Anna MiotkMarketing21.07.2009 (13:11)3 komentarze

PR to nie kran

W jednej z książek, którą przeglądałam ostatnio pod kątem doktoratu, „Wszytko, co powinieneś wiedzieć o PR. Odpowiedzi na 500 najważniejszych pytań” pojawia się pytanie „Czy możemy trochę podziałać, sprawdzić, jak nam idzie, a potem działać dalej, prowadząc jednocześnie staranne pomiary?”. „PR to nie kran, który w miarę potrzeby można zakręcać i odkręcać. (...) Jeśli trochę podziałacie, a potem na chwilę odpoczniecie, prawdopodobnie wszystko, co osiągniecie, pójdzie na marne, a wy będziecie musieli zaczynać od początku, radząc sobie ze wszystkimi konsekwencjami takiej sytuacji”, udziela odpowiedzi autor książki.
Z taką sytuacją w sezonie letnim spotykają się często pracownicy agencji PR. Oto klient chce zaoszczędzić na honorarium i proponuje zawieszenie działań PR na wakacje. Bo większość dziennikarzy na urlopach, bo redakcje wypuszczają łączone numery czasopism i w sumie nie macie dla kogo pracować... Ależ mamy – oponuje agencja – już pod koniec lipca zaczyna się praca nad numerami wrześniowymi czasopism, a pod koniec sierpnia dziennikarze pracują nad tematami na październik. Nic z tego. Klient pozostaje nieprzekonany. Przez dwa miesiące agencja nie robi zatem nic, i zgodnie z ustaleniami z początkiem września z kopyta rusza do pracy. Jeden miesiąc to jednak za mało, aby nadrobić dwa miesiące bezczynności. Październik jest nie lepszy, gdyż wtedy, kiedy dziennikarze miesięczników opracowywali tematy październikowe, agencja nie pracowała dla tej firmy. Klient na widok październikowego raportu dostaje ataku wścieklizny. Przecież wam mówiliśmy – kiwa głowami kierownictwo agencji – dla nas to tak, jakbyśmy zaczynali z wami współpracę od początku, dla dziennikarzy też.
Przypadek z innej beczki. Do firmy monitorującej media zgłasza się podirytowany klient, z pretensjami, że żadnych informacji na ich temat od paru miesięcy nie ma w mediach. Pracownicy firmy raz jeszcze sprawdzają wszystkie hasła i wszystkie publikacje. Faktycznie, nic nie ma. Ale w internecie też nic nie ma, brakuje chociażby przedruków informacji prasowej, która przy wysyłce pokazuje się zazwyczaj w kilku branżowych portalach. Brakuje artykułów, w których firma jest wzmiankowana. Rzut oka na stronę korporacyjną wystarcza, aby upewnić się, że od co najmniej kilku miesięcy żadna informacja prasowa nie została wysłana. Prawdopodobnie firma jest też mało aktywna w kontaktach z dziennikarzami. Stąd w mediach nic się nie pokazuje.

Dwie historie i w gruncie rzeczy to samo podejście do public relations. Możemy zaprzestać prowadzenia działań, a i tak będą o nas pisali. Jednak działania PR w biznesie to przede wszystkim stała, przemyślana i rzetelna komunikacja firmy z rynkiem. Jej zaprzestanie na dłuższy czas prowadzi do nieobecności firmy w mediach, a w konsekwencji – nieobecności w świadomości jej potencjalnych klientów. I nie ma co obwiniać o to podwykonawców.

Komentarze (1 - 3 z 3)

Artykuł o niczym
 0  
Socjotechniczne słodkie pierdzenie. Ciekawe, czy ktokolwiek to czyta?
 0  
Bełkot taki sam jak PR... Beznadzieja. Niech pani dyrektor poczyta co to jest felieton i zajmie się "dyrektorowaniem" a nie publicystyką. Ciepłe bąki...
 0