Wystarczyło kilka miesięcy by Facebook i to co się w ramach jego dzieje, zaczął przenikać do świata offline czy też mocno wpływać na zachowania ludzkie. Zebrałem kilka przykładów, subiektywnie patrząc na swoje otoczenie.
1. Liczby i zasięg
Rok temu, Facebook był domeną najaktywniejszej części młodych ludzi – odwiedzających wystawy, imprezy, szukających dobrego electro. Również, konta w Polsce mieli Ci, który poznali serwis wcześniej na wymianach studenckich, na emigracji czy też są heavy userami Internetu. Było to 200-250 tysięcy kont (na początku roku 120-140 tys). Obecnie jest to , w zależności jaką metodologie się przyjmie ok. 2.2-2.5 mln kont w Polsce. Potężny skok, który nie mógł się nie odbić na aktywności w pozostałych social networks: grono.net, fotka.pl czy nasza-klasa.pl. Spierać się można oczywiście, czy też przepływ był 1:1 czy współdzielony. Serwisy te na pewno utraciły najaktywniejszą i najbardziej “zanurzoną” w Internecie część populacji.
W wielu środowiskach nie jest obciachem, spotykanie się i rozmawianie o tym co dzieje się na Facebooku, dzielenie się zdjęciami czy wpisami. Wręcz Facebook stał się „kołem zamachowym” do tego by ludzie więcej się spotykali i poznawali nowych ludzi. Serwis umożliwił szybki kontakt i dostępność każdego dla każdego! Nie zmieni to oczywiście wszystkich zachowań ludzi, ale da narzędzie by lepiej kontaktować się z otoczeniem. Nie trzeba już “sześciu uścisków dłoni”, można sie skontaktować i rozmawiać z każdym. Kontakt 1:1, online i offline, przenikanie się poglądów, kultur i postaw ludzkich. Dla mnie, super sprawa. Ile można było poznać nowych kuchni świata, dobrych trunków czy też obyczajów.
2. Jakość ruchu i zachowań w Facebook
Co powoduje tak dużą „powracalność” i rozrost Facebook w Polsce i na świecie? Połączenie wszystkich możliwych narzędzi – komunikatora, chat’u czy też prezentowania linków, materiałów na swoich profilach. Wracamy tutaj, bo wszystko tu mamy. Nie potrzeba nam mikroblogów, blogów, stron WWW… Facebook pochłania czas, pochłania aktywność. Już dzisiaj można zauważyć duży spadek aktywności poza Facebookiem, mierzoną ilością komentarzy na serwisach zewnętrznych. Za to znalazły one miejsce w Facebooku, przykładem jest np. blog który właśnie czytacie.
Zwiększająca się ilość Polaków w serwisie, na pewno przyniosła większą polaryzację i różnorodność zachowań. Pojawiły się znane z innych serwisów „łańcuszki szczęścia”, wklejanie obrazków czy wirtualnych świeczek (przyp. żałoba narodowa). Pytanie, czy to upadek „elitarności Facebooka”? Nie, to odzwierciedlenie zachowań nas, takimi jakimi jesteśmy naprawdę, każdego dnia. Skrajne emocje, tylko wydobyły te zjawiska na wierzch i pokazały szerszej publiczności. Poza tym… brak ustawień prywatności, 95% ludzi w ogóle nie zwraca na to uwagi. A później będą się dziwić, że wszyscy będą widzieć nie zawsze przemyślane zdjęcia, komentarze czy zachowania. Prywatność? Zaiste porażający jest brak świadomości tego jak wszystko co robimy jest widoczne, zwłaszcza gdy działać zacznie social graph.
3. Nakręcanie spirali czasu i korzystania
Skoro w Facebook, jest wszystko (lub prawie wszystko), to czemu korzystać z innych serwisów? Coraz większa liczba ludzi dokładnie tak postępuje i woli biernie korzystać z serwisu. Skoro jest grupa ludzi dostarczająca kontent, filmy czy gry, aplikacje to czego chcieć więcej. Wystarczy później krótki komentarz, „polubienie” lub po prostu przeglądanie tego co dzieje się wokół. Nie trzeba wychodzić…
Postało całe spektrum quizów, gier, aplikacji i grup. Był czas, gdy co druga osoba grała w Farmville i Mafia Wars (pytanie jak to jest obecnie) lub wypełniała jakieś dziwne quizy. Nasze profile były atakowane przez powiadomienia na ten temat. Chwile później pojawił się wysyp grup, jedna dziwniejsza od drugiej: ktoś coś lubi i lub nie lubi, jest przeciw i za czymś, wspomina jakiś produkt lub jakiś pożąda. Dalej pojawiły się setki nowych fan page’y, trend ten cały czas przyspiesza… (miło iż fanów zamieniono na „lubisiów”. Użytkownicy serwisu w ten sposób budowali swoje otoczenie, angażowali się w naturalne dla siebie aktywności. Gdy spojrzy się na aktywność, z mojego punktu widzenia o której godzinie w ciągu dnia by się nie zalogować zawsze 15-22% populacji jest online!, przy czym trend wzrostowy dla „bycia online” znacząco wzrósł w przeciągu ostatnich 4-6 tygodni. Social graph i like’i tylko mogą ten trend napędzać, czy tego chcemy czy też nie. Jak bardzo to odsłoni i pokaże zachowania… już to widać.
4. Biznes i Facebook
Pojawiły się dziesiątki fan page’y prowadzonych bez ładu i składu. Pojawiły się inicjatywy pompowania – a to sprzedaż fanów za 10-20 groszy, a to rozdawnictwo kubków. Każdy miał inna strategię, jeśli na skróty chciał osiągnąć sukces. Pytanie czy taki wyścig czemuś w ogóle służy, poza organizowaniem sobie publicity. Zaangażowania, relacji z marką czy celów sprzedażowych w ten sposób nie osiągnie się. Są też próby pozytywne w polskim „światku”, odnalezienia się w nowym środowisku np. Mały Głód czyli opowieść o „brand hero” połączona z grą miejską, czy też aplikacja związaną ze sprzedażą internetową (FB Shop). Podejmowane są też próby organicznego zdobywania fanów, lokalizacji użytkowników. Gdzie zaprowadzi ta praca i czy przyniesie wymierne efekty? Tego nikt do końca nie wie. Na pewno pojawiła się nowa grupa, nowych użytkowników napędzana przez darmowe publicity które od kilku tygodni uskuteczniają media typu gazety, radio i TV (Facebook to, Facebook tamto, sprawdźcie na profilu + aktywność dziennikarzy w tym środowisku.)
Pojawiły się dziesiątki specjalistów, gurus, sekcji i działów zajmujących się social media. W niektórych firmach czy agencjach, wręcz nastąpiła specjalizacja „specjalista ds. Facebooka”. Czy jest to rozsądny trend? Na pewno zbyt mały to kawałek rzeczywistości do ogarniecia i zarobienia porządnej kasy.
5. Moja aktywność na Facebook (i nie tylko): wnioski
- Facebook stał znaczącym źródłem ruchu zwrotnego do bloga który prowadzę
www.gadzinowski.pl (obecnie 20-25% wszystkich odwiedzających), prawie zrównał się z wynikami wejść z Google
- wzrosła długość przebywania na stronie, głębokość wizyt ale spadła znacząco ilość komentarzy
- profil facebookowy „Komunikacyjna Trepanacja Czaszki” stał się głównym kanałem komunikacji kosztem – Blipa, Flakera i Twittera. Wręcz zeżarł aktywność zwrotną która kiedyś była istotna dla bloga.
- profil „Czaszki” głównie rozwija się dzięki aplikacjom (dzisiaj uruchomiłem 2 – związaną z Wirusami 2010) oraz różnorodnemu kontentowi. Użytkownicy, preferują nie tylko materiały do czytania, ale przede wszystkim ciekawe obrazki czy filmy związane z zagadnieniami komunikacji.
- opłaca się cierpliwie i z rozmysłem, budować organicznie profile marki (na moim przykładzie)
- profil “czaszki”, staje się rozpoznawalnym trendem: dzięki niemu poznałem dość pokaźna liczbę nowych kontaktów biznesowych, branż czy mediów. Można też z tego uzyskać “leady biznesowe”.
Zobacz:
» http://www.gadzinowski.pl/
Komentarze (21)
04 maja 2010, 12:50:16
Naprawdę warto obejrzeć
http://www.megavideo.com/?v=4OD6HERX
05 maja 2010, 12:20:10
12 maja 2010, 13:31:39
15 maja 2010, 20:20:16
21 maja 2010, 14:07:56
Pozdrawiam
21 maja 2010, 18:51:11
13 czerwca 2010, 23:19:25
20 czerwca 2010, 18:19:31
26 czerwca 2010, 18:42:17
28 czerwca 2010, 22:02:03