FELIETON

Dlaczego? No dlaczego?

Marta Więckiewicz, 16 kwietnia 2009, godz. 11:45
Tragiczne wydarzenia wywołują ożywienie w mediach. Widać to zwłaszcza w mało ciekawym dla dziennikarzy okresie świąt czy wakacji. Nuda, nic się nie dzieje, aż tu nagle… jest tragedia i jest news. W końcu coś się wydarzyło. Teraz można podtykać ludziom mikrofon, pytając ich: „Dlaczego do tego doszło?”.
Wypadek samolotu CASA, wypadek autokaru w Świdnicy i pożar w Kamieniu Pomorskim - na te wydarzenia media zareagowały w podobny sposób, to znaczy histerycznie. Organizowane są wyścigi: kto użyje większej ilości przymiotników, kto będzie bardziej dramatyzował, kto pierwszy dotrze do przebywających w szpitalu poszkodowanych.

Nieodłącznym elementem relacji dziennikarskich jest spekulowanie na temat przyczyn wypadków i poszukiwanie winnych tuż po zdarzeniu. Tak wyglądała rozmowa, jaką reporterka TVN24 przeprowadziła w Świdnicy z prokuratorem Markiem Rusinem.

Od wypadku nie minęło zbyt wiele czasu, prokurator niedawno przybył na miejsce, jednak reporterka nie potrafiła przestać go pytać o przyczynę zdarzenia. Choć usłyszała odpowiedzi: „Ja tego nie wiem”, „To trzeba zbadać”, ponowiła pytanie. A później zapytała po raz trzeci i czwarty. Gdy i to nie przyniosło rezultatu, reporterka zmieniła strategię i zaczęła opisywać możliwe scenariusze, prosząc prokuratora o ocenę ich prawdopodobieństwa. Pytanie „dlaczego?” zostało zastąpione przez: „A mogło być tak…?”.

Zdenerwowanie widzów oglądających takie przedstawienie jest niczym w porównaniu z irytacją, jakiej muszą doświadczać ludzie wypytywani przez dziennikarza. Ale co ma zrobić reporter, którego wysyła się na miejsce zdarzenia i daje mu się za dużo czasu na relację? Wszystkie pytania zostały zadane, odpowiedzi padły, ale stacja wymaga, by ciągnąć temat. Ten jeden temat. Inne przecież nie istnieją.

Relacje reporterskie bywają żenujące. Czasem przypominają skecz „Nic się nie dzieje” Quasi-Kabaretu Rafała Kmity, w którym dziennikarz mówi: „Znajduję się w miejscu, gdzie nic się nie dzieje. Od wczesnych godzin rannych gromadzi się tu tłum. Ludzie pragną zobaczyć to na własne oczy. Jedni nie wierzą, inni są przerażeni”. Później pojawiają się rozmowy ze świadkami, z przedstawicielem służb porządkowych, z lekarzem. Jak w życiu.

Pytanie „dlaczego?” jest w dziennikarstwie bardzo ważne. Świadczy o dociekliwości, pozwala dotrzeć do źródła problemu i odkryć przyczynę zdarzenia. Ale zadawanie pytania „dlaczego?” zanim wyjaśni się „co?”, „gdzie?”, „kiedy?” i „jak?” jest błędem w sztuce dziennikarskiej. Wydawanie wyroków przed zbadaniem sprawy stało się nieodłączną częścią relacji reporterskich. Z drugiej strony, dociekanie przyczyn jest bardzo ludzkie i tu z pewnością dziennikarze odpowiadają na zapotrzebowanie widzów.

Dociekliwość dziennikarska ma jednak swoje granice. Kiedy kilka dni czy tygodni po wypadku pojawiają się ekspertyzy wyjaśniające przyczyny tragedii, to już dziennikarzy nie interesuje. Wówczas pytanie „dlaczego?” nie powraca. Spekulacje są bardziej emocjonujące.
Kod Nie chcesz wpisywać kodu? Zarejestruj się lub zaloguj.

wojt20
16.04.09 16:50
188.33.20.---
Miło się czytało ten felieton i jest w nim dużo prawdy. Krew zalewa człowieka, jak w pewnej stacyjce informacyjnej 24godzinnej (ponoc) drąży się jeden temat cały dzień to już lepiej przełączyc na pogodę, ale tam znowu po 15min. to samo hmm.. to może na męski kanał ... nie tam tez już 4 powtórka zakupu z komisu autka to może przełączyc na główną antenę... nie od lat to samo baba z mikrofonem i nudne tematy, później sala rozpraw, która wcale takiej nie przypomina, dalej serialik o pięknej inaczej no i szybcy ,jak żółw detektywo-policjanci o róźnych porach dotego by jeszcze bardziej zdołowac widza to o 19 powtórka najważniejszych tematów ze stacji 24 godzinnej (tylko z nazwy) czyli "Dlaczego"

Amen

K l i n
17.04.09 8:57
Dlaczego? No dlaczego?
Właściwie nie wiem od czego zacząć...
Naturalna skłonność dziennikarza do zadawania pytań?
Potrzeba wymuszona przez oczekiwanie od nas stawiania tego typu pytań?
Świadomość, że jeśli ja ich nie postawię, to i tak zrobi to kto inny?

Zdecydowana większość dziennikarzy zachowuje się bezmyślnie!
Brak im taktu, który to kazałby się czasem ugryźć trzy razy w język przed próbą zadania z góry mało szczęśliwego pytania.
Brak im odrobiny pomyślunku, który powinien aż wołać alarmująco, aby nie pytać kogoś o coś, czego na 99% można założyć, że ta osoba nie wie lub jeszcze nie jest w posiadaniu odpowiednich informacji z uwagi na np. zbyt krótki upływ czasu.
Zapewne empatia jest im równie obca, gdyż o ile taka Monika Olejnik ma prawo, a wręcz obowiązek postawić "przesłuchiwanego" polityka w krzyżowym ogniu pytań, tak aby ten znalazł się w mało komfortowej dla siebie sytuacji, tak nie robi się tego osobie Bogu ducha winnej, która to pewnie i by chciała podzielić się wiedzą, lecz zwyczajnie nie jest w posiadaniu odpowiednich informacji, przez co zmuszona jest do udzielania odpowiedzi ogólnie nieprzynoszących "dumy", typu: "nie wiem", "nie umiem odpowiedzieć", "nie jestem wstanie...", "nie mam wiedzy w tej materii" etc.
Odczucia części widzów są niestety wtedy takie, że mają do czynienia z kimś niekompetentnym, nieznającym się na rzeczy.
Oczywiście ten inteligentny widz zrozumie taką postawę, nie mniej chyba nikt nie chciałby pod obstrzałem fleszy i lasu mikrofonów, mówić, że czegoś nie wie - co według dziennikarzy wiedzieć powinien, gdyż przecież nie zadawaliby oni .... niepotrzebnych pytań (?) hmmm

Wiele dziennikarzy żyje w przekonaniu, że ważniejsze od odpowiedzi jest samo postawione przez nich pytanie.
Trochę "sztuka dla sztuki", ktoś powie.
Owa "sztuka" dziennikarska kryje oczywiście swoje tajniki działania, z których istnienia pewnie wiele osób nie zdaje sobie sprawy, przez co niektóre zachowania dziennikarzy odbieramy jako właśnie takie, o których mówiłem powyżej.

Od wypadku nie minęło zbyt wiele czasu, prokurator niedawno przybył na miejsce, jednak reporterka nie potrafiła przestać go pytać o przyczynę zdarzenia. Choć usłyszała odpowiedzi: „Ja tego nie wiem”, „To trzeba zbadać”, ponowiła pytanie. A później zapytała po raz trzeci i czwarty. Gdy i to nie przyniosło rezultatu, reporterka zmieniła strategię i zaczęła opisywać możliwe scenariusze, prosząc prokuratora o ocenę ich prawdopodobieństwa. Pytanie „dlaczego?” zostało zastąpione przez: „A mogło być tak…?”.
Taktyka polegająca na zamęczaniu pytanego, aby ten z jednej strony może zapomniał, że już raz - według pytającego pewnie "zbywająco" odpowiedział na dane pytanie i następnym razem przedstawił może inną - prawdziwą "wersję", a z drugiej strony mając w końcu dość odpowiadania w kółko na jedno i to samo pytanie, zwyczajnie rozluźnił język i powiedział jeszcze coś - jakiś szczegół - informację, z którą pierwotnie nie chciał się podzielić, lecz teraz mając dość upierdliwych dziennikarzy, zwyczajnie to uczyni.

Czy nad dziennikarzami górę biorą emocje i zwyczajnie pod ich wpływem tracą oni zdolność logicznego i trzeźwego myślenia i przez to zachowują się tak a nie inaczej?
Czy dziennikarzy niektóre wydarzenia po prostu nie przerastają?
Brak im chłodnej głowy?
Pędząc w pośpiechu na miejsce katastrofy, mają tonę może nawet i sensownych myśli, które jednak jak przy chodzi co do czego, ulatniają się, a górę bierze chęć zadania najbardziej odruchowych pytań: "dlaczego?", "czemu?"

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę.
Rzecz może nie najistotniejsza, ale pozwala tłumaczyć niektóre zachowania dziennikarzy.
Będąc w tłumie osób zadających pytania, zdecydowanie łatwo i bez zahamowań można pozwolić sobie stawiać pod raz n-ty te same pytania, bez narażania się choćby tylko na śmieszność, wnikająco z pytania po raz 100. o to samo. W końcu uprawnione by było wtedy powiedzieć o tej osobie, że jest zwyczajnie mało pojętna, jeśli raz nie rozumie co się do niej mówi.

Odpowiedź ma prawo być niezadowalająca i nic nie wyjaśniać, nie mniej należy przyjąć ją do wiadomości.

Gdzie należy coś drążyć, tam trzeba.
Paradoksalnie, dziennikarze bardziej powinni skupić się na niestawianiu niektórych pytań, niźli nad ich potokiem.

Saurus
19.04.09 21:09
W Polsce nie ma i nigdy nie było "telewizji informacyjnej" bo takowej z Polakami się nie zrobi - nadal oglądam Fox News i CNN bo tam coś się nowego co chwilę dzieje :D

Codzienny newsletter Media2.pl

najlepsze i zawsze aktualne informacje z branży
prezentacje badań rynku internetowego (Megapanel)
opinie, felietony, porady branżowych ekspertów

Zamknij to okno
RSS


Marta Więckiewicz

Badaczka mediów. Szczególnie interesuje się powstawaniem nowych gatunków medialnych. Uczy i uczy się, prowadząc zajęcia ze studentami Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz ze słuchaczami szkoły policealnej. Prowadzi blog Głównie o mediach.