Ilu jest absolwentów zarządzania i marketingu? Ilu jest anglistów i germanistów? Ilu jest kierowców, właścicieli sklepów spożywczych i kasjerów, członków ekip sprzątających, magistrów farmacji, lekarzy internistów, nauczycieli fizyki, social media managerów i księgowych?
Problem z - nazwijmy je - gotowymi zawodami jest taki, że są wysokokonkurencyjne. Będąc kasjerką jestem łatwo zastępowalna przez inne kasjerki, podobnie z nauczycielem czy nawet Social Media managerem i to nawet wtedy, gdy jestem w moim kasjerstwie, zarządzaniu społecznością czy nauczaniu wyjątkowo dobra.
W tak dużej masie kasjerów, nauczycieli czy Social Media managerów nie jestem jedyną dobrą pracowniczką – może uśmiechniętych, życzliwych i nieomylnych kasjerów nie jest znów tak wielu, ale jednak się zdarzają. Co więcej - mało który pracodawca wyróżnia tych dobrych wyraźnie wyższą pensją. Fakty są takie, że pewnego poziomu przychodów w takiej pracy nie uda się przeskoczyć.
Ludzie budzą się często z ręką w nocniku. Zaskoczeni faktem, że po takich dobrych studiach na takiej dobrej uczelni, na takim obleganym kierunku dostają na rękę te swoje 3k i ani widu ani słychu, by mogli zacząć dostawać 10k, nie mówiąc o 35k …
-
Dziś bogactwo to przede wszystkim informacja i elastyczność. Jeśli w jednej miejscowości jest 40 weterynarzy, najwięcej zarobi ten, który pierwszy wpadnie na pomysł przekwalifikowania się na księgowego i zacznie obsługiwać pozostałych 39. Ale większość będzie się przepychać i inwestować we wzajemne zwalczanie się –
tłumaczył Michał Kurach, inwestor giełdowy w wypowiedzi dla magazynu Coaching.
Robiąc to co wszyscy tak jak wszyscy mogą – będąc dobrzy – dostać od czasu do czasu 10% podwyżki, choć niektórzy mają oczywiście większe szczęście. Większość się przepycha: niektórzy padają ofiarą pomówień, niektórzy wygryzają, jedni znoszą dzielnie, inni się wypalają, kolejni walą pięścią w stół i przechodzą do konkurencji.
Rynek najhojniej nagradza dziwaków, wichrzycieli, rewolucjonistów swojej dziedziny. Tych, którzy robią coś inaczej. I jednocześnie tacy właśnie mogą zostać ukarani – bo na ich pomysły bywa za wcześnie, są za odważne, za dziwaczne, za rewolucyjne. Konformizm zawsze zapewniał życie przeciętne i przeciętne osiągnięcia. Non-konformizm był zawsze trudny. Społeczeństwa nie lubią społecznych dewiantów. Jednocześnie – zazwyczaj post factum – społeczeństwa wielbią społecznych dewiantów. Czczą wszystkich wolnych ludzi działających „inaczej”, którzy przeforsowali swoje wizje.
Wybór wydaje się być taki: albo ryzyko albo w miarę pewna, wysokokonkurencyjna ścieżka przy określonym suficie prestiżu i finansów, od którego obija się większość ludzi przez całe swoje życie zawodowe, marząc o wygranej w totka.