendujących do Oskara filmów obyczajowych - zawierających jakieś wielkie, moralizatorskie i zmuszające do zadumy przesłanie, ale także chodzi mi o horrory z prawdziwego zdarzenia, wbijające w fotel thrillery, zmuszające do turlania się ze śmiechu po dywanie komedie etc.

Nadzieją ma być Blu-ray. Kiedy okazało się, że jakość obrazu i dźwięku nie przekonała konsumentów do rzucenia się na płyty Blu-ray, zaczęto wymyślać dodatkowe gadżety i opcje. Jedną z nich jest IMDb Live Lookup(...)
Trudno zaprzeczyć, że płyty Blu-ray nie oferują lepszej jakości, tyle że nie zamaskuje to słabej treści, mizernej gry aktorskiej itp.
Co raz trudniej o w miarę oryginalną fabułę, która to nie byłaby choć w minimalnej części powieleniem już gdzieś tam w przeszłości zapisanej na taśmie filmowej.

Co do IMDb Live Lookup, to w mojej osobie tego typu usługa nie znalazłaby użytkownika, choćbym nie wiem jak bardzo (odnosząc się do przykładu z artykułu) w trakcie filmu zaprzęgał do pracy część swoich szarych komórek w poszukiwaniu nazwiska takiej czy innej aktorki.

Świat się zmienia. To pewne. A z nim i kino.
Tyle że droga jakby nie ta.
Z drugiej strony czy może być inna?
Niestety owa ścieżka wydaje się być jednokierunkowa i albo będziemy szli z duchem czasu albo trzeba będzie z sentymentem cofać się po własnych śladach do zapominanej już przez wielu klasyki kina - w każdym tego słowa znaczeniu.

Ostatnio łapię się na tym, że wolę po raz kolejny obejrzeć film sprzed 20 lat - z czasów mojej młodości, niźli sięgać po pierwszą lepszą nowość, która to pomimo często niezwykle zachęcającego i mega atrakcyjnie wyglądającego zwiastunu, nierzadko zawodzi oczekiwania, które w moim przypadku nie są jakoś przesadnie wygórowane.
         
      0 
Jakie kino, takie i oglądanie.
Pozdrawiam wszystkich staromodnych
           

CAPTCHA
Zwycięzca Euro 2012

28,7% głosujących uważa, że wygra:

Polska Polska

Filmweb

FilmwebNajwiększy polski portal filmowy. W sieci pojawił się w 1998 roku, a dziś jest drugą po IMDB największą bazą filmową na świecie. Portal współtworzy aktywna społeczność miłośników kina. Niezmordowany zespół redakcyjny codziennie publikuje najważniejsze wiadomości ze świata filmu, recenzje premier filmowych i płyt DVD, jak również felietony i eseje uznanych polskich krytyków. Innymi słowy: Prędzej czy później i tak do nas trafisz...

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00