Marszałek Ludwik Dorn nie potrafi współpracować ze środowiskiem mediów. Wyzywa dziennikarzy piszących nieprzychylnie o jego partii, a ostatnio obraził także fotoreporterów, którzy teraz żądają przeprosin. W przeciwnym wypadku sprawa może trafić do sądu.
Zagranicznych dziennikarzy nazywa "bure suki".
Obraził się na Dorotę Gawryluk i z szybkością błyskawicy opuścił Telewizję Polską. Chciał
dzielić sejmowych dziennikarzy na lepszych i gorszych. W ubiegłym tygodniu nazwał sejmowych fotoreporterów
"ścierowjadami".
To ostatnie słowo najbardziej zdenerwowało fotoreporterów. Tym bardziej, że Ludwik Dorn pytany o to czy przeprosi odpowiedział z pogardą: "Jeśli ktoś podsłuchał, to jego problem".
Dlatego fotoreporterzy akredytowani w Sejmie domagają się od marszałka Ludwika Dorna publicznych przeprosin za nazwanie ich "ścierwojadami". Jak napisali w specjalnym liście, od osoby na tak wysokim stanowisku wymaga się "posiadania odpowiednich kwalifikacji moralnych i wysokiej kultury osobistej". Fotoreporetrzy zapowiadają, że jeśli Dorn nie przeprosi, rozważą wystąpienie na drogę prawną.
Komentarze (4)
07 września 2007, 18:19:44
07 września 2007, 22:37:46
07 września 2007, 22:46:30
09 września 2007, 16:35:45
bardzo nie ładnie wykorzystywac łamy prasy do prywatnych swarów z marszłkiem Doren - fe
no i na koniec to w nazewnictwie Dorn ma rację