Przyjęta w czerwcu przez rząd decyzja o zmniejszeniu o prawie 4 tysiące zakładanej liczby operatorów telefonicznych obsługujących Centra Powiadamiania Ratunkowego może doprowadzić do tego, że co druga osoba potrzebująca pomocy nie dodzwoni się pod numer alarmowy – ostrzegają eksperci Holicon, jednego z wiodących dostawców usług call/contact center w Polsce.
Przyjęta w czerwcu przez rząd decyzja o zmniejszeniu o prawie 4 tysiące zakładanej liczby operatorów telefonicznych obsługujących Centra Powiadamiania Ratunkowego może doprowadzić do tego, że co druga osoba potrzebująca pomocy nie dodzwoni się pod numer alarmowy – ostrzegają eksperci Holicon - jednego z wiodących dostawców usług call/contact center w Polsce. Tymczasem, trwające właśnie wakacje przypominają nam jak ważną jest kwestia sprawnej komunikacji ze służbami ratunkowymi.
Z danych Policji wynika, że w miesiącach letnich 2010 w Polsce utonęło prawie 400 osób, a 773 osoby zginęły na drogach. Dlatego też kwestia sprawnie działającego systemu powiadamiania alarmowego nabiera latem szczególnego znaczenia. Docelowo, to właśnie pod 112 – do Centrów Powiadamiania Ratunkowego (CPR) - powinniśmy dzwonić w każdym przypadku wymagającym interwencji służb ratowniczych, pogotowia, straży pożarnej czy Policji. Operatorzy numeru dysponując bezpośrednim połączeniem komputerowym ze wszystkimi służbami ratowniczymi w danym regionie, zlokalizują i powiadomią najbliższe jednostki. Sprawność działania numeru alarmowego 112 pozostawia jednak nadal wiele do życzenia, a eksperci alarmują, że może być jeszcze gorzej.
Niepokojące zmiany w przepisach
Rząd przyjął w czerwcu br. zmianę w ustawie o zarządzaniu kryzysowym przygotowaną przez MSWiA, która zakłada zmniejszenie liczby planowanych operatorów telefonicznych obsługujących numer 112 - aż o 4 tysiące. Szacuje się, że w skali kraju zostanie maksymalnie 815 etatów dla operatorów. Celem rządowego projektu jest redukcja wydatków na funkcjonowanie centrów powiadamiania ratunkowego. Według szacunków Holicon redukcja liczby operatorów
spowoduje wydłużenie czasu oczekiwania na połączenie do – średnio – 54 sekund. Dla porównania, w Warszawie czas oczekiwania to 31 sekund. Dodatkowo,
eksperci wskazują, że liczba połączeń odebranych w przeciągu 20 sekund spadnie do zera. Co jeszcze bardziej niepokojące,
ponad połowa osób nie dodzwoni się w ogóle.
-
Ujawnione dane dotyczące redukcji stanowisk pozwalają oszacować, ze Centra Powiadamiania Ratunkowego, będą w stanie odebrać jedynie 47% spośród, zakładając, 400 tysięcy przychodzących połączeń w skali miesiąca, reszta, czyli aż 220 tysięcy pozostanie bez odpowiedzi. 4 tysiące mniej operatorów oznacza więc tysiące nieodebranych połączeń alarmowych. Takie liczby budzą poważne obawy o nasze bezpieczeństwo, ponieważ mówimy o sytuacjach, w których może być zagrożone czyjeś zdrowie lub nawet życie – ostrzega Krzysztof Chyliński, Członek Zarządu i Dyrektor Technologii Holicon.
Polska od lat walczy z problemem, na który państwa w Europie Zachodniej mają gotowe rozwiązania. -
Sprawne alarmowe call center, wzorem tych funkcjonujących w Unii Europejskiej, powinny być w stanie obsłużyć 250 połączeń równoczesnych. Czas oczekiwania na połączenie nie powinien przekraczać 20 sekund- dodaje Krzysztof Chyliński.
Komentarze