Recenzja netbooka: Asus Eee PC  901
Michał Siek02.02.2009 (13:07)2 komentarze

Recenzja netbooka: Asus Eee PC 901

Dzięki uprzejmości firmy Multi Communications, redakcja Media2.pl otrzymała do testów netbooka Asus Eee PC 901. Czy warto inwestować w ten komputer i dla kogo jest on przeznaczony?
Zacznijmy od tego, co widać na pierwszy rzut oka. Zaraz po wyjęciu z pudełka ciśnie się na usta "ojej, jakie to małe". W domyśle oznacza to mniej więcej: "jaki świetny mobilny laptop". Niestety, po otworzeniu klapki i ujrzeniu klawiatury w domyśle oznacza to: "to chyba żart". Ale o tym nieco później. Obudowa małego Asusa zasługuje na owację na stojąco, jeśli chodzi o wykonanie. Kompletnie nic nie skrzypi ani nie trzeszczy.


Byłoby idealnie, gdyby designerzy netbooka pohamowali nieco swoją fantazję. W wyglądzie zewnętrznym mamy dwa mankamenty: po pierwsze zastosowanie lakierowanego plastiku spowodowało, iż na komputerze widać każdy odcisk palca, przez co cały sprzęt wygląda mało estetycznie. Kolejną skazą jest kolor: mnie trafił się egzemplarz w kolorze granatowym i co by o nim nie mówić, powoduje wrażenie, że cały komputerek jest po prostu zabawką. Aż strach pomyśleć, jak na żywo wygląda kolor jasnej zieleni lub różowy. Jeśli chcesz mieć 901, a nie chcesz aby ludzie myśleli, że masz nierówno pod sufitem, to kup w kolorze czarnym.
Niestety, w całokształcie produkt Asusa sprawia wrażenie bardzo topornego. Daleko mu do designerskiej lekkości Samsunga NC10 lub (sporo przecież większego) Sony Vaio serii TZ lub TX. Wydaje się, jakby ważył tyle co worek cementu. Na szczęście to tylko złudzenie, bo w kategorii mobilności produkt Asusa pokazuje na co stać najlepszych.

901 posiada 3 porty USB i czytnik kart SD. Bardzo przemyślanym rozwiązaniem jest umieszczenie jednego portu po lewej a dwóch po prawej. Dzięki temu możemy podłączyć np. myszkę tam, gdzie nam wygodniej.

Nie będę się zagłębiał w specyfikację techniczną, bo znalezienie parametrów nie stanowi najmniejszego problemu, zatem nie ma sensu powtarzać po raz setny tego, co wymyślił producent. Ogólnie mówiąc, wnętrze 901 to typowy przedstawiciel nurtu popularnych netbooków z energooszczędnym, a przy tym dość wydajnym procesorem Intel Atom. Jedynym mankamentem jest wielkość dysku. 12 GB to zdecydowanie za mało. Oczywiście można posiłkować się pendrivami lub kartą SD, ale co by nie mówić 12 skończy się szybciej niż się spodziewacie i możliwe, że już pierwszego dnia po wgraniu kilku utworów i biblioteki zdjęć ujrzycie znienawidzony komunikat "mało miejsca na dysku".

Pomijając kwestię pojemności dysku, do wydajności komputera nie można mieć zastrzeżeń. Sam komputer uruchamia się dość szybko, bo po ok. 30 sekundach jest już w gotowości bojowej. Jego parametry swobodnie wystarczą, aby korzystać z poczty, przeglądać strony, czatować ze znajomymi czy obejrzeć film podczas podróży.


Na pochwałę zdecydowanie zasługuje touchpad. Naprawdę nie pamiętam, żebym kiedykolwiek pracował na lepszym. Zapewnia doskonałe czucie kursora i bezproblemową obsługę całego komputera. Wydaje się jednak, że mógłby być nieco mniejszy, a zaoszczędzone w ten sposób miejsce projektanci powinni przeznaczyć na rozbudowanie klawiatury. I tak oto płynnie przechodzimy do najbardziej chyba kontrowersyjnego elementu 901.

Klawiatura w 901 jest po prostu irracjonalnie mała. Nie można o niej powiedzieć, że jest zła. Ma kilka zalet. Klawisze są dobrze wyczuwalne i ich naciśnięcie jest odpowiednio zaakcentowane cichym, przyjemnym dla ucha kliknięciem. Jeśli masz dłonie pianisty lub Marlina Mansona bez większych kłopotów opanujesz małego Asusa. Jeśli jednak w tej kwestii bliżej Ci do kowala, to niestety 901 nie jest dla Ciebie. Jeśli o mnie chodzi to moje dłonie plasują się mniej więcej w połowie skali i nie miałem większego problemu z korzystaniem z klawiatury Asusa. Jednak to, że nie miałem problemów nie oznacza, że korzystanie był komfortowe. Faktem jest, że trafiałem w te klawisze co chciałem i nie naciskałem sąsiednich przycisków, ale zachowanie odpowiedniego tempa pisania wymagało zwiększonej koncentracji i skupieniem uwagi niż na produktach konkurencji.

Najprościej powiedzieć to tak: jeśli już pracujesz na klawiaturze 901 to się do niej przyzwyczaisz i nie będziesz odczuwał jej niewielkich rozmiarów. Jeśli jednak po dniu użytkowania Asusa usiądziesz do innego komputera, czeka Cię spora niespodzianka i przez głowę przejdzie Ci myśl : "Boże jaka wygodna klawiatura. Jak ja mogłem korzystać z mojej 901ki?".

A jaka jest bateria asusowskiego netbooka? Ogniwo 6-komorowe naprawdę zapewnia wolność od kabli. Nie jest to może deklarowane przez producenta 8h, ale osiągnięcie rezultatu w granicach 6h nie stanowi większego problemu. Odpowiednie dobranie tryby zarządzania energią (np. wygaszenie ekranu po kilkunastu sekundach bezczynności) pozwoli cieszyć się możliwościami Asusa przez cały dzień spędzony w szkole lub w podróży.

Dla kogo jest Eee PC 901? Dla ucznia lub studenta zdecydowanie TAK. Biznesmeni raczej skłonią się w kierunku sporo droższych produktów konkurencji jak HP, Toshiba, Samsung czy Sony.

Asus 901 jest to tani, porządnie wykonany sprzęt stanowiący kwintesencję nurtu netbooków – tanio, lekko i z wydajną baterią. 901 jest w swojej klasie cenowej niekwestionowanym liderem. Są netbooki lepsze, szybsze, lżejsze czy wydajniejsze, ale za te przyjdzie nam zapłacić co najmniej dwukrotność (a w przypadku np Toshiby nawet pięciokrotność) ceny, jaką producent życzy sobie za 901. Asus wypuszczając model 901 pokazał po raz kolejny, że w kategorii komputerów 9-calowych wciaż jest liczącym się graczem na rynku.
      0 
Recenzja na poziomie pierwszej-drugiej klasy gimnazjum. No i zdecydowanie zabrakło zwrotów typu LOL, ROTFL, WTF i emotek.
           
      0 
Super recenzja, gość jest zajebisty i widać, że zna się na rzeczy. Dzięki, kawał dobrej roboty, pomogło mi to w wyborze netbooka!
           

CAPTCHA
Zwycięzca Euro 2012

28,4% głosujących uważa, że wygra:

Polska Polska

Nasze wiadomości w Twojej skrzynce, codziennie po 10:00