Dziennik vs internauci: wojna o Katarynę

Beata Ratuszniak, 25 maja 2009, godz. 11:15
Od kilku dni nie milknie sprawa anonimowości blogerki Kataryny, która na swoim blogu skrytykowała ministra Czumę. Swoimi słowami wywołała lawinę komentarzy w mediach. Najbardziej oberwało się Dziennikowi, który pośrednio ujawnił tożsamość blogerki. Na łamach Dziennika postanowił wypowiedzieć się również naczelny gazety Robert Krasowski, pisząc do internautów mocno krytykujący list otwarty, rozpoczynający się od słów "Pocałujcie mnie w d...".
Kataryna - bohaterka gazet ostatniego tygodnia. Kontrowersyjna blogerka, która anonimowo wyrażała swoje opinie na blogu kataryna.blox.pl. Naprawdę głośno zrobiło się o niej w ubiegłym tygodniu, kiedy to otwarcie skrytykowała ministra sprawiedliwości, Andrzeja Czumę w serwisie Salon24.pl. Polityk zapowiedział wtedy, że wytoczy Katarynie proces, zażądał także ujawnienia jej danych osobowych. I dyskusja zawrzała.

O sprawie zaczęły rozpisywać się media. Blogerka wszędzie występowała pod swoim pseudonimem - Kataryna. Jednak Dziennik postanowił ujawnić jej dane - nie wprost. Opublikował artykuł, w którym pisze, iż wie, kim jest Kataryna. W artykule podano szczegóły dotyczące pracy blogerki oraz jej przeszłości. Przy takiej ilości informacji nie trzeba było podawać imienia i nazwiska. Jak komentuje na blogu sama Kataryna, nawet dziecko potrafi sobie "wyguglać" czyjąś tożsamość. Autorka bloga dostała od dziennikarki Dziennika SMSa z propozycją: oficjalne ujawnienie danych w zamian za posadę felietonistki Dziennika. Kataryna skrytykowała taki sposób zatrudniania pracowników: "Przyznacie, że to uroczy sposób rekrutacji publicystów - ujawnij się u nas to cię zatrudnimy a jak nie to inna gazeta należąca do naszego wydawnictwa potraktuje cię znacznie gorzej." - napisała na blogu.

Dyskusja zawrzała ponownie, jednak tym razem nie dotyczyła już granic anonimowego komentowania, a etyki dziennikarskiej. Sprawa nabrała takiego tempa, że głos postanowił zabrać redaktor naczelny Dziennika, Robert Krasowki. Na łamach gazety opublikował list otwarty do internautów, który rozpoczął słowami: "Pocałujcie mnie w dupę... - tak powinien zaczynać się list do Was, gdybym się chciał trzymać Waszej konwencji. Przeczytałem wpisy na Dzienniku.pl, nie znalazłem argumentów, a tylko chamskie inwektywy. Z reguły z Wami nie rozmawiam, ale tym razem odpowiem".

W swoim liście Krasowski poniekąd atakuje internautów oraz ich anonimową krytykę pod artykułami Dziennika. Twierdzi, że dziennikarze pod każdym tekstem podpisują się własnym nazwiskiem, przez co oficjalnie ponoszą odpowiedzialność za swoje słowa. Komentatorzy natomiast, pod zasłoną anonimowości, mogą pisać co im się żywnie podoba. I często nie jest to konstruktywna krytyka, a jedynie bezpodstawne obrażanie - pisze Krasowski. Naczelny powołuje się także na zagraniczne media - porównuje komentarze zamieszczane w serwisach gazet francuskich czy hiszpańskich. Jego zdaniem poziom wypowiedzi polskich internautów jest zdecydowanie niższy.

"Budzi to w Was przerażenie? Że jutro taki sam sms, jak do Kataryny, przyjdzie do Was? Bo tego się właśnie boicie, stąd ten cały wielki szum w sieci, wielki bój o anonimowość. Uspokoję was, sms do Was nie przyjdzie, bo jesteście za mali." - speuntował. Na sam koniec Krasowski... przeprosił większość internautów za powyższy list.

A jak wygląda prawdziwe dziennikarstwo według Roberta Krasowskiego?
"Macie pretensję, że szantażowaliśmy Katarynę, ale prawda jest taka że wysłaliśmy jej informację o tym, że wiemy kim jest i chcemy pogadać. Dla "Lucusiów" to koniec świata, ale drodzy bohaterowie, tak właśnie wygląda prawdziwe dziennikarstwo. Tak się namawia ludzi do przekazywania informacji.".

W weekend dyskusja na nowo zawrzała. Treść listu trafiła na stronę główną serwisu Wykop.pl. Krytyce nie było końca. Po raz kolejny głos w sprawie zabrała sama Kataryna, pisząc na swoim blogu:
"Ta dyskusja robi się coraz bardziej irytująca, a argumenty coraz bardziej absurdalne. Jeśli w sprawie Dziennik kontra Kataryna jest coś wartego rozstrząsania, wykraczającego poza jednostkowy przypadek ataku mainstreamowej gazety na nielubianą blogerkę, to są tym granice swobody pozyskiwania i wykorzystywania informacji przez dziennikarzy. Ale o tym jakoś nikt nie ma ochoty rozmawiać, rozpętała się natomiast wielka dyskusja na temat tego jak bardzo niemoralne jest pisanie pod pseudonimem.".
Kod Nie chcesz wpisywać kodu? Zarejestruj się lub zaloguj.

jericho
25.05.09 11:26
95.49.169.---
No to niech wystawia tę dupę, chłopcy od Młodzieży Wszechpolskiej aż się palą do całowania,

o w mordę jeża
25.05.09 11:35
77.253.174.---
Panie Krasowski[zakładam,że ktoś z redakcji czyta "takie" fora],co za pierdoły pan opowiada,wszak pan swoim nazwiskiem firmuje TĘ niepolską gazetę.Gdyby pan robił takie numery na przysłowiowym zachodzie to "zachodni" niezawisły sąd dawno puścił by Wasz TYTUŁ z torbami.I po co się napinać......Nie jesteście święci[dziennikarze] - wszyscy to wiedzą.Stąd macie taki niski nakład,który stacza się po równi pochyłej.Kroku dotrzymuje Wam RZEPA - kiedyś naprawdę dobra gazeta.

Codzienny newsletter Media2.pl

najlepsze i zawsze aktualne informacje z branży
prezentacje badań rynku internetowego (Megapanel)
opinie, felietony, porady branżowych ekspertów

Zamknij to okno
Felieton Jacka Gadzinowskiego

Facebook: pożera świat!

Jacek GadzinowskiWystarczyło kilka miesięcy by Facebook i to co się w ramach jego dzieje, zaczął przenikać do świata offline czy też mocno wpływać na zachowania ludzkie. Zebrałem kilka przykładów, subiektywnie patrząc na swoje otoczenie.

Czytaj dalej... | Zobacz inne