Cały ten szum wokół social media marketing i zintegrowanej komunikacji wydaje się być normalnie zwykłą ściemą. Niby tyle edukacji, świadomości, konferencji uczonych a wciąż zdarzają się postawy i oferty np. reklamy czy działań na blogach, które nijak mają się do rzeczywistości.
Podobno na rynku marketingowym jest świadomość wartości marki, produktu czy firmy. Czym różni się wartość i wiarygodność zatem tych rzeczy od analogicznej wartości i wiarygodności blogów i blogerów? Nie różni się niczym.
Materiał na podstawie
www.gadzinowski.pl
Jaka jest różnica 1 h pracy blogera przy tworzeniu treści video, audio czy tekstu i pracy marketingowca, specjalisty w agencji ATL, Interactive czy social media? Nie ma żadnej różnicy.
Skoro zatem nie ma zatem różnic, skąd na rynku biorą się oferty dla blogerów które urągają biznesowej przyzwoitości? Rozumiem, chęć zarobku…ale na czym, przy takim zachwianiu proporcji.
Czy kontent video, audio i tekstowy, reaserch którą trzeba mieć by zajmować się daną dziedziną bierze się z powietrza? Nie, on kosztuje czas, zasoby i wiedzę. A to powinno mieć dwojaki ekwiwalent: szacunek do osoby partnera oraz odpowiednią gratyfikację, jeśli nie materialną to przynajmniej taką która jest korzystna dla obu stron (sytuacja WIN-WIN).
Social media są za darmo? Nie.
Czy praca agencji jest za darmo. Nie.
Czy praca marketerów w firmach i korporacjach jest za darmo? Nie
Czy wypracowanie marki produktu kosztuje – tak, znaczne nakłady
Czy stworzenie prototypów produktów do sprzedaży kosztuje – tak, znaczne nakłady
Czy zbudowanie wiarygodności marki i produktu kosztuje – tak, znaczne nakłady
Czy zbudowanie marki medium, bloga, osoby kosztuje – tak, duże nakłady czasowe i finansowe
Zatem skąd oczekiwanie, że partner (w tym przypadku bloger czy właściciel danego serwisu WWW) będzie pracował na rzecz 2 podmiotu biznesowego za darmo, pół darmo lub za stawki które nawet nie sięgają tych z najniżej płatnych prac w supermarkecie?
Czy mamy świadomość tzw. kosztów alternatywnych? Chyba nie do końca. Inaczej mówiąc każda minuta naszego czasu tak czy inaczej służy albo osiąganiu celów albo jest stracona. Pisząc na blogu, tworząc kontent video czy audio – bloger inwestuje czas, zasoby i wiedzę. Tak jak wspomniałem wcześniej, takiej samej wartości jak marketera czy specjalisty z agencji reklamowej czy domu mediowego. W tym samym czasie gdy piszę ten wpis, mogę częściowo przygotować się do prezentacji i zarobić na niej więcej niż np. przez cały miesiąc sponsoringu tego bloga.
Artykuł dzisiejszy jest bez puenty, pozostawiam ją tym którzy przeczytają tekst i może dojdą do wniosków, że social media w Polsce to nie tylko „prosty i łatwy” narkotyk w postaci Facebooka. Ale całe spektrum innych działań w mediach społecznościowych. Zaczynając od Youtube, for dyskusyjnych, blogów, mikroblogów, rzeczników marek… podobno się z tym powtarzam, już o jakiegoś czasu. Tak jak z informacją, że social media nie są za darmo a koszty alternatywne także istnieją w blogosferze.
Sponsoring lub reklamodawcy – blog Gadzinowski.pl – krótki raport
Na koniec, zmierzę się jeszcze z 1 tematem. Od blisko 6 miesięcy ze zmiennym szczęściem prowadzę lub nie prowadzę rozmowy, reaserch dotyczący sponsoringu bloga. Moja świadomość gotowości i otwartości na inne niż standardowe działania marketingowe była inna… nadal chyba jest brak odwagi i chęci spróbowania tego typu działań. Oferty które często dostawałem, w większości sprowadzały się do codziennego spamowania moich czytelników treściami typu komunikaty prasowe lub opisy produktów, tworzenia listy mailingowej i spamowania, zmiany linii programowej bloga, oblepienia wszystkiego reklama znana z dużych portali /4 lub więcej form reklamowych, rozwijanych/, wklejeniem 10 linków, cenników produktowych. A wszystko w koszcie pracy w supermarkecie lub mniej. Trochę „zmiażdżyłem się” logiką tych propozycji…