Mateusz PułkowskiInternet26.06.2009 (9:44)2 komentarze

Społeczeństwo informacyjne, głupcze!

Proponowane przez Ministerstwo Kultury zmiany w prawie prasowym, to dłubanie w legislacyjnym trupie. Politycy powinni skupić się na poważniejszych sprawach, gdyż społeczeństwo oczekuje raczej cyfryzacji życia publicznego, niż rzucania pod nogi kłód w postaci konieczności rejestracji blogów.
Są takie obszary polskiej rzeczywistości, nad którymi unosi się jeszcze duch poprzedniego systemu. Są to instytucje lub przepisy pełne sprzeczności i absurdów, których działanie czy wręcz istnienie w obecnym kształcie pozostawia wiele do życzenia. Wymagają natychmiastowej zmiany, reorganizacji, co często z powodu "oporu materii" wydaje się być zadaniem niemal nie do przeskoczenia. PZPN, ginące paczki na poczcie... I prawo prasowe.
Tą ostatnią kwestią postanowili niedawno zająć się politycy, a konkretnie Ministerstwo Kultury pod przewodnictwem ministra Bogdana Zdrojewskiego. Jest co kruszyć, bo obecnie obowiązująca ustawa to beton uchwalony w... 1984 roku. Przez ten czas zmienił się ustrój polityczny i gospodarczy, a przede wszystkim zmieniły się media.

Co chodzi po głowach obecnym reformatorom? Współczesna klasa polityczna niespecjalnie lubi deregulować wiele absurdalnych przepisów. Właściwie jedna Anna Streżyńska i jej otoczenie w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej stara się znosić bariery, stopniowo uwalniać rynek i wpływać na zmiany tak, aby szły w kierunku "rynku konsumenta". Generalnie jednak politycy uwielbiają pastwić się nad kolejnymi aktami prawnymi i tworzyć przepisy regulujące wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Często tworzą buble prawne z których muszą się potem ukradkiem wycofywać, tak jak to miało miejsce w przypadku sławnego "strażaka w każdej firmie". Pomysł konieczności rejestracji portali internetowych i blogów o którym napisała "Rzeczpospolita" wydaje się być jakimś kuriozum. Co prawda gdy tylko w sieci pojawiło się powszechne oburzenie z tego powodu, minister Zdrojewski natychmiast wycofał się i zdementował plotki, jakoby jego podopieczni zamierzali ciągać blogerów po urzędach. Ten przykład pokazuje jednak, że gdzieś tam w ministerialnych gabinetach pojawiają się tego typu koncepcje światłych rozwiązań regulacji przestarzałego prawa prasowego. No bo skoro mamy takie czasy, że publikujemy również na blogach i portalach, rozwiązanie jest proste. Rejestrować blogi i portale. Ministerstwo Kultury wysyła zresztą sprzeczne sygnały na temat swojej działalności. Z jednej strony tworzy projektowaną według najlepszych, francuskich wzorców NINĘ (Narodowy Instytut Audiowizualny), gdzie będą dygitalizowane ginące na rozmagnesowujących się nośnikach dobra polskiej kultury. Z drugiej, wychodzą na światło dzienne kwiatki związane z rejestracją portali i blogów.

Prawo prasowe powinno być oczywiście całkowicie zlikwidowane. To relikt przeszłości, który nijak nie pasuje do współczesnego świata masowych, elektronicznych i nowych mediów. Wszelkie kwestie związane z ewentualnym rozstrzyganiem sporów spokojnie mogłoby regulować prawo cywilne, o co z uporem maniaka apeluje od dawna profesor Stefan Bratkowski. Po co redakcjom narzucać konieczność ustanowienia osoby wydawcy i redaktora naczelnego? Dzisiaj media to biznes, gdzie struktura organizacyjna zależy tylko i wyłącznie od jego właściciela. Jeżeli w Polsce ma wykształcić się nowoczesne społeczeństwo informacyjne, w którym podstawą tworzenia dochodu narodowego jest przetwarzanie informacji, to nie można już w blokach startowych rzucać mu kłód pod nogi.

Polacy oczekują od polityków "cyfryzacji" życia publicznego. Wyniki zleconego dla MSWiA badania mówią same za siebie. Większość spraw urzędowych, typu złożenie wniosku o dowód osobisty, zeznania podatkowego, czy rejestracja pojazdu, chcemy załatwiać w e-urzędach. Internet staje się także głównym źródłem informacji. Pod strzechy trafia bankowość internetowa. Trzeba modernizować i przyspieszać łącza. Trzeba wpływać na uwolnienie mało konkurencyjnego rynku dostawców Internetu, aby obniżyć wciąż wysokie ceny za dostęp. Wreszcie trzeba szkolić urzędników, aby archaiczne Biuletyny Informacji Publicznej na wieki nie zostały jedynym symbolem cyfryzacji urzędów. A Ministerstwo Kultury, zamiast dłubać w legislacyjnym trupie, mogłoby na przykład zająć się zmianami w równie absurdalnym prawie autorskim. Jest co robić. Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie unikniemy zawstydzających pomysłów, bo na działania polityków czekają dużo poważniejsze sprawy. Parafrazując Billa Clintona - społeczeństwo informacyjne, głupcze!

Komentarze (1 - 2 z 2)

Cenzura, głupcze!
za vbeta.pl
"Wygląda na to, że wkrótce powstanie Rada Certyfikacji i Kontroli Stron Internetowych"
 0  
Zamieszanie i debata w spwirae ACTA pokazuje, jak bardzo potrzebna jest opozycja w naszym kraju. Niezorganizowane społeczeństwo nie jest partnerem dla partii władzy a jedynie przedmiotem manipulacji. Dlatego właśnie tak ostro zwalczana jest jedyna realna siła polityczna, zdolna wykreować alternatywę dla grupy trzymającej PO.Warto zastanowić się nad tym, pamiętając jednocześnie, jak nagląca jest potrzeba odzyskania społecznej kontroli nad państwem (patrz galopujący zegar zadłużenia, dewastacja majątku i df3br publicznych materialnych i pozostałych itd. itp.) oraz o fakcie, że ponad 15 lat zabrało stworzenie zorganizowanej, to ważne, siły, ktf3ra mogła w 2005 r. zawalczyć skutecznie o władzę z post-PRL-owskim układem.
 0