W Niemczech skradziono dane osobowe z kont bankowych 21 milionów osób i obecnie znajdują się one na czarnym rynku, na którym każdy może je kupić dla celów marketingowych lub przestępczych, pisze Gazeta Prawna.
Nasz PESEL, numer telefonu i konta bankowego, adres poczty elektronicznej czy zamieszkania to pożądany, choć nielegalny towar. Na czarnym rynku bazy danych klientów różnych instytucji warte są dziesiątki tysięcy złotych. Handel nimi kwitnie na potęgę, pisze Polska.