W Wielki Czwartek (1 kwietnia 2010 roku) Marek Niedźwiecki wraca na antenę radiowej Trójki. Powróci do prowadzenia listy Trójki oraz sobotniej "Markomanii". 28 marca stacja zaczyna odliczanie do powrotu popularnego dziennikarza.
2 kwietnia Marek wystąpi jako gość specjalny w programie "Tu Baron" pomiędzy godz. 9.00 a 12.00, a później poprowadzi ulubioną przez wielu słuchaczy audycję "Muzyka Ciszy" (12.00-14.00), podczas której zaprezentuje zestaw ponadczasowych klasycznych utworów rockowych wpisujących się w charakter Wielkiego Piątku. Pojawi się też wraz z Piotrem Baronem w Lany Poniedziałek w specjalnym i mokrym wydaniu "Listy Przebojów Trójki" (19.00 – 22.00).
W wiosennej ramówce Programu 3 razem z Niedźwiedziem wraca na antenę "Markomania", której będzie można posłuchać w soboty w godzinach 11.00-13.00.
W piątki na antenę Trójki wraca również "Lista Przebojów Trójki" (19.00-22.00). Piotr Baron oraz Marek Niedźwiecki na zmianę będą prowadzić tę ulubioną audycję kilku pokoleń słuchaczy. Panowie będą się wymieniać również przedpołudniową audycją "Poczekalnia LP3" (09.00-12.00), w której oprócz muzyki pojawią się zaproszeni goście, artyści i muzycy.
Marek Niedźwiecki będzie też, od poniedziałku do czwartku, stałym gościem audycji "Tu Baron" około godziny 11.30 w cyklu "ABC Listy".
Komentarze (12)
26 marca 2010, 16:05:21
26 marca 2010, 16:58:01
26 marca 2010, 17:12:06
26 marca 2010, 17:24:20
26 marca 2010, 18:00:02
27 marca 2010, 9:33:20
27 marca 2010, 12:10:01
29 marca 2010, 10:15:03
- a tera ripostowac cyki ( tylko do zatwardziałych zwoleniików PO)
29 marca 2010, 10:18:34
29 marca 2010, 10:21:36
Pan Marek to dla wielu wciąż ikona radia, kreator muzycznych gustów tysięcy słuchaczy. To dzięki niemu poznałem wiele niezapomnianych utworów, to on przez lata tworzył cudowny klimat prowadząc Listę Przebojów w Programie Trzecim. Listę, którą stworzył i którą wielu wciąż nazywa po prostu Listą przebojów Marka Niedźwieckiego. Za to wszystko pozostanę mu bardzo wdzięczny. Dziękuję Panie Marku!
Jednak w ostatnich latach bytności w Trójce w stylu Pana Marka wiele się zmieniło. Wierni słuchacze wiedzą, że o swoim odejściu zwykł mówić jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, co zawsze traktowane było – zarówno przez słuchaczy, jak i jego samego – z przymrużeniem oka. Aczkolwiek, gdzieś tak w okolicach tysięcznego wydania Listy te zapowiedzi stały się coraz częstsze i bardziej nagminne. Niby rzucane mimochodem, niby dwuznacznie, ale zawsze wzbudzały lawiny listów zlęknionych słuchaczy-wyznawców, których Pan Marek sobie wychował, z prośbami, by tego nie robił. Dla mnie, słuchacza Listy, który jednak okres ślepej fascynacji miał już za sobą, przyglądał się więc temu niejako z boku, wyglądało to raczej na świadome granie uczuciami fanów w celu łechtania swojego zmęczonego monotonią dwudziestuparu lat w tej samej audycji ego. Kto nie cieszyłby się z potoku listów pełnych uwielbienia? Cała ta sytuacja stawała się coraz bardziej irytująca, żeby nie napisać, żenująca. Tym bardziej, że to przecież mój były idol, osoba ważna dla okresu kształtowania się osobowości i oglądanie go w roli typowej dla rozkapryszonej paniusi dalekie było od sprawiania mi przyjemności. Do tego doszedł sposób prowadzenia Listy, jakoś tak na siłę, bez tej dawnej werwy, bez polotu, bez tych wszystkich powiedzonek, z których wcześniej słynął…
Aż przyszedł lipiec roku 2007. Pan Marek ogłosił urbi et orbi, że kończy współpracę z Trójką, i zniknął. Praktycznie z dnia na dzień. Nie martwiąc się słuchaczami, oraz swoim dzieckiem – Listą przebojów, którą pozostawił balansującą na krawędzi. W kilku wywiadach mówił, że chce odpocząć, zmienić coś, zaszyć się w górach Izerskich. I zmienił – otrzymał etat w Radiu Złote Przeboje, którego stał się twarzą, okrętem flagowym, patrzącym na nas z bilbordów młodzieniaszkiem w świecących złotem garniturach… Nie wnikam, czy była to intratna propozycja, czy nie, zachowanie Pana Marka z innych powodów wydało się dziwne. Odchodząc deklarował, że nie chce już prowadzić listy przebojów, pragnie czegoś innego, zaś czas jakiś po swoim debiucie w Złotych Przebojach, startuje z… listą przebojów. Czym różni się od tej trójkowej? Niczym – pora dokładnie ta sama, formuła również, sposób głosowania, nawet utwór ABC na początek… Pięknie, tylko przecież chciało się zmiany, prawda? Co gorsza, tym samym Pan Marek stał się konkurentem swojego dziecka – listy trójkowej, która właśnie stawała na nogi, uratowana z zapaści przez Piotra Barona. Listy, której Pan Piotr nadał dużo świeżości i nowego wymiaru. Zagranie, delikatnie mówiąc, trochę nie fair. A kolejnym przykładem, jak wielkiej zmiany Pan Marek potrzebował jest top wszech czasów – również przeniesiony na grunt Radia ZP bez istotnych różnic. Coś tu nie gra, nieprawdaż?
„Wracam do domu” mówi dziś Pan Marek, ogłaszając swój come back na łono Trójki. Tyle tylko, że to dom, któremu robiło się pod górkę przez ostatnie dwa lata. I dom, który ma się wyjątkowo dobrze w ostatnim czasie. Zatem, ponowne stałe prowadzenie Listy PR3 przez Pana Marka kosztem Piotra Barona (Balonik z pewnością honorowo odda stery „Synowi marnotrawnemu”) będzie czymś na kształt groteski. Inna sprawa, że RZP jest przez Pana Marka zostawione na dużym lodzie. Audycja, którą nazwano Listą Przebojów Marka Niedźwieckiego bez Marka Niedźwieckiego? Niewyobrażalne… Miś z bilbordu zapewniający słuchaczy odchodzi…
Szkoda, że człowiek z taką historią i z taką charyzmą postępuje w ten