Janda została nową Warszawską Syrenką Machiny. Głosowali na nią czytelnicy magazynu i internauci. - Boże kochany, po co mi być syrenką? - pyta retorycznie w wywiadzie dla Machiny Krystyna Janda. Przyznaje jednak, że - jak na syrenkę przystało - zawsze była "trochę z mgły i galarety".
Machinowa Syrenka przyznaje w wywiadzie, że Warszawa to straszne miasto, ale jednocześnie miasto fascynujące. Miasto, które ma energię. Nie zawsze przyjazną, ale odczuwalną. I za to lubi stolicę. Chociaż ze zdumieniem przyjęła werdykt czytelników „Machiny", którzy jej właśnie przyznali tytuł Syrenki.
Okładka marcowego numeru Machina
-
Po raz kolejny plebiscyt na Warszawską Syrenkę Machiny wygrywa kobieta -instytucja - komentuje wyniki plebiscytu Piotr Metz, redaktor naczelny Machiny. Jego zdaniem, to pokazuje, że Syrenka jest dla warszawiaków ważnym symbolem. Dodaje, że tegoroczna Syrenka nie jest co prawda warszawianką z urodzenia (Janda urodziła się w Starachowicach), ale z Warszawą związane jest całe jej życie zawodowe. -
Warszawa zawdzięcza jej wiele wzruszeń i wiele znakomitych kreacji - kiedyś w Teatrze Powszechnym, a dzisiaj - w Polonii i Ochteatrze. I oczywiście obie sceny. Dzisiaj już trudno sobie wyobrazić warszawska kulturę bez teatru Polonia, a nowootwarty Ochteatr natychmiast wpisal się w kulturalny pejzaż Warszawy - mówi naczelny Machiny.
Plebiscyt na warszawską Syrenkę redakcja Machiny zorganizowała po raz drugi. Rok temu Syrenką została Monika Olejnik. Wcześniej Syrenkę wybierała redakcja i na okładce „Machiny" znalazło się wtedy syrenie zdjęcie Edyty Górniak. Okładka wzbudziła wiele emocji, także politycznych. Redakcja Machiny zapowiedziała wtedy odświeżenie wizerunku warszawskiego symbolu.
Monika Olejnik Syrenką - 2009
Edyta Górniak Syrenką - 2008
Komentarze (1)
08 marca 2010, 16:00:09