Nadchodzący przedświąteczny tydzień zapowiada się dosyć przeciętnie w filmowym środowisku. W kinach czekają nas zaledwie trzy mało wymagające premiery. Telewizja na szczęście się nie obniża, aczkolwiek niezmiennie trwa w stagnacji, koncentrując się prawdopodobnie na telewizyjnej krucjacie, która czeka nas w święta. Jaki jest tego efekt? Połowiczny.
Telewizja naziemna postawiła po raz kolejny na odkurzenie staroci. Z tego tytułu czeka nas jedna z wielu części przygód agenta
Jamesa Bonda, tym razem będzie to
"Goldfinger" z Seanem Connery'm. Bond ma to do siebie, że nie potrzebuje okazji, aby o sobie przypomnieć. Kwestią gustu pozostają więc upodobania do brytyjskiego wywiadu (przeniesionego ostatnio do kin w "Szpiegu"), który reprezentuje nieśmiertelny agent. Skoro jest już klasyk sensacji brytyjskiej, nie może zabraknąć klasyka komedii polskiej. Tak więc już któryś raz w ciągu tego roku niezmordowani Pawlak i Kargul przypomną równie niezmordowanym widzom stary dobry peerelowski absurd w
"Samych swoich".
Kolejną niewiele młodszą pozycją jest retro horror
"Lokis. Rękopis profesora Wittembacha". Na Żmudzi rozgrywa się mroczna historia o iście abstrakcyjnej fabule, jak przystało na prawdziwe horrory. Do polskich filmów grozy podchodzę jednak z dużą rezerwą, bo chyba jeszcze żaden nie zdołał mnie przekonać. Czy "Lokis" o związkach ludzi z niedźwiedziami zmieniłoby moje zdanie? Nie wiem. Podobnie jak w przypadku "Dwóch ojców". Dramat rodzinny w krajach anglosaskich był wałkowany już na wszystkie sposoby. Czym miałby różnić się ten od pozostałych? Kwestią spaczonego ojcostwa? Być może, bo jak się okazuje film zdążył przekonać innych i zdobył Nagrodę Specjalną Jury w San Sebastian. Interesujące.
Z premedytacją pomijam grupę filmów, która swoją ilością bombarduje przez cały rok, a zwłaszcza w okolicach świąt:
komedie romantyczne. Ich wysyp, i to w najlepszym czasie antenowym, jest prawdziwą plagą, która spycha pozostałe filmy do pozycji drugiej kategorii. Aż momentami obawiam się o kwestie uczuciowe Polaków. Jedyny film w jakikolwiek sposób powiązany z "taką" miłością, o którym wspomnę to
"Titanic". Polsat znowu go nie odpuścił (obowiązkowo w dwóch częściach).
Po drugiej stronie filmowych gustów stoi
TVP Kultura, która w tym tygodniu wydaje się odrobinę bardziej obfita w dokumenty niż zazwyczaj.
Dużo by wymieniać, dlatego napomnę jedynie o koncertach The Doors, Milesa Devisa czy Amy Winhouse. Wśród fabuł natomiast pojawi się jeden z najlepszych filmów Wajdy
"Człowiek z żelaza" (pozycji starszych ciąg dalszy). Temat burzliwych lat 80. jest ciągle na czasie, zwłaszcza, że niedawno obchodziliśmy rocznicę stanu wojennego.
Widzów
Ale kino! czeka natomiast najnowsze dzieło innego klasyka:
"Tetro" Coppoli. Opinie na temat filmu są skrajnie różne: od maksymalnego rozczarowania, po zachwyt. Ja byłbym ostrożny przy obu ocenach. Przede wszystkim dlatego, że mamy do czynienia z legendą kina, mistrzem i źródłem dla wielu późniejszych twórców kształtujących współczesne kino. Jednak samo, skąd inąd pozytywne, określenie filmu "najlepszy film od "Czasu Apokalipsy", mówi samo za siebie nawet wśród entuzjastów (film powstał w 1979). Aczkolwiek wszystkich późniejszych dzieł Coppoli nie należy mieszać z błotem, bo część zwyczajnie na to nie zasługuje. Podobny pod tym względem jest wspomniany wyżej Wajda. Trudno porównywać jego nowe filmy do mistrzowskich dzieł, bo lepszych po prostu nie da się zrobić.
Powrócę do dokumentów, których o dziwo nie tylko na Kulturze jest całkiem sporo. Warto zwrócić uwagę na
"Armadillo. Wojna jest w nas". Doceniony min. w Cannes dokument przenosi w odwieczny zamęt wojny w Afganistanie. Być może przyzwyczailiśmy się już do tej niekończącej się misji pokojowej, ale na pewno nie do takiego jej pokazania. Tym razem nie ma Amerykanów, są młodzi Duńczycy i ich "zwykła" brudna wojna. Zamiast sztampowych widowisk obserwujemy druzgocącą przemianę psychiki tych wszystkich, którym przyszło tam walczyć.
Pewien bardzo dalece idący przykład polskiej wojny doświadczymy też w "Chrzcie". Świetny film Marcina Wrony bez ogródek traktuje męski świat zemsty i lojalności, w którym liczy się siła i pieniądz. Wojna psychologiczna rozgrywająca się między prawie zwykłymi ludźmi a wcale nie tak odległą mafią podbiła zeszłoroczny filmowy sezon. Jak najbardziej zasłużenie.
Na zakończenie wzmianki dorobił się
Brad Pitt. W kinie obecny niemalże co chwilę, również w telewizji nie daje o sobie zapomnieć. Zobaczymy min.
"Siedem lat w tybecie", "Siedem" czy
"Ocean's eleven".Jeden hit większy od drugiego. Ale wśród tych wsławionych tytułów, warto zwrócić uwagę na mniej znany "Przekręt". Ekscentryczna, awanturnicza i pełna wyrazistych charakterów komedia nokautuje przemyślanym humorem i sprawną akcją. W zasadzie sprawia, że trudno nazwać ją komedią, bo znacznie odbiega od większość przedstawicieli tego gatunku. Z chęcią zacząłbym telewizyjny tydzień właśnie od tej pozycji, gdyby nie to, że jest dopiero na jego koniec.
16.12:
Goldfinger - TVP1, godz. 22:40,
Sami swoi - TVP2, godz. 21:10,
Tetro - Ale kino!, godz. 15:40,
Armadillo. Wojna jest w nas - Canal +, godz. 21:00,
17.12:
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha - TVP2, godz. 0:25,
Człowiek z żelaza - TVP Kultura, godz. 21:05,
Titanic - Polsat, godz. 21:00, 15/22.12
Chrzest - Canal +, godz. 23:30,
19.12:
Dwóch ojców - TVP2, godz. 22:50
22.12:
Przekręt- Zone Europa, godz. 22:45
Autorem tekstu jest Emill Wittstock, redaktor serwisu Filmaster.pl.
Filmaster to serwis rekomendujący filmy na podstawie Twojego gustu. Sprawdź co jeszcze warto obejrzeć w telewizji na
Filmaster.pl.
Komentarze (5)
16 grudnia 2011, 14:48:43
16 grudnia 2011, 15:21:32
Śniadania u Tiffany'ego po Noc Lisa..czy inne klasyki kina jak casablanca czy ptaki Hitchcocka.i inne takie co ludzie lubią ogladać..ale widac ze stacje zapomnieli o tych filmach a szkoda
18 grudnia 2011, 20:53:26
20 grudnia 2011, 8:57:32
28 grudnia 2011, 23:41:17