Co czwarty Polak w listopadzie ubiegłego roku uronił łzę nad śmiercią Hanki Mostowiak z serialu "M jak miłość". 22 lutego ten sam los podzieli kultowa postać Rysia Lubicza z "Klanu". Umrze też Janusz z TVNowskiego serialu "Na wspólnej", ale pewnie jego nagłe odejście nie wzbudzi tylu emocji, co wspomniane wcześniej.
Nie jest niczym zaskakującym, że aktorzy chcą "uśmiercić" graną przez siebie postać. Bo się znudzili rolą, bo czas na nowe wyzwania. Bywa, że to twórcy celowo doprowadzają
do definitywnego zakończenia współpracy, na przykład z powodu konfliktu lub dla
skierowania biegu akcji na inne tory. W przypadku Małgorzaty Kożuchowskiej (jedenaście
lat w serialu) i Piotra Cyrwusa (od czternastu lat w "Klanie") rezygnacja była poparta
chęcią podjęcia nowych wyzwań zawodowych. A skoro mowa o ulubionych serialach
Polaków - śmierć ich bohaterów, traktowanych niemal jak członków rodzin, musi mieć
związek ze skokiem oglądalności. Co prawda Ilona Łepkowska, która teraz pełni rolę
producenta serialu "M jak miłość", nie przewidywała drastycznego skoku oglądalności
odcinka, w którym umiera Hanka. I nie pomyliła się zbytnio, bo zamiast dwunastu milionów
widzów, którzy oglądali serial w okresie jego świetności, 7 listopada 2011 roku zgromadził
nieco ponad 8,3 miliona wielbicieli. To o milion więcej niż w całym sezonie jesiennym.
A po czym poznać, że widzom "M jak miłość" brakuje Hanki Mostowiak? Z tęsknoty za
Hanką zaczęli oglądać "Rodzinkę.pl", w którym Kożuchowska gra jedną z głównych ról.
Widownia tego serialu, emitowanego również w TVP2, wzrosła o około sześćset tysięcy.
O śmierci serialowych bohaterów czytelnicy tabloidów dowiadują się zwykle wcześniej, niż widzowie śledzący losy ulubionych postaci tylko w telewizji. Mieliśmy tego przykład, gdy życie Hanki dobiegało końca. Zdjęciom, krzykom, komentarzom, żartom i parodiom nie było końca. To samo dzieje się teraz, gdy na telewizyjnym ekranie obserwujemy Rysia Lubicza jak żywego, a tymczasem w internecie i tabloidach pełno już zdjęć jego pogrzebu.
Wiemy, że będzie miał zawał w pracy. Wiemy, że poprowadzi naród jedyną słuszną drogą,
a mianowicie odda organy do przeszczepu ku radości polskich lekarzy transplantologów.
Czy jednak śmierć Rysia przełoży się na oglądalność "Klanu"? -
To nie było naszym celem - mówi dla Media2
Paweł Karpiński, producent serialu -
Cel, którym było doprowadzenie do odejścia Piotra Cyrwusa z serialu, został osiągnięty. Ja myślę, że może to mieć wpływ na oglądalność, ale minimalny - dodaje. Podkreśla też, że rozmowy na ten temat trwały prawie od dwóch lat i rozstają się w wielkiej przyjaźni. Pewne jest, że Piotr Cyrwus dawno nie udzielił tylu wywiadów, a perypetie bohaterów "Klanu" nie budziły takich emocji od lat.
Czyli właściwie to
aktor swoją deklaracją o chęci odejścia z produkcji podnosi oglądalność serialu i zwraca na siebie uwagę mediów. Takiego zainteresowania nie budzi jeszcze
odejście Radosława Pazury z serialu
"Na Wspólnej", w którym gra Janusza, narzeczonego Marty (Joanna Jabłczyńska). Zasłynął tym, że rozbił jej idealne małżeństwo z Filipem (Marcin Chochlew). Informacja o śmierci dzielnego pilota Janusza przeniknęła już do mediów. Potwierdza ją oficjalnie
Tomasz Karpiński, producent "Na Wspólnej" ze strony TVN: -
Tak, Janusz Gajewski będzie miał bardzo poważny i tragiczny w skutkach wypadek samochodowy. Odcinek ten zobaczymy w maju. Czy stacja spodziewa się drastycznego skoku oglądalności? -
Podkreślę, że uśmiercenie bohaterów, w tym akurat wypadku Janusza Gajewskiego, granego przez pana Pazurę - nie było i nie jest planowane tylko i wyłącznie pod kątem wzrostu oglądalności danego odcinka. Oczekiwalibyśmy, a właściwie życzyli sobie, skoku oglądalności wszystkich odcinków "Na Wspólnej", które zostaną wyemitowane w najbliższych miesiącach, gdyż są one naprawdę przełomowe dla fabuły serialu - kończy.
Rodzi się pytanie: kto następny? Kogo tym razem pożegnają producenci i scenarzyści
zamawiając mu zasłużony wieniec? Który tasiemiec potrzebuje natychmiastowej reanimacji oglądalności? Na szczęście w polskiej telewizji nie mamy zbyt wielu seriali, które śledziłaby tak wielka widownia. Młodzi ludzie wolą oglądać krótsze, cenione na świecie, amerykańskie produkcje. I do tego w internecie. Być może więc nie będzie więcej okazji do uczestnictwa w tak wielkim medialnym wydarzeniu, jak pogrzeb Ryśka z "Klanu". W końcu nie często zdarza się, żeby kilka milionów widzów w tym samym czasie roniło łzy
nad śmiercią fikcyjnej postaci.
Komentarze (6)
20 lutego 2012, 13:53:29
20 lutego 2012, 16:05:46
20 lutego 2012, 19:39:11
21 lutego 2012, 3:41:53
21 lutego 2012, 16:10:54
22 lutego 2012, 14:35:06
A śmierć się w telewizjach lepiej sprzedaje niż życie.
Bo jak tu inaczej odejść z serialowego "życia" niż poprzez śmierć.
Scenarzyści szukajcie mniej drastycznych odejść niż "kartony" - może tak zwyczajnie!
Odchodzę, rzegnam, pa!