Krakowska prokuratura tropi szajkę, która oszukiwała w teleturnieju nadawanym przez telewizję TVN - informuje Gazeta Wyborcza. Niektórzy uczestnicy przed programem znali pytania i odpowiedzi. Na trop oszustwa wpadli prowadzący program, przez wpadkę uczestniczki programu.
Cała sprawa dotyczy teleturnieju "Graj o Raj", nadawanym od 2005 roku w telewizji TVN. Z ustaleń prokuratury wynika, że część osób startujących w teleturnieju znała wcześniej pytania. Wskazówki jak grać oraz zestaw pytań i odpowiedzi miał przekazywać uczestnikom jeden z mieszkańców Krakowa. Mężczyzna stanie przed sądem, został oskarżony o oszustwa, czytamy w
Gazecie Wyborczej. Oskarżony broni się twierdząc, że na prośbę znajomego jedynie odwoził uczestników do studia.
Uczestnicy, którzy otrzymywali pytania nie mogli grać o główną nagrodę (10 tys. zł), by nie wzbudzić podejrzeń. Dlatego wygrywali mniejsze pieniądze. Jednak tysiąc z wygranej zostawiali dla siebie, resztą dzielili się z mężczyzną, który przekazywał pytania. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że wyłudzili w sumie 19 tys. zł.
Co ciekawe, na trop oszustwa wpadli sami prowadzący program. Jak opisuje Gazeta, jedna z uczestniczek udzieliła prawidłowej odpowiedzi, ale... na pytane które miało paść dopiero za chwilę. Po programie przyznała, że znała wcześniej pytania i odpowiedzi. Wskazała też osobę, która miała przekazywać pytania.
Śledczy ustalają teraz, jak mogło dojść do wycieku pytań. Wcześniej ustalono nazwiska podstawionych graczy i skazano.
Komentarze (42)
03 września 2010, 9:11:00
03 września 2010, 9:13:13
03 września 2010, 9:18:32
03 września 2010, 9:22:02
03 września 2010, 9:29:15
03 września 2010, 9:36:29
03 września 2010, 9:39:02
03 września 2010, 10:03:12
03 września 2010, 10:29:02
03 września 2010, 10:38:24