Czy ofiary spamu w Polsce - takie jak ostatnio serwis Nasza-klasa - mogą liczyć na potężne odszkodowania znane z orzeczeń np. sądów amerykańskich? - To raczej nierealne - uważają prawnicy, pisze Gazeta Wyborcza.
O dwóch spamerach, którzy narazili portal nasza-klasa.pl na rekordowe straty juz informowaliśmy. I takowa sytuacja spowodowała dość sporą dyskusje na temat szeroko pojętnego spamu oraz odszkodowań z ich związanych.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, szacunki Naszej-klasy to chyba pierwszy w kraju przypadek, gdy ofiara spamerów publicznie i do tego tak wysoko wycenia swoje straty. Według Naszej-klasy spam sparaliżował portal, powodując jego spowolnienie i zawieszenie. A to oznacza mniej odsłon, mniejsze wpływy z reklam i konieczność dodatkowej pracy ludzi i sprzętu. Firma uważa też, że spam spowodował spadek liczby gości na portalu o prawie dwa miliony. - Niewykluczone, że właściciele portalu będą domagać się wyrównania strat - zapowiada spółka.
W naszych realiach zapowiedzi dochodzenia milionowych odszkodowań to jednak raczej tylko pogróżki. -
W polskim prawie nie ma definicji spamu - mówi mec. Paweł Jóźwiak, radca prawny w łódzkiej kancelarii Świeszkowski & Jóźwiak. -
Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wprowadza natomiast pojęcie "informacji handlowej". Przesyłanie niezamówionej informacji handlowej jest wykroczeniem i czynem nieuczciwej konkurencji, a otrzymywanie niechcianej korespondencji to często naruszenie dóbr osobistych, w szczególności prawa do prywatności - mówi Jóźwiak.
Jaką karę mogą sądy wymierzyć za spam? -
Grzywnę, jej górna granica to 5 tys. zł, niezależnie od liczby przesłanych wiadomości. W praktyce sądy zasądzają niższe grzywny - mówi Xawery Konarski.
Komentarze