Czarne chmury wiszą nad jednym z najstarszych serwisów społecznościowych w Polsce - Grono.net. Wkrótce witryna może zniknąć z Internetu. W najbliższym tygodniu o przyszłości spółki zdecyduje sąd.
W poniedziałek sąd może zdecydować o upadłości
Grono.net 
- dowiedziała się
Gazeta Wyborcza. Już w lipcu 2009 roku jeden z wierzycieli serwisu złożył wniosek o upadłość. Problemem spółki są finanse. Obecnie wierzytelności wynoszą ponad 1,5 mln złotych za niepłacenie czynszu oraz niespłacone pożyczki.
Mniejszościowi udziałowcy przyznają, że zainwestowane pieniądze zostały zmarnowane, ostatnio serwis praktycznie stoi w miejscu. Chcą jednak ratować serwis. Jednym z pomysłów jest podwyższenie kapitału, jednak na takie rozwiązanie nie zgadza się obecny zarząd. Stąd pomysł wprowadzenia zmian w zarządzie.
Z informacji Gazety wynika, że od dwóch lat Grono.net bezskutecznie szuka inwestora, obecnie wartość serwisu wyceniana jest na 60 mln zł. Ostatnie lata nie były najlepsze – spółka notuje notuje straty finansowe.
Społecznościowy serwis Grono.net istnieje od 2004 roku. Skupia rozbudowane sieci przyjaciół i znajomych. Witryna oferuje funkcje umożliwiające komunikację ze znajomymi, umożliwia odbudowywanie utraconych kontaktów i poznawanie nowych ludzi. Struktura serwisu opiera się na małych gronach zorientowanych na budowanie i utrzymywanie relacji (grona znajomych) oraz na wymianę opinii (grona tematyczne). Każdy Gronowicz może zamieścić w swoim profilu dowolną ilość zdjęć zakładając galerie oraz dodać do profilu filmy.
Komentarze (7)
05 września 2009, 15:25:48
05 września 2009, 16:43:00
05 września 2009, 17:24:51
06 września 2009, 0:26:07
06 września 2009, 14:21:02
06 września 2009, 16:08:42
06 września 2009, 16:34:20
grono to jest obecnie klon facebooka, nieudolnie wykonany bo duzo wolniejszy, obciazajacy przegladarke i naszpikowany reklamami.
jakby tworcy pomysleli o tym jak usprawnic kod, zmniejszyc liczbe reklam, i nie wymagac od uzytkownikow wykupowania platnego abonamentu, to moze serwis by jakos przetrwal. ja w kazdym razie nie bede po nim plakal.