Nowe, lepsze "ja"?

Naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu Gutenberga postanowili sprawdzić w jakim stopniu jesteśmy sobą, a w jakim kłamiemy lub fantazjujemy, kiedy poruszamy się po serwisach społecznościowych. Wzięli pod lupę zachowania online grupy młodych ludzi z Niemiec i USA. Zbadali, czy wizerunek swej osoby, który tworzą oni w Internecie jest realistycznym odzwierciedleniem ich charakteru, czy raczej wersją wyidealizowaną.
Badacze najpierw zmierzyli pięć głównych wymiarów osobowościowych internautów, takich jak neurotyczność, ekstrawertyzm, skrupulatność, zgodność i otwartość na doświadczenia. Zbadali również ich “idealne ja” czyli to, jacy chcieli by być.
Następnie poprosili zewnętrznych obserwatorów by ocenili osobowość tych osób tylko na podstawie ich profili internetowych w serwisach społecznościowych (nie znali oni badanych). Uwzględnili Facebooka oraz niemieckie StudiVZ i SchuelerVZ. Po porównaniu uzyskanych od nich ocen z wynikami wcześniejszych analiz okazało się, że w większości przypadków „diagnoza” postawiona tylko na podstawie wizerunku internetowego była zgodna z wynikami badań „prawdziwej osobowości” robionych przy użyciu profesjonalnych testów psychologicznych. Ludzie pisali w serwisach społecznościowych prawdę i nie próbowali kreować się na „kogoś lepszego”. „Ja idealne” nie wpływało w obserwowalny sposób na to, co wpisywali na swoich profilach.

Możemy więc przyjąć, że zapoznając się z wizerunkiem internetowym nieznanego nam człowieka, będziemy mieli adekwatny obraz jego osobowości i podczas spotkania w „realu” nie spotka nas duża niespodzianka. Jednak nie dotyczy to wszystkich zbadanych cech w równym stopniu. Ekstrawersja i otwartość na doświadczenia były najłatwiejsze do rozpoznania dla obcych ludzi. Najtrudniej było im wychwycić stopień neurotyczności. O ile więc da się używać informacji z sieci networkingowych by przewidzieć cechy (i zachowania) nieznajomych, to jednak jest to możliwe tylko w pewnym zakresie.

Oczywiście w żaden sposób nie zmienia to faktu, że można całkowicie świadomie stwarzać złudne wrażenie albo wręcz fałszywe profile, by wykorzystywać je nie tylko dla podniesienia swojej samooceny, ale dla realizacji również innych interesów, także tych ciemnych. Możliwe również że ludzie powszechnie „kłamią” online, ale w innych aspektach, których badanie nie dotknęło.

Zastanowiło mnie też, jak te wyniki mają się ma do tego, w jakim serwisie robiono badania. Gdybyśmy w Polsce przeprowadzili analizy na Facebooku i dla porównania na Naszej Klasie, to czy byłyby jakieś różnice? Jak by to wyglądało w przypadku serwisów randkowych? Szczególnie w przypadku tych ostatnich pokusa idealizacji siebie wydaje się być silniejsza.

Pobocznym wnioskiem jest dla mnie znak zapytania, który pojawia się przy przydatności „profesjonalnych testów psychologicznych” do badania osobowości, skoro dają wyniki zbliżone do tego, co przeciętny człowiek może wywnioskować przeglądając czyjś profil na Facebooku.

Opis badań w Psychological Science http://pss.sagepub.com/content/early/2010/01/28/0956797609360756.full
Trudno postrzegać inaczej owe wyniki, niźli jedynie poglądowo.
Nie mniej pokazują one, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego, że na dłuższą metę mniejsze lub większe koloryzowanie własnego JA nie ma sensu.

Zastanawiasz się, jak wyglądałoby to u nas na wymienionych portalach.
Uważam że na Facebooku spotkałbyś się z większym idealizowaniem, niż na NK - pomijając oczywiście konta czysto wirtualne.
Wszystko zależy od charakteru danego miejsca.
Czym bardziej jest ono "niezobowiązujące", tym teoretycznie większa szansa na to, że jego użytkownicy będą starali się idealizować swoją osobę.
Pod pojęciem "niezobowiązujące" należy rozumieć to, że pewnie 99% użytkowników nawet na oczy nie zobaczymy w realnym świecie - nie spotkamy ich, chyba że nasze drogi przypadkiem się skrzyżują.

Idąc tym tropem należałoby stwierdzić, że najbardziej wiarygodne powinny być serwisy randkowe - przyjmując oczywiście założenie, że naszym celem nie jest jedynie wirtualne flirtowanie, a faktyczne znalezienie ciekawej osoby, z którą potem mamy zamiar się spotkać.
Ale czy tak jest rzeczywiście?
Pewnie NIE, a dzieje się tak m.in dlatego, bowiem często panuje swoiste przyzwolenie na tego typu zachowanie i świadomość, że nawet jeśli ktoś nie będzie z nami do końca szczery, to i tak prędzej czy później wyjdzie to na jaw. A jakie pociągnie to za sobą konsekwencje, będzie zależało w dużej mierze od naszej wyrozumiałości, która wcale nie musi okazać się, aż tak mała i jeśli i my sami nie będziemy mieli czystego sumienia.

Nie wyobrażając sobie obecnie świata bez internetu, wyobrażam sobie bycie niezarejestrowanym użytkownikiem na takim czy innym portalu społecznościowym.
I jak słyszę, że na NK już z kilkanaście milionów osób pozakładało profile, to tylko z dumą mogę stwierdzić, że zaliczam się do tej drugiej połowy społeczeństwa, która jest wstanie nie ulec ogólnemu trendowi - czy jak kto woli pędowi.

Dzięki temu nawet nie mam pokusy, aby próbować tworzyć moje lepsze Ja.
Ale czy to znaczy, że tylko w świecie rzeczywistym jesteśmy jedynie prawdziwi?
Czy do próby kreowania naszego wyidealizowanego wizerunku, aż tak potrzebny jest nam internet i założenie profilu na takim bądź inny serwisie?

Uważam, że bardzo często to w "realu" staramy przedstawiać się w lepszym świetle.
I wcale nie jest powiedziane, że w bezpośrednich kontaktach międzyludzkich łatwiej można "wykryć", kto tak naprawdę udaje kogoś, kim nie do końca jest.
Aby móc to kategorycznie stwierdzić, potrzeba dziesiątków przeróżnych sytuacji, które mogłyby obnażyć czyjeś prawdziwe oblicze.

Jednakże czasem życie może okazać się zbyt krótkie....
         

CAPTCHA
Dominik Lipiński

Dominik LipińskiProwadzi praktyczne szkolenia komunikacji międzyludzkiej. Specjalizuje się w wystąpieniach publicznych i autoprezentacji. Prowadzi stronę http://dominiklipinski.com/

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00