FELIETON

Gry albo życie, wybór należy do Ciebie!

Jacek Gadzinowski, 1 stycznia 2009, godz. 17:00
Podobno gry to rozrywka dla pryszczatych nastolatków, podobno gry to przemoc i samo „ZUO”. Podobno gracze to osoby nie mające własnego życia, samolubni i egoistyczni odmieńcy. Gdyby tak było, taka forma rozrywki nigdy nie wyszłaby poza getto. Ale jest inaczej…
Przez ostatnie kilka lat gry komputerowe przebojem weszły na salony i nie są dzisiaj niczym wstydliwym. Od dawna już ścigały się z przemysłem filmowym, a obecnie wysunęły się na prowadzeniu pod względem przychodów (USA, Japonia czy kraje Europy Zachodniej). Gry i przemysł filmowy czerpią pomysły z siebie wzajemnie. Nie zawsze w sposób udany, ale nawiązania i zapożyczenia są coraz bardziej widoczne.

Czy gry to domena komputerów PC? Nic bardziej mylnego - to konsole i gry MMORPG obecnie są kołem napędowym tej branży. Coraz mniejsza ilość (dobrych) tytułów i premier gier na PC, zmiana konsumpcji mediów i zachowań konsumentów, spowodowała zmiany w rozrywce wybieranej przez graczy i przeciętnych „casuali”.

Konsole stały się „odstresowywaczem" po ciężkim dniu, pracy, w domu. Miejscem, gdzie mogą spotykać się pokolenia i rodziny, nawiązywać zerwane więzy społeczne. Znajomi zaś mogą spędzać miło czas, a zakochane pary wspominać wakacje i tańczyć na macie w rytm najnowszych przebojów.

MMORPG, czyli gry online pokryły siecią więzi społecznych wszystkie kontynenty, stały się areną zmagań i rywalizacji wirtualnych armii, budowania i upadku wirtualnych gospodarek, rynkami gdzie handluje się na szeroką skalę i kooperuje w gildiach/klanach.

Natomiast gry PC, które są głównie domeną gry „single player” znikną z dnia na dzień - zabijane wtórnością, płytkością i wysokim wskaźnikiem piractwa. Lecz nie umarły jeszcze ostatecznie - broniąc się ostatkiem sił, wszędzie tam - gdzie zmieniony jest ich system dystrybucji (przykład sprzedaży gier przez kanał internetowy - GOG, Stardock, gry „darmowe” - typu: Soldat) lub produktów poprzez tworzenie edycji kolekcjonerskich.

Jak każdy przemysł rozrywkowy, gry także rządzą się żelaznymi realiami gospodarki rynkowej i konkurencji. Gdyby rynek ten był tylko i wyłącznie oparty na młodych/nastoletnich graczach, już dawno napotkałby on przeszkody w swoim rozwoju. Jak bowiem pokazują badania, gry to w większości rozrywka 20,30 a nawet 40-latków - traktujących ten rodzaj rozrywki jako sposób na wypoczynek intelektualny, mentalny a czasem też fizyczny. Nastolatkowie, to nadal liczna grupa odbiorców gier, ale z procentoym udziałem zmniejszającym się z każdym rokiem. Czy zatem nadal będzie pokutować przekonanie, że „gry deprawują i ogłupiają młodzież” lub są domeną „przyszczaków”?

Nie, jeśli gry będą traktowane i promowane jak każdy inny produkt z rynku masowego. Jeśli media poświęcą im czas jako zjawisku kulturowemu, który zmienia świat początku XXI wieku. Pamiętając, że dzisiaj dotrzeć do odbiorcy, target grupy i mówić w jej języku - można tylko i wyłącznie przez te narzędzia/miejsca przez nią akceptowalne. W sposób taki, by „zagrać” na emocjach i zaspokoić potrzeby dzisiejszego wybrednego konsumenta.

Ta konkretna grupa (casual i hadrcore gamers), intensywnie na co dzień korzysta z Internetu, społeczności, forów dyskusyjnych - rozmawia, sprzecza się i wymienia informacje. Następnie w sklepie, na targach lub podczas event’ów chce mieć bezpośrednią styczność z produktem. Jeśli tam znajdą się gry, konsole i właściwie podany komunikat - sprzedaż gier będzie tylko rosła… Zwłaszcza że czasy kryzysu powodować będą, iż ludzie będą szukać rozrywki, by zapomnieć o otaczającym świecie. Dlatego w latach 30-tych ubiegłego stulecia, tak popularne było kino i kolejne premiery filmów.

Tu zaczyna się nowa epoka promowania, komunikowania i pojmowania gier, które stają się nieodłącznym elementem naszego życia. Gry wychodzą np. na ulicę w reklamie Xboxa - Halo czy Gears of War2, targi PGA, są obecne w tysiącach miejsc Internetu, przenikają do codziennego języka i zachowań ludzkich. Już nie jest obciachem w tzw. towarzystwie rozmawiać o kolejnej grze, zakupie konsoli czy też „ulepszeniu swojego bohatera” lub stoczeniu zwycięskiego pojedynku w rajdzie na smoka.

Dlatego też, branżę elektronicznej rozrywki czeka długa i intensywna bonanza. Tym dłuższa, im szybciej umrze przekonanie, że to „śmieciowa rozrywka”. Tak naprawdę nigdy taką nie była, nawet jeśli wspomnimy gry arcade w tzw. salonach gier telewizyjnych. Ale by „plusy dodatnie, nie przesłoniły tych ujemnych”, ważnie jest, by chwilowe niepowodzenia i wahnięcia branży (np. upadek Midway, cięcia kosztów w Electronic Arts) nie przesłoniły i zawróciły trendu… narodzin zdrowszej gospodarki (w której gry zajmą poczesne miejsce). Która właśnie będzie się wykuwała w najbliższych trudnych miesiącach.
Kod Nie chcesz wpisywać kodu? Zarejestruj się lub zaloguj.

Lukassuss
02.01.09 8:43
89.171.95.---
I znów autor to kolejny fanboy konsolek...

"PC znikną z dnia na dzień" - ileż to razy już takie coś czytałem... Jakoś nie znikły i nie nie znikają.

Okrutna prawda panie fanboy jest taka że konsolki są dla głupiutkich ludzików, dla których szczytem umiejętności obsługi sprzętu jest wciśnięcie przycisku "power" i włożenie płyty. Uruchomienie PC przerasta ich ptasie móżdżki co rodzi ich frustrację - to dlatego na forach fanboy'e konsolek zapluwają się ze złości wmawiając wszem i wobec że konsole "som lepsze bo tak". Zwiększający się rynek konsol to tak naprawdę znak głupienia społeczeństwa ludzi grających - więc nie wiem czy to powód do zadowolenia...
I tak informacyjnie - na X360 piractwo istnieje i to większe niż się autorowi wydaje.

Jacek Gadzinowski
02.01.09 9:55
Troche kolego przestrzeliłeś ;), by nazwać pececiarza z konsola - fanboyem. Piractwo istnieje na wszystkich platformach, ale co ono ma wspolnego z trendem rynkowym?

No, ale pewnie te liczby nie przekonaja Cię:
http://www.vgchartz.com/

Tak jak i te dotyczace MMORPG:
http://www.gamesindustry.biz/articles/world-of-warcraft-hits-11-5-million-subscribers

Nie wiem co jest lepsze, a co gorsze (platforma). Jednakże to konsole i MMORPG są obecnie mainstreamem tej branży. Klasyczne "gry PC" jak napisałem znikną z dnia na dzień...

I mała uwaga, jak cytujesz, to nie wyrywaj z kontekstu :)
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 02.01.09 9:56 przez Jacek.Gadzinowski).

longshot
02.01.09 10:15
83.24.161.---
hahaha, moj biurkowy pecet zniknal a pojawil sie... laptop lg s900, czyli konsole wcale nie takie wszechmocne ;) . i nieprawda, ze na lapkach sie nie pogra, troche grosza wlozyc, a mozna i na biurko postawic i zabrac w droge. detale nizej, ale gra sie fajnie.

Lukassuss
02.01.09 11:10
127.0.0.---
Nie wiedziałem że pececiarz - w takim razie zwracam honor. Po prostu nie lubię jak wszędzie konsolarze wieszczą "upadek PC" - na podstawie fusów albo szklanej kuli.

Po drugie - w tekście stoi, że gry PC są zabijane m.in. wysokim wskaźnikiem piractwa - co jest podnoszone przy każdej takiej okazji - ale jakoś nikt nie pisze, że ten wskaźnik jest także spory przy X-ie a przy rosnącej popularności tej platformy będzie coraz większy...

Liczby nie muszą mnie przekonywać - jak się zgadzam z tymi danymi - tylko czego one dowodzą?... że coraz więcej ludzi to casuale dla których zwykła obsługa PC-ta jest zbyt skomplikowana. Nie oszukujmy się - dobre gry są na obie platformy - a ludzie wybierają często konsole właśnie z powodu mega-uproszczenia obsługi. Szybko, łatwo - do tego to dąży. Coraz łatwiejsze w obsłudze sprzęty, coraz bardziej infantylne i bezmyślne gry. Nie twierdzę że ułatwianie życia to źle - tylko jak tak dalej pójdzie to będziemy wyglądać jak ludzkość w filmie WALL.E (jak masz dzieci to pewnie oglądałeś ;-) )

To że MMO są teraz na topie - zgoda. Tylko że np. te 11,5 mln. ludzi ciupiących w WoW'a to tak naprawdę kropla przy ogólnej ilości graczy. Tych pierwszych łatwo zliczyć - mają policzalne abonamenty - a jak zliczyć te mln. trzaskających w single po całym świecie...
Wszystko jest kwestią gustu - dla mnie osobiście (i sporej liczby moich znajomych) gry MMO to strata życia i czasu, farmienie w np. Wow-ie czy tapetowanie pokoi w Sims'ach to dobre dla dzieci Neo czy umierających przy monitorach Koreańczyków...
I raczej wydaje mi się że graczy lubiących rozegrać sobie dobrego singla w RPG'a czy RTS'a w zaciszu domowym jest nadal bardzo dużo.
Tak więc nie sądzę aby gry "single na PC" szybko umarły - jeśli w ogóle.
Tak na marginesie generujący największe zyski i mający najwięcej zarejestrowanych użytkowników MMO czyli WoW to gra "only PC" i póki co raczej nie zapowiada się zmiana...
Ja również nie oceniam która platforma jest lepsza. Ale myślę że na korzyść PC przemawia fakt, iż służy do czegoś więcej niż grania i fakt możliwości dowolnej rozbudowy. Choć dla wybierających tylko konsole to pewnie nie argumenty bo i tak nie potrafiliby z tych zalet skorzystać...
Myślę że ideałem byłoby mieć dobrego PC-ta i dodatkowo konsolę. Trzaskać w dobre tytuły na PC a czasem jak coś wartego uwagi wyjdzie na konsole - to na niej. Niestety kryzys nadszedł to i ideały trzeba modyfikować... :-)

Jacek Gadzinowski
02.01.09 11:42
Gry PC i ich problem:
nie tylko to kwestia piractwa, ale postepujacej wtórnosci pomysłów, wraz z płytkością gier oraz niedopracowaniem samych produktów. No i kwestia, chęci grania ludzi z innymi graczami (stad - kryzys single playera).

Jeśli gry stały się rozrywką masową (a taka stały sie dawno), wiadomo że musiały iść w kierunku casuali. Dla casuali/przeciętnych graczy najważniejsza jest prostota gry, jej instalacji (wraz z niezmiennymi oczekiwaniami sprzętowymi), jej rozrywkowość i emocje. Stad rosnaca popularność konsol... Zgadzam się z Twoim komentarzem Lukasss, że to kwestia prostoty (infantylnego - entera/buttona), szybkości obsługi platformy.

Dla graczy hardcore, jest inny segment o którym wspomniałem. To nie tylko 11,5 mln Warcrafta ale kilka milonów w innych grach płatnych oraz drugie tyle - w bezpłatnych. Jest cały segment gier - typu soldat, strategi hexagonalnych...

Majac na uwadze to rozwarstwienie rynku, producenci gier juz dawno podjeli decyzje jakie platformy wspierać i co na nich sprzedawać. I nie ma co pochodzić ortodoksyjnie. Na PC gry przetrwają (ale zredukowane do nikłego %), dla wszystkich którzy szukają rozrywki MMORPG, trudniejszej, wyrafinowanej (?). Ale tak defacto, jest to pewna śmierć PC jako platformy.

Patrzałeś ostatnio, ile tytułów w skali roku, miało premiery na PC i osiągnęło przyzwoite noty (np. przez gamerankings.com)?
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 02.01.09 11:42 przez Jacek.Gadzinowski).

pii
02.01.09 20:15
83.7.125.---
Zdecydowanie nadużywa Pan myślników. Ja wiem, że to tak dodaje stylu, ale przecinki zamiast myślników nie gryzą, a czasami czynią wypowiedź znacznie czytelniejszą.

broq
03.01.09 4:03
82.139.6.---
Panie Jacku...Panie Jakcu..Wie, Pan które gry są najważniejsze w historii gier? W poszczególnych gatunkach? RPG, FPS, TPS, MMO, RTS itd.? Wie Pan, że 90% najbardziej znanych gier to gry na PC? Baldur's Gate, NVN, Arcanum, The Elder Scrolls, Planescape Torment a to nie wszystkie i tylko w jedym gatunku. Wymieniłem tylko starsze, nowszych też jest sporo. Wie Pan, że w Quake, UT, Diablo, WoWa, ET, CS i wiele innych gier ludzie grają na PC? Widać Pan się zna na historii tego rynky jak Prezydent na Piłce Nożnej.
Koniec gier na PC? Oby...bo to oznacza powrót do gier która zmuszają gracza do większego wysiłku szarych komórek, bo powiedzmy sobie szczerze w czym gry na konsole je przerastają ( a konsola to zamknięta skrzyneczka, która składa się z takich samych elementów...tak jej budową jednak rozwodzić się nie mam zamiaru, dodam tylko że takie kłótnie są idiotyczne) dzisiaj te na PC? W tym, że mamy licencje na część gier? W tym, że Tekken, DOD, SF czy Soul Calibur są tylko na konsolach? Gdzie ty gry która biją te na PC? I w czym? Tym że GoW2 jest tylko na konsolach? Gry na konsole te najlepiej się sprzedające to kolejne części starych tytułów więc o innowacyjności nie może być mowy. Do tego lista tych gier przedstawia się tak: bordobicie, samochodówki(okreslenie złe ale dla Pana Jacka wystarczy), sport(głownie piłka kopana), strzelaniny...a czerpią one z gier z PC...
możemy oczywiście cofnąć się bardziej w historii, ale nie tym razem.
To gry jak Half-Life, Diablo, WoW, FarCry, Baldur's, Medieval, Sid Meier's, Doom itd. ( i ich przodkowie) są fundamentami gier.
Może to i dobrze, że kiedyś wielkie wytwórnie zapomną o PC, a gry będą robione jak dla osób na koncertach jazzowych - ilość odbiorców skormna, ale produkt przeważnie najwyższej klasy.
P.S. Słabo zna Pan rynek, bo piractwo na konsolach również istnieje i to w bardzo dużej skali. Może wina mniejszej ilości szarych komórek graczy konsol, bo na pewno nie tego że są bardziej "uczciwi"...Ciekawe ilu Polskich graczy użytkujących konsole nie posiada "piratów"...

Jacek Gadzinowski
03.01.09 9:34
@broq - poziom piractwa. Jeśli patrzeć tylko na rynek polski, to liczby byłyby pewnie porównywalne.
Ale patrząc na szerszy trend, musimy wyjść poza swój/polski rynek, oraz przyjąc za pewnik, że rozwój rynku gier (jego zwiększenie się) pochodzi z grajacych casuali. A ci w wiekszości nie korzystają z pirackich kopii.

PC pozostaie domeną gier MMORPG, hardcorowych strategii, gier bardziej skomplikowanych... jeszcze bardzo długo. Ale czy ten rynek będzie tak duży, jakim był jeszcze kilka lat temu? Wszelkie analizy pokazują na przyszłe 4-5 lat, skurczenie się tego segmentu.
Zwłaszcza ze względu na spadek sprzedazy wersji pudełkowych... częściowo tylko podtrzymywanej przez przyszłą sprzedaż elektroniczną.

Nikt nie zaprzecza że na PC były wielkie tytuły - typu Wolfenstain 3d, Quake, Duke Nukem, Doom, Warcraft, Civilization, Sim City, Panzer General, etc. Tak jak wczęśniej duze tytuły na platformach typu Commodore czy Atarii. Są ludzie, pasjonaci którzy dalej grają - wspominajac "stare, dobre czasy".

Ale czy dowodzi to tego, że trend jest inny? Przez kilka lat zajmowałem się promocją tego typu tytułów w apogeum rozwoju rynku gier PC. Już wtedy było widać, że ta platforma będzie z czasem zanikała... nie poprzez gwałtowny trend, ale przez powolną zmianę zachowań konsumentów, zcasualowanie/uproszczenie gier, wtórność tytułów, zwiększanię sie rynku i szersze wejście gier do kanonu kultury masowej.

Sorry, ale nie chce wdać się w wojnę co jest lepsze - konsole/pc. Widziałem to już kiedyś w czasach Atarii vs. Commodore/Amiga. Argumenty w stylu "mniejsza ilość szarych komórek" u którejś z kategorii graczy/użytkowników gier nie jest właściwym kierunkiem rozmowy. Ocena wartości platformy growej, poprzez dostępne tytuły czy też pejoratywne określenia gatunków też nie prowadzi donikąd. Zejdzmy lepiej zatem na ziemię.
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 03.01.09 9:37 przez Jacek.Gadzinowski).

Palikot
03.01.09 12:52
78.105.20.---
Czy nie wydaje wam sie, ze wasze slownictwo to zenada? Uzywanie zwrotu "Casual" na przyklad. Nie swiadczy to niestety o inteligencji autora tylko o jego niskiej tolerancji na wplywy zewnetrzne. Jesli ktos wokol niego zacznie chodzic w kolko i mowic pupa, to on predzej czy pozniej bedzie przed kazdym slowem bedzie mowil pupa.

Naucz sie polskiego Panie Gadzinowski, a potem sie tytuluj i wypowiadaj.

Grosz
03.01.09 14:34
195.225.121.---
Konsole jak konsole mam wii i nie narzekam tutaj raczej główną rolę odgrywa interakcja idą w dobrą stronę mi się wydaje, ciekawe dlaczego ps tak leci w dół w koncu chyba najmocniejsza, longshot co do lapów i gier się zgodzę ale za kilka sam wiesz jaka jest technologia pewnie za kilka miechów zmienisz lapa(i domniemywam ze z upodobań będzie to jakiś p210:D) w sumie ten który posiadasz jeszcze troche pochodzi. Jednak nie samymi grami człowiek żyje:]

Codzienny newsletter Media2.pl

najlepsze i zawsze aktualne informacje z branży
prezentacje badań rynku internetowego (Megapanel)
opinie, felietony, porady branżowych ekspertów

Zamknij to okno
RSS


Jacek Gadzinowski

Ekspert komunikacji zintegrowanej. Wzmacnia synergię, by w efektywny sposób zbudować sprzedaż oraz emocje związane z marką. Zobacz blog Jacka Gadzinowskiego.