Jacek GadzinowskiInternet05.10.2009 (9:38)11 komentarzy

Demotywatory.pl - jedyny sukces polskiego Internetu w 2009

Dziesiątki pomysłów, wielkie i wydumane biznes plany. Branżowe bla, bla, bla i spazm na blogach i mikroblogach. A gdzieś obok, niepostrzeżenie urosła prawdziwa gwiazda polskiego Internetu A.D 2009. Demotywatory.pl – skąd ich sukces? W prostocie i wirusowości - siła.
Dziesiątki pomysłów, wielkie i wydumane biznes plany. Branżowe bla, bla, bla i spazm na blogach i mikroblogach. A gdzieś obok, niepostrzeżenie urosła prawdziwa gwiazda polskiego Internetu A.D 2009. Demotywatory.pl – skąd ich sukces? W prostocie i wirusowości - siła.
Na początku, może - czym jest demotywator, sięgnijmy do źródła encyklopedycznego (za wikipedia.org)

Demotywator (demotywujące obrazki) – jest połączeniem wymownego obrazka bądź zdjęcia z komentującym jego zawartość podpisem. Demotywator jest najczęściej ironiczny (ma wyśmiać rzeczywistość) lub cyniczny. Demotywatory są niejako parodią plakatów motywujących. W wielu, głównie amerykańskich, biurach wiszą takie plakaty motywujące pracowników do osiągnięcia celu. Przykładem może być zdjęcie przedstawiające formacje kilkudziesięciu spadochroniarzy podpisany "Teamwork" (ang. praca zespołowa) Za autora pierwowzorów demotywatorów uchodzi firma Despair, Inc. z USA, która prowadzi handel gadżetami (koszulki, kubki itd.) zawierającymi elementy graficzne tego typu.

Generalnie prawdziwie doskonały demotywator zbudowany jest ze zdjęcia lub grafiki, często o znaczeniu bardzo „hermetycznym”, zrozumiałem dla wtajemniczonych np. scena z filmu, postać, dziwne zachowanie człowieka lub przyrody. Obowiązkowym elementem jest czarne tło oraz umieszczony poniżej obrazka specyficzny, cięty podpis. Humor z tych obrazków potrafi być mocny, „na granicy”, a nawet obraźliwy dla jakiejś wyodrębnionej grupy osób lub osoby, zdarzenia. Takiego rodzaju memy (powiedzonka internetowe) szybko zapadają w pamięci, stąd taki rozwój serwisu demotywatory.pl. Trzeba przyznac, ze sama strona dosyc mocno wyewoluowala od pierwotnej, dosyc sztywnej, idei, ale tzreba przyznać w ostatecznym rozrachunku, kierunek ewolucji byl dobry (ah te cyfry i statystyki).

Powstała ok roku temu (tutaj tło całej zabawy)- notuje, z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień coraz to większą popularność. Statystyki i ilość osób które oglądają w danej chwili obrazki na stronie, po prostu wariują. Nie wiem jak dobre muszą być serwery, ale utrzymać ponad 20.000 osób w jednym momencie przeglądających obrazki jest nie lada wyzwaniem. Zasięg – za chwile będzie można liczyć go w milionach (unikalnych użytkowników) UU miesięcznie! Zreszta, popatrzcie sami do - Google Trends, Alexa.com czy innych statystyk/analiz. Sukces, sukces... a wszystko na prostym szablonie strony www, bez wyszukanego stronicowania, bez udziwnień, badania usability, ekstra kampanii marketingowych czy innych „pierdów” Architektura serwisu była dobra może na początku, teraz przeglądanie historycznych obrazków, sprzed kliku dni to istna katorga. Ale to nic, nie przeszkadza to fanom przeglądać ich. Grunt to dobry podpis pod obrazkiem i cięta riposta. Uśmiech na twarzy, jest później bezcenny.

Na serwisie nie zobaczymy wiele reklam, ot przebijające się między obrazkami informacje o popularnych grach online’owych lub reklamy z google (dzisiaj widziałem reklamy pewnej sieci sprzedaży - więc pewnie to jest płynne?). Być może przy skali odwiedzin serwisu, jest to jakiś znaczący przychód, ale nie na tyle chyba by utrzymać na dłuższą metę właściciela, administratora i całą infrastrukturę (nie mogę tego w tym momencie zweryfikować). Demotywatory i ich fenomenalny wzrost w popularności nie znalazł jeszcze upustu w postaci nachalnej reklamy. Myślę, że przy tego typie serwisu, zbyt duża ich ilość mogłaby przestraszyć fanów takiej rozrywki. W końcu nie po to tam człowiek "wchodzi". Reklamy, można co najwyżej obśmiać w demotywatorze. Inny sposób zarabiania, płatne konta, wyszukiwanie, dodatkowe opcje dla fanów? Być może to kwestia czasu, w końcu serwis musi zarabiać na siebie, a przy takiej liczbie odwiedzających można spróbować.

Dlaczego zatem demotywatory.pl stały się w tak krótkim czasie (praktycznie przez okres roku) fenomenem i wielkim sukcesem? Otóż zadziałała demokratyczność w której, praktycznie każdy z internautów może znaleźć w Internecie pozornie nic nie znaczące zdjęcie i dodać do niego śmieszny, cięty podpis. Dzięki temu powstanie intrygujący demotywator. Najlepsze jest jednak dalej…

Tajemnica tak ogromnego sukcesu demotywatorów w Polsce? Głosowanie i możliwość wyżycia się na obrazkach. Poczekalnia, gdzie odbywają się walki, by wybić się na główną stronę. Ludzie lubią sobie pominusować, poplusować, zmiażdżyć i zmieszać z błotem. Ot, przykład nowoczesnego hydeparku, w stylu 2.0. By wybić się na „główną”, przechodzi się przez wnikliwe oko moderatora. Czyli, owszem anarchia, bluzg… ale jakoś kontrolowane. Powstało coś na kształt skrzywionej hierarchii wartości, gdzie możesz zaprosić znajomych by głosowali, by spojrzeć kto jest na topie. Podglądanie innych pełną gębą. Lubimy to? O humorze i abstrakcjach słownych już wspomniałem wcześniej.

Jeśli dodamy do tego buzz i wirusowość tych obrazków, mamy już omówienie kompletnego sukcesu. Z taką maszynerią można ruszać na podbój Internetu! Każdy kto wpadł w sidła demotywatorów, już nie wyjdzie z nich, co jakiś czas będzie tu zaglądał, co się dzieje. One bawią ludzi, a ludzie chcą pokazywać je innym ludziom, żeby ich również rozbawić. Jedne pokazują głupotę, inne bywają hołdem, jeszcze inne to po prostu celne riposty na różne tematy. A później - startują” tysiące maili, wklejek na blogi czy serwisach agregujących obrazki, wykop, społeczności etc. I tak ta cała maszyneria się rozkręca. Sama, bez pomocy. Twórczy chaos, w serwisie i poza nim. Uczmy się, z tego case'u braci marketingowo-komunikacyjna! Najprostsze pomysły, często bywają najtrafniejsze.

Ale… na razie nie widzę nadto by blogosfera czy „media mainstreamowe” zainteresowały się tematem. Czy jest on aż tak politycznie niepoprawny czy tak oczywisty, by przechodzić wokół niego obojętnie? Wszyscy przesyłamy sobie codziennie mailami obrazki, wysyłamy linki na GG, mikroblogach czy blogach, dyskutujemy w mediach społecznościowych. Ale dlaczego nie ma jeszcze jakiegoś „bumu” medialnego, czyżby znowu głownie - stare media przespały temat, totalnie ignorując go poprzez swoje niezrozumienie tematu. Być może to będzie odkrycie, gorący temat na okres przedświąteczny (jak Jozin z Bazin)? Ikona dla przyszłych startup’ów i młodych, rządnych sukcesu przedsiębiorców? W końcu to serwis za chwilę z ilością odwiedzin, mogący mierzyć się z dużymi graczami na tym rynku. Niektórze serwisy społecznościowe, mogą się już właśnie "schować do nory".

Wiec drodzy przedsiębiorcy i młode wilki. Czasem prosta jak „konstrukcja cepa” rzecz może przynieść wielki efekt. Pytanie tylko, czy poza wzrostem w formie hiperbolicznej, sukces demotywatory.pl uda przekuć się na stałą obecność w sieci oraz zarobek dla twórców strony. Nie sądze by twórcy tej strony mieli ułożony z góry biznes plan, jak „zarobić i nie narobić się”. To, że jest to kopy-pasta nie ulega wątpliwości, ale całkiem pozytywne. Bo humorystyczne, z jajem… i pamietajcie, demotywatory to jedyny prawdziwy sukces w rym roku, w polskim Internecie! Nie tylko statystycznie, ale w umysłach odbiorców, na szeregu innych serwisach i mailach. I nie bójcie się demotywatorów, przecież i tak je oglądacie i komentujecie. Może w niektórych miejscach "demoty" to obciach, tak jak kiedyś Kominek, gazeta Nie lub Big Brother? Ah, to ",mieszczańskie" dwójmyślenie.

Zobacz:

» blog Jacka Gadzinowskiego

Komentarze (1 - 10 z 11)

Skąd ich sukces? Serwis jest kopią wielu podobnych zagranicznych serwisów.
Tyle w tym temacie.
 0  
demoty są własnością joemonstera.. jeżeli ma jakieś nadwyżki finansowe na pokrycie serwerów to i dużo reklam niepotrzebne :)
 0  
@Grippo - wiadoma sprawa, ale to nie zwalnia z tego by zarabiać na serwisie.

@error - ale jakże skuteczną.
 0  
doodie.com much better
 0  
A demotywatory.pl nie powinny mieć praw autorskich do wstawianych tam grafik?
 0  
nie muszą mieć praw autorskich bo to są rzeczy stawiane przez użytkowników strony i oni napisali że nie ponoszą odpowiedzialności za to
 0  
Jak demotywatory staną sie maszyną do robienia pieniędzy to pierdyknie ich czar. Dzięki temu że płyną pomimo czychającego potwora komercjalizacji jest w nich najbardziej pociągajace. Wielu pewnie traktuje je także jako podświadomy wyraz buntu na otaczającą nas rzeczywistość. Czy na długo pozostaną esencją prawdziwej demokracji? Czy musi zawsze być tak że dobre jest to co się sprzeda?
 0  
kopia JAKICH zagranicznych serwisow? znacie jakies lepsze zagraniczne?
 0  
Wiele krajów ma swoje demotywatory, ale każde coś różni. Nie jest to więc do końca kopia, zresztą porównajcie sami...
 0  
wikipedia.org... to ma być "źródło encyklopedyczne"?
 0