To wyznanie zatrzęsło dziennikarskim światem. Bertold Kittel, jeden z czołowych dziennikarzy śledczych w Rzeczpospolitej, zdradził w Internecie kilka informacji na temat poczynań swojej gazety pod nowym kierownictwem. Z opisu wyłania się jeden obraz - mocne upolitycznienie dziennika.

Jak zauważa Dziennik, obraz jaki wyłania się z opisu Kittela na GoldenLine.pl można opisać jednym zdaniem "Kierownictwo mediów biesiaduje z władzą i redaguje teksty pod jej dyktando". Zarzuty, jakie padły, są najcięższego kalibru.
"Zrobiliśmy masę fajnych rzeczy, jechaliśmy po bandzie na maksa, walczyliśmy z całym światem. (...) Zaczęto mówić, że dziennikarstwo śledcze "Rzepy" jest wzorcem, punktem odniesienia. (...) Nie mówię, że nie popełnialiśmy błędów, ale czasem coś za bardzo chcieliśmy zrobić, bo nie byliśmy zimnymi technokratami. Ale nigdy, nigdy, nigdy nie zrobiliśmy niczego pod dyktando władzy ani kogokolwiek innego" - pisze Bertold Kittel o wcześniejszych czasach Rzeczpospolitej.
Kittel zadaje także wiele pytań: "Dziś pytam siebie, gdzie są nasze ideały. Dlaczego dziennikarstwo stało sie zawodem prostytutki władzy? Dlaczego określenie "dziennikarz śledczy" staje się etykietką pudla warującego na progu sekretariatu ministra, czekającego na ochłap z rządowego biurka? Dlaczego praca w prorządowych mediach dla tak wielu ludzi staje się powodem nie do wstydu, ale do dumy? Dlaczego głównym osiągnięciem dziennikarzy staje się puszczenie w Internecie często zmanipulowanej informacji wyłącznie w celu osiągnięcia cytowalności? Dlaczego nie mówimy głośno o wstrzymywaniu materiałów, manipulowaniu, przewalaniu tekstów, o promowaniu uzależnionych miernot?"
Redaktor naczelny Rzeczpospolitej na łamach Dziennika nie przyznaje się do stawianych zarzutów. Innego zdania są byli dziennikarze Rzeczpospolitej, którzy w rozmowie z Dziennikiem potwierdzają dziwne rzeczy dziejące się w redakcji.
- Tajemnicą poliszynela jest to, że on [Bertold Kittel - red.] dawno napisał duży, mocny tekst, który do tej pory leży. A że jego teksty to ładunki wybuchowe, które muszą być dokładnie sprawdzone, to redaktor nie powie mu wprost, że tekst nie pójdzie ze względu na przyjaźń z władzą - mówi Dziennikowi były dziennikarz Rzeczpospolitej.
Inny dziennikarz, który z Rzeczpospolitej przeszedł do Newsweeka mówi Dziennikowi, że za Lisickiego Rzeczpospolita straciła na ideologizowaniu wszystkiego i upolitycznieniu.
Dziennik przypomina jeden z przykładów - Jerzy Murawski przygotował krytczyny tekst o ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobrze, redakcja go nie puściła i dziennikarz odszedł z redakcji.
"Dla mnie i dla wielu ludzi "Rzeczpospolita" była czymś o wiele więcej niż ciągiem 14 liter. Była miejscem, gdzie żywe były ideały redaktora Fikusa, potem Łukasiewicza. Była czymś, co stanowiło wzór niezależnego dziennikarstwa i symbol polskiego dziennikarstwa śledczego" - kończy swój wpis w Internecie Kittel.
Komentarze (10)
03 lipca 2007, 9:43:26
czyżby Dziennik walczył tak o odbiorce?
]-:>
03 lipca 2007, 10:07:09
03 lipca 2007, 10:19:41
03 lipca 2007, 10:37:52
03 lipca 2007, 10:49:04
03 lipca 2007, 12:49:50
Strony ekonomiczne i prawne ok, reszta (białe strony) od Lisieckiego zbladły dziwnie. Teraz wiem dlaczego.
A że ujawnia to Dziennik, a kto miał ujawnić, Gazeta Olsztyńska z całym szacunkiem?
03 lipca 2007, 15:30:35
03 lipca 2007, 17:24:07
03 lipca 2007, 17:42:56
19 grudnia 2009, 6:04:27
Zresztą z mediami prywatnymi nie jest lepiej: Polsat założyła SB; TVN- WSW; "Gazeta Wyborcza" należy do diaspory żydowskiej i reprezentuje jej interesy, co najlepiej widać, gdy Gross wydaje książkę. "Dziennik", "Fakt","Polska" i wszystko będące w rękach koncernów Axel Springer i Bauer, to reprezentacja niemieckich interesów, co widać ostatnio po lansie przez nie Ruchu Autonomii Śląska (Niemcy pod tym względem, podobnie jak Żydzi, dużą tradycję- przed wybuchem rewolucji w Rosji wydawali 70 gazet o linii redakcyjnej sabotażowej wobec polityki Petersburga).
A redaktor Kittel niech nie robi z siebie dziewicy orleańskiej. Jego wynurzenia, to po prostu kolejny akt w walce salonów Republiki Magdalenkowskiej ("salonów", bo Kaczyńskiemu udało się stworzyć własny salon, z własnymi mediami, którego częścią stała się też "RZ"). A w ogóle, to czy jakiekolwiek medium może być apolityczne? Przecież właściciel każdego medium ma jakieś poglądy.