Dziś rozpoczęła się sprawa wytoczona Dziennikowi przez blogerkę o naruszenie dóbr osobistych. Dziennikarze gazety szantażowali Katarynę, że ujawnią jej dane, chyba że zgodzi się z nimi współpracować.
Specjaliści NewsPoint przeprowadzili analizę medialnego szumu wokół blogerki Kataryny. Z raportu wynika, że sprawa miała trzy punkty zwrotne – krytykę ministra Czumy, artykuł Dziennika ujawniający tożsamość blogerki i list otwarty redaktora naczelnego „Dziennika” do internautów. Analiza została przeprowadzona za okres 10 maja – 8 czerwca. W tym czasie w internecie pojawiło się łącznie 1358 publikacji na ten temat.
Dziennikarze i blogerzy nie przebierają w słowach. Zdania na temat Kataryny i stanowiska „Dziennika” w jej sprawie są podzielone. Obecną sytuację wiele osób nazywa wręcz wojną dziennikarzy z blogerami. Tymczasem Rada Etyki Mediów wypowiada się na ten temat dyplomatycznie – jak zwykle.
O tym, jak w wielu przypadkach złudne jest poczucie anonimowości internautów, pisałam pisałam już jakiś czas temu. Teraz jednak, gdy jeden z brukowców rozpętuje niemal świętą wojnę wymierzoną w anonimowość znanej blogerki, warto wrócić do tego tematu raz jeszcze.
Od kilku dni nie milknie sprawa anonimowości blogerki Kataryny, która na swoim blogu skrytykowała ministra Czumę. Swoimi słowami wywołała lawinę komentarzy w mediach. Najbardziej oberwało się Dziennikowi, który pośrednio ujawnił tożsamość blogerki. Na łamach Dziennika postanowił wypowiedzieć się również naczelny gazety Robert Krasowski, pisząc do internautów mocno krytykujący list otwarty, rozpoczynający się od słów "Pocałujcie mnie w d...".