Właśnie minął rok od zatrzymania przez CBA Weroniki Marczuk, byłej gwiazdy telewizji TVN. Jak podaje Gazeta Wyborcza, popularny agent Tomek przez rozpracowywanie Marczuk miał "wejść" do środowiska telewizji TVN. Wkrótce na rynku ukaże się książka o całej sprawie.
Zadaniem popularnego agenta Tomka było
przeniknięcie za pośrednictwem Weroniki Marczuk do środowiska TVN i świata show-biznesu - informuje
Gazeta Wyborcza powołując się na nieoficjalne źródła w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.
Weronika Marczuk, była jurorka programu "You Can Dance - Po prostu tańcz" oraz prowadzącą programy w TVN Style, została zatrzymana dokładnie rok temu. W jednym dniu straciła wszystko - trzy kontrakty telewizyjne, prace prawnika oraz posadę w spółce giełdowej - wylicza Gazeta.
Jest podejrzana o przyjęcie łapówki w zamian za pomoc przy kupnie budynku Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Problem w tym, że... budynek miał zostać wystawiony na aukcji publicznej, więc nie wiadomo na czym miałby polegać "załatwienie sprawy".
Jak podaje Gazeta, od roku celebrytka nie może doczekać się procesu. Nie wiadomo także kiedy cała sprawa zostanie wyjaśniona. Pikanterii dodaje fakt, że kilka dni temu Marczuk uchylono 100 tys. zł poręczenia oraz oddano paszport. Sąd nie jest zainteresowany także zeznaniami Marczuk - przesłuchiwano ją tylko raz, a przesłuchanie nie dotyczyło stawianych zarzutów.
Wkrótce o całej sprawie będzie można przeczytać także w książce autorstwa Weroniki Marczuk.
Komentarze (16)
22 września 2010, 21:18:12
22 września 2010, 21:40:40
22 września 2010, 21:51:59
Ta dlatego bo popiera PiS prawda? Najpierw naucz się co znaczy opiniotwórcza
22 września 2010, 21:58:59
22 września 2010, 22:18:50
22 września 2010, 23:06:07
A, i włącz ukochanego Pospieszalskiego, bo właśnie zaczął już sensacyjne tyrady
I postawię też kropkę tak jak ty
.
O, nawet dwie
..
23 września 2010, 0:19:19
Zarzucasz Łukaszowi Szewczykowi usuwanie komentarzy i stronniczość. A co ty sam robisz? Po prostu hipokryzja się wylewa hektolitrami!!! Jak pisze się na innym portalu, to tam to już jest obiektywnie, co? Obłuda, obłuda i jeszcze raz obłuda jak na tym całym salonie24. I to ma być "Niezależne forum publicystów"?
23 września 2010, 0:59:20
23 września 2010, 2:10:40
Tak było do 1991, kiedy Polska (jako pierwszy z krajów świata) uznała niepodległość Ukrainy. Później zaczęły się ataki na Ukraińców ze strony polskich katolickich przedsiębiorców (czyt. polskich wyzyskiwaczy), głównie poprzez marginalizację Ukraińców do roli taniej siły roboczej (do wielkiej harówki za mniej niż płaca minimalna) albo do roli czysto seksualnej (podobny problem), mimo wykształcenia w takich uczelniach jak Uniwersytet Kijowski, Uniwersytet Lwowski czy Politechnika Lwowska. Lecz znaleźli się w Polsce tak inteligentni ludzie jak Aleksander Kwaśniewski czy Adam Michnik, którzy myśleli inaczej niż Bierut i Anders ("Lwów zostawmy Ukrainie. Tak będzie lepiej."). Lecz opcja ta przegrała w wyborach w 2005 roku na rzecz ksenofobicznej opcji popieranych przez weteranów AK (którzy od początku II WŚ tak myśleli: "Im więcej ukraińskich bandytów zamordujemy, tym Lwów będzie bardziej polski") oraz powróciła do haseł Andersa i Bieruta (pomimo tego, że Bieruta ta opcja nienawidzi), czego najlepszy popis dał ś.p. prezydent Lech Aleksander Kaczyński (we Lwowie mówił o tym, że Lwów znów będzie polski). Obecnie Ukraińcy mają utrudnioną naukę języka ukraińskiego (zmusza się ich do nauki wyłącznie j. polskiego, uznawanego przez władze za jedynie słuszny poprzez minimalizację kształcenia w j. ukraińskim; zaś materiałów do nauki ukraińskiego w polskich sklepach jest tyle, ile do nauki litewskiego [czyli bardzo mało]), utrudnioną wiarę w swoje wierzenia (Ukraińcy są podzieleni na prawosławnych i grekokatolików; nie ma zajęć z religii wyznawanej przez Ukraińców na rzecz dwóch jedynie słusznych religii [zdaniem rządu]: rzymskiego katolicyzmu [religia] i ateizmu [poprzez możliwość wyboru: etyka albo piwko w parku]) oraz braku osobnej reprezentacji w Sejmie (obecnie muszą liczyć na wielkie partie polityczne, by wystawiły im kandydata; a Niemcy mają).
P.S. Naprawdę Lwów nie był, nie jest i nie będzie polski - kłamstwo to powstało wskutek "dokładności" badań statystycznych w międzywojniu. O tym, czy było się Polakiem decydowało mówienie na co dzień językiem polskim, czasami wyznawanie Rzymskiego Katolicyzmu. Stąd te 55% Polaków we Lwowie w 1921 roku. Większość z tych 55% to polonizowani Ukraińcy, którzy byli polonizowani na dwa sposoby: częściowo dobrowolnie (część Ukraińców zmieniała z własnej woli wiarę na rzymskokatolicką i zostawała uznana przez ukraińskich nacjonalistów za Polaków; ten typ dominował przed I WŚ) i z przymusu (poprzez palenie cerkwi, utrudnianie życia kulturalnego, po represje polityczne; dominuje do dziś, lecz największe apogeum było w międzywojniu i podczas II WŚ). Podobna sytuacja była na Litwie (przy okazji należy o tym wspomnieć). Do takiego krytycznego stanowiska wobec polskiej polityki wobec mniejszości narodowych upoważnia mnie fakt, że jestem w 1/4 Ukraińcem (choć polonizowanym).
23 września 2010, 3:50:22