Cały ten szum wokół social media marketing i zintegrowanej komunikacji wydaje się być normalnie zwykłą ściemą. Niby tyle edukacji, świadomości, konferencji uczonych a wciąż zdarzają się postawy i oferty np. reklamy czy działań na blogach, które nijak mają się do rzeczywistości.
Krytyka, krytyką ale czas na coś pozytywnego o Facebooku. Ostatnio zrobiłem mały research marek i produktów, jak sobie tam radzą. Okazuje się kolejny raz, że dobre przykłady mamy pod nosem, tylko nie zawsze je widzimy.
Władza dla ludzi, prosumenci u bram, a może czarny PR i szkalowanie marek, trollerstwo i anarchia? Co jest lepsze, czy można to w ogóle rozdzielić? Może jesteśmy skazani na życie w nieuchronnym strachu przed „social media linczami”. Na pewno nie wrzucajmy chamstwa i trollowania oraz netykiety i dobrych obyczajów do 1 worka.
Kilka dni temu obiegła polski Internet i niektóre serwisy (które dały się nabrać na tą sztuczkę) „sensacyjna informacja” jakoby serwis NK.pl miał być sprzedany w transakcji opiewającej za ok. 130 mln dolarów. Pytanie czy był to balon próbny, sondowanie rynku czy element zasłony dymnej, odprysk komunikacji kryzysowej? Papierowa potęga pręży się… niczym Północna Korea, w przeddzień kolejnego kryzysu głodowego.
Klub sportowy i skuteczna komunikacja, marketing sportowy – social media, facebook marketing i e-commerce to misja niemożliwa? Komunikacja i rozmowa z fanami (kibicami), to coś dziwnego? Nic z tych rzeczy, w Lechu Poznań robimy to bez zastanowienia.
Jak rozpatrywać sytuację lokalnego lidera w kontekście zmian na rynku, w tym rosnącej coraz szybciej siły i oddziaływania Facebook.com na świecie, a tym samym w Polsce. Czy to kontrowersyjna teza na użytek tego artykułu, zbliżająca się rzeczywistość czy też myślenie życzeniowe?
Niby, im więcej tym lepiej… ale ta zasada nie działa w komunikacji, a zwłaszcza w social media. Zapraszam do małej opowieści z autopsji.