Telewizja i gry kontra szkoła

Telewizja i gry kontra szkoła

Twoje dziecko lubi gry i telewizję? To dobrze - dzięki temu podnosi sobie IQ, rozwija refleks i będzie sobie świetnie radzić w świecie komputerów i internetu. Ale żeby rozwinęło także wyobraźnię, umiejętności analityczne, krytycyzm i zdolności twórcze, bez poczciwej książki się nie obejdzie, pisze Gazeta Wyborcza.
Gdy dzieci zaczynają dziś formalną szkolną edukację, najczęściej są już doświadczonymi konsumentami mediów elektronicznych. Czerpią z nich wiedzę o świecie, trenują refleks, zdolność do wykonywania wielu zadań naraz i wyobraźnię przestrzenną. Za "program nauczania" w grach i programach telewizyjnych odpowiada rynek, a szkoła udaje, że nie musi mieć z tym lunaparkiem nic wspólnego. Innego zdania na ten temat jest profesor Patricia Greenfield z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. - Dziecku potrzebna jest zbilansowana "dieta" mediów elektronicznych i tradycyjnych, preferowanych przez szkołę - mówi Gazecie Wyborczej, psycholog z Kalifornii. Jej zdaniem komputery i telewizja ery MTV i CNN są obecnie główną przyczyną stałego wzrostu ilorazu inteligencji u kolejnych pokoleń (tzw. efekt Flynna).
Szkoła koncentruje się na książkach i wykładach. Słowo pisane ma dużą przewagę nad mediami wizualnymi. Pobudza wyobraźnię i krytyczne myślenie, skłania do refleksji, pomaga w rozwiązywaniu problemów, wywołuje twórcze skojarzenia, ale też wymaga większego wysiłku.

Nowe technologie rozwijają również orientację w przestrzeni i rozmaite umiejętności związane z obrazami. Dowiedziono na przykład, że lepsi gracze wśród chirurgów robią mniej błędów w trakcie zabiegów laparoskopowych, gdy lekarz musi radzić sobie, bazując na obrazie z malutkiej kamery wprowadzonej do organizmu chorego. W świecie pełnym komputerów jest coraz więcej zawodów, w których mistrzami będą wychowankowie gier.
Gazeta Wyborcza

CAPTCHA
Zwycięzca Euro 2012

28,4% głosujących uważa, że wygra:

Polska Polska

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00