Pomysł prawyborów w Platformie Obywatelskiej okazał się niezwykle skuteczną zagrywką PR-owską, na której stracili wszyscy jej konkurenci. Od kilku dni o kandydatach PO na prezydenta mówi się więcej, niż o samym prezydencie – wynika z badania Press-Service Monitoring Mediów.
Analiza 1000 tytułów prasowych przeprowadzona w dniach 20-22 marca pokazała, że kandydaci PO zdominowali scenę polityczną w naszym kraju. W omawianym okresie zarówno Radosław Sikorski, jak i Bronisław Komorowski zanotowali o około 50% publikacji więcej, niż Lech Kaczyński. Dziennikarze o ministrze spraw zagranicznych napisali w ciągu trzech dni około 160 artykułów. Zaledwie o kilka mniej dotyczyło marszałka Sejmu. Z kolei urzędująca głowa państwa pojawiła się w nieco ponad 100 tekstach. Wywindowanie tematu wyborów prezydenckich przez prawybory w PO zaowocowało również wzmiankami o Lechu Kaczyńskim.
Medialny szum wzmogła zwłaszcza debata prawyborcza, na temat której w ciągu zaledwie trzech dni pojawiły się aż 822 publikacje! W tych wyliczeniach Press-Service wziął pod uwagę zarówno doniesienia prasowe, jak i radiowe, telewizyjne oraz internetowe. O Lechu Kaczyńskim wzmiankowała niemal jedna czwarta z nich. Szczegółowe dane z tych badań pojawią się już za kilka dni.
W poniedziałek spośród sześciu najpoczytniejszych ogólnokrajowych dzienników opiniotwórczych aż pięć donosiło o debacie na pierwszych stronach. Fakt, Rzeczpospolita, Metro i Polska zamieściły informacje o niedzielnym starciu na czołówkach. Jedynie Gazeta Wyborcza zdecydowała się na publikację poniżej czołówki, a Super Express na czwartej stronie.
Pozostali kandydaci w tym samym czasie nie osiągnęli nawet pułapu 20 publikacji w prasie. Wśród nich największe zainteresowanie budził Jerzy Szmajdziński. Tuż za nim uplasował się Ludwik Dorn i Andrzej Lepper. Ten ostatni w piątek wyraził chęć ubiegania się o najwyższy urząd w państwie, jednak jego deklaracja została kompletnie przyćmiona przez prawybory.
Komentarze (6)
26 marca 2010, 0:56:48
26 marca 2010, 9:54:43
26 marca 2010, 10:55:29
@ joł Ciekawe jakie będziesz miał samopoczucie w 2011 roku jak wzrosną podatki, aby ratować rozsypujący się budżet. Przy tym szopka LPR, Samoobrony i PISu to będzie pikuś jak wzrost Kaczyńskiego.
26 marca 2010, 10:55:44
Hmmm przypomne Ci, że to za czasówk PiSu chciano lekarzy brać w kamasze, dziennikarzom zamykać usta, ignorować niektóre media (czyli ignorować częśc społeczeństwa), mówić kto jest lepszy bo stoi tu a inni gorsi bo stoją tam gdzie ZOMO (to był szczyt CHAMSTWA ze strony tego małego człowieczka) próbować siłą pielęgniarki wyrzucać itp itd itd itp.
Prawda jest taka, że tam oni wszyscy są tacy sami! Czy to Pis czy Po czy SLD czy PSL. Wszyscy po jednych pieniądzach. Dlatego wybiera się mniejsze zło, którym akturat obecnie jest PO
26 marca 2010, 10:57:19
W 2011 napewno nie bo będą wybory. A podatki wzrosną bo pisiury je za wcześnie obniżyły i dlatego teraz jest taki problem a nie inny.
Podatki się obniża w czasach kryzysów a nie w czasach najlepszej koniunktury!
Ale widać oni o tym nie wiedzieli i wpakowali kraj w takie bagno.
26 marca 2010, 13:50:19
Z resztą pewien jest także A. Mężydło, wydawałoby się osoba mogąca poprzeć swojego kolegę ze wspólnych lat w PISie, sąsiada (Mężydło pochodzi z Torunia, Sikorski- z Bydgoszczy):
"Obserwując nastroje wewnątrz klubu parlamentarnego, a także w terenie, widzę, że minister jest bez szans. Nawet radziłem mu publicznie, żeby się wycofał z prawyborów. Proszę pamiętać, że był to polityk cieszący się bardzo długo największym zaufaniem społecznym wśród wszystkich ministrów rządu. Po kampanii zaufanie spadło. Zmienić się może także jego pozycja polityczna w rządzie." (źródło)
Mężydło wie co mówi. To chyba nieliczna persona z PO, którą jakoś tam troszkę jeszcze lubię. Przynajmniej, nie małpuje Gowina, nie robi z siebie dziewicy orleańskiej, wzoru cnót, zasad, honoru, odwagi...
Sikorski odejdzie w partyjny niebyt (a raczej nadal w nim pozostanie). Pewnie ciągle będzie tkwił w rządzie, może nawet otrzyma jakąś nagrodę pocieszenia (mówi się, że jest jednym z kandydatów do objęcia schedy po Komorowskim- funkcji Marszałka Sejmu). Jednak jego pozycja w partii dzięki prawyborom zupełnie nie wzrosła. To trzeba ocenić w kategoriach porażki.
Wszystkie utopijne wizje podziałów wewnątrz PO, możliwości stworzenia przed Radosława jakiegoś "swojego" zaplecza, przepadły z kretesem.
Przepaść musiały. Skoro Tusk (w tandemie z Schetyną) poradził sobie z lepszymi zawodnikami (Rokita, Płażyński, Olechowski), trudno było oczekiwać, że pozwoli by sytuacja z RadSikiem wymknęła się spod jego kontroli.
Sikorski ma łatkę zdrajcy, mówiła kiedys o tym E. Jakubiak, za co z resztą została mocno i dość zgodnie skrytykowana. W zdrajców się nie inwestuje. Tusk jest cynikiem, nie głupcem.
W tej perspektywie należy jeszcze raz ocenić rolę mediów nieustannie podgrzewających atmosferę, snujących wyimaginowane scenariusze wydarzeń, mówiących o demokratyzacji Platformy. Przy czym zaznaczam, że do mediów zaliczam wszelkiej maści celebryto-naukowców w stylu dr Chwedoruka czy Biskupa.
Wielki pic na wodę.
Wyobraźmy sobie, że PIS zrobiłby prawybory wystawiając następujących kandydatów na kandydatów: świerzaka P. Poncyliusza i pewniaka np. Z. Ziobro. Czy media by się tym ekscytowały, mówiły o demokratyzacji PIS, nowych standardach, pożytecznej inicjatywie??? A może drwiłyby z tego tygodniami???