Polscy internauci nagminne łamią prawo w internecie, udostępniając w globalnej sieci utwory (muzykę, filmy, e-booki czy mapy) do których nie mają prawa. Do łamiących prawo internautów coraz częściej trafiają pisma z opłatą odszkodowania.
Tysiące internautów, którzy nie mając do tego prawa, udostępniali w sieci muzykę, e-booki, filmy czy mapy, mogą się spodziewać wezwań do zapłaty odszkodowania - informuje
Dziennik Gazeta Prawna.
Jak podaje gazeta, firmy coraz częściej wynajmują kancelarie prawne, które dzięki specjalistycznemu oprogramowaniu namierzają użytkowników, którzy w internecie udostępniają chronione prawem utwory. Następnie zgłaszają sprawę do prokuratury o popełnieniu przestępstwa i zwracają się do operatora o ustalenie IP użytkowników.
Kolejnym krokiem jest wysłanie pisma z propozycją zawarcia ugody i zapłaty odszkodowania, średnio w kwocie 700 zł. Z danych kancelarii prawnej Pro Bono wynika, że 1/3 internautów decyduje się na ugodę.
Komentarze (6)
27 października 2011, 7:59:55
27 października 2011, 9:36:15
Proponuję wejść na stronę czegoś o nazwie "Kancelaria Prawna Pro Bono". Od razu widać że to ściema - ZERO nazwisk ewentualnych prawników, nic tylko telefon albo mail. ŻADNA prawdziwa kancelaria prawdziwych prawników by sobie na to nie pozwoliła. Kolejna "pseudo-kancelaryjka" "pseudo-prawników" żerująca na ludzkiej naiwności.
Po drugie - tacy z nich "prawnicy" jak z koziej d.. trąbka. Teraz pełno takich co to skończyli "gdzieś" prawo i na tym koniec. Taki ktoś nie ma prawa używania żadnych tytułów zatem pisze sobie przed nazwiskiem "prawnik". A naprawdę "prawnik" to taki co skończył prawo, potem odbył odpowiednią aplikację, pozdawał egzaminy i dostał licencję i wpis na listę odpowiedniej Rady. I wtedy może używać tytułu adwokat czy radca prawny. TO jest prawdziwy prawnik.
Reszta to odrzuty za głupie i za cienkie żeby się dostać na aplikację i wtedy szukające łatwego zarobku na naiwnych. Takich akcji szemranych "kancelaryjek prawnych" to juz było sporo - najlepszy sposób to olać. Ciekawe czy byliby w stanie udowodnić prawa do zarządzania danym tytułem albo fizyczny fakt pobrania.
27 października 2011, 10:45:27
Dla mnie to nic innego ale rozbójnicze wymuszenie na drodze "prawnej".
Gnojki znalzły sobie łatwy sposób na zarobek.
27 października 2011, 11:23:04
27 października 2011, 14:37:41
Po drugie była już dyskusja na ten temat iż jest to niezgodne z prawem - nie wolno informacji z śledztwa używać do zastraszania,bo inaczej tego nazwać nie można.
31 października 2011, 21:32:51