Łukasz Szewczyk03.08.2015 (15:51)brak komentarzy

"Lemingi", "korposzczury" i "orkowie', czyli życie korporacyjne w soczewce (raport)

Mordor - kraina zła we "Władcy pierścieni", a także potoczna nazwa zagłębia biurowego na Służewcu. TNS Polska, na zlecenie marki Tiger, sprawdził, jak wygląda codzienna praca, zatrudnionych tam osób. Jakie są blaski i cienie pracy na wysokich obrotach i co najbardziej uwiera ,,korpoludków''?
Praca w słynnym ,,Mordorze'' na Domaniewskiej wbrew obiegowej opinii jest dla wielu osób spełnieniem marzeń. Tak deklaruje co druga zapytana osoba biorąca udział w badaniu. Zdecydowana większość - niemal 70% przyznaje także, że zajmuje się fajnymi i kreatywnymi projektami. Najbardziej zadowolone z pracy są osoby powyżej 30. roku życia (66% w porównaniu z 39% względem pozostałych odpowiedzi). Co ciekawe także osoby poświęcające najwięcej czasu na pracę (powyżej 8 h dziennie) częściej były skłonne przyznać, że aktualna praca to dla nich spełnienie marzeń.
W badaniu zapytano pracowników Mordoru także o ,,ciemne'' strony pracy w zagłębiu korporacji. Aż 40% przyznało, że czasami odczuwa syndrom wypalenia zawodowego. Z kolei 15% czuje się zestresowana, zanim jeszcze dojedzie do pracy. Nie dziwi zatem fakt, że to właśnie korki i problemy pasażerów dojeżdżających w ten rejon komunikacją miejską są najczęstszym obiektem memów i żartów krążących po sieci.

Nadgodziny - mityczny stwór czy widmo codzienności?
O liczbie godzin spędzanych w ,,Mordorze'' krążą legendy. Zapytaliśmy samych pracowników, ile faktycznie czasu spędzają w biurze podczas normalnego dnia pracy i jakie ,,rekordy'' zdarzyło im się pobić. Okazuje się, że większość (54%) wyrabia standardowe 8 godzin dziennie. Z drugiej strony aż 40% przyznało, że regularnie zostaje w pracy po godzinach. Ogólnie, przeciętny pracownik biurowców przy Domaniewskiej i okolic spędza w pracy 9 godzin dziennie.

Poza przeciętnymi dniami zdarzają się też te wyjątkowe, kiedy w pracy trzeba zostać dłużej. Prawie 40% zdążyło przepracować "jednym ciągiem" 14 lub więcej godzin. Co dziesiąty ankietowany spędził w pracy powyżej 16 godzin, czyli więcej niż ekwiwalent dwóch dni roboczych. Co ciekawe, jednocześnie niemal co trzecia osoba przyznaje, że chwalenie się nadgodzinami jest standardem w ich otoczeniu.

Na zachodzie coraz widoczniej obserwujemy odwrotny trend. Jak podaje brytyjski "The Economist", największe światowe korporacje zauważyły, że kultura długich godzin wcale nie przekładała się na większą efektywność pracowników. Wręcz przeciwnie, po jakimś czasie stawali się przemęczeni, wypaleni, a nawet niezdolni do wykonywania zawodu. Dlatego obecnie wiele firm pilnuje, aby pracownicy nie przekraczali wyznaczonego czasu pracy. Co więcej, zmianie ulega także sam wizerunek 8-godzinnego dnia pracy. Osoby wychodzące z biura punktualnie zaczynają być postrzegane jako dobrze zorganizowane i produktywne, a nie jak to często bywało, pozbawione zaangażowania i motywacji.

Tytani pracy czy mistrzowie uników?
Wiemy zatem, że nadgodziny nie są obce pracownikom ,,Mordoru''. Czy jednak spędzone w pracy godziny są w ich odczuciu w pełni wykorzystywane na wykonywanie służbowych obowiązków?

Ogólnopolskie badania wskazują, że statystycznie tylko 29% Polaków pracuje efektywnie przez 8 godzin, a przeciętny pracownik marnuje dwie z ośmiu godzin na rzeczy niezwiązane z pracą i to nie wliczając w to przerwy na lunch. Jak na tym tle wypadają pracownicy ,,Mordoru''? Ponad połowa (56%) ocenia, że w pełni wykorzystuje ponad 80% czasu pracy. Zaledwie co piąta osoba wskazuje efektywność na poziomie niższym niż 70%.

Dodatkowo aż 85% rozmówców uważa, że nie ma problemów ze skoncentrowaniem się, nawet w najtrudniejszych warunkach. Czy tak jest rzeczywiście? Trudno stwierdzić. W tym przypadku dane oparte są na subiektywnym odczuciu.

Work Life Balance - jak okiełznać ,,korpopotwora''?
Ośmiu na dziesięciu rozmówców z "Mordoru" jest przekonanych o tym, że pracuje na "wysokich obrotach", a dwóch na pięciu często zostaje "po godzinach". Przy tym poczucie zaburzonego "work-life balance" ma niespełna jedna trzecia respondentów (31%). Spośród osób, których przeciętny dzień pracy trwa 9 i więcej godzin, o problemach z równowagą mówi już blisko połowa.


Raporty do raportów, "wojny mailowe" czy nieustanny rytuał spotkań - co najbardziej uwiera ,,korpoludka''
Większość korporacji posiada swoją specyficzną kulturę organizacyjną z szeroko rozbudowaną strukturą hierarchiczności, ustandaryzowanymi i sformalizowanymi sposobami wykonywania określonych zadań, które mniej lub bardziej uprzykrzają i wydłużają naszą pracę. Ankietowani z Domaniewskiej wskazali, że to właśnie korporacyjne procedury oraz biurokracja najbardziej przyczyniają się do obniżania efektywności ich pracy (39%). W drugiej kolejności wymieniana była zbyt duża ilość obowiązków na głowie (36%) i powiązane z tym napięte harmonogramy (29%). Co 3 osoba narzekała na specyfikę pracy na open space'ach, a co 4 na zbyt liczne spotkania, stres, często dzwoniące telefony lub przychodzące maile.

Rozproszenie uwagi wpływa na spadek efektywności i koncentracji w pracy. Warto raz na jakiś czas w ciągu dnia pracy wyłączyć skrzynkę mailową, przestać odbierać telefony i założyć słuchawki na uszy, tak aby nikt nie zakłócał naszej uwagi. Notoryczne przerywanie raz podjętych zadań powoduje, że nie tylko nie możemy w pełni skoncentrować się na zadaniach, ale i wytrącamy się z danej czynności, przechodząc do nowej. Jason Fried, podczas wystąpienia na TEDxMidweds (,,Dlaczego nie pracujemy w pracy''), porównał pracę do snu. Wskazał, że aby dobrze się wyspać, musimy przejść przez wszystkie fazy (od płytkich po głębokie). Jeśli ktoś cały czas by nas wybudzał, musielibyśmy zaczynać tę drogę od nowa i mimo wielu godzin snu nie czulibyśmy się wyspani. Trudno zatem oczekiwać, że ludzie będą dobrze pracowali, jeśli w biurze cały dzień coś im przeszkadza.

Życie korporacyjne w soczewce - raport TNS Polska