Anna MiotkMedia25.01.2011 (10:35)6 komentarzy

Rewolucja, czy ewolucja?

Ostatnie przypadki bestialskich zachowań Polaków wobec psów (brutalne zabicie psów husky wleczonego za samochodem i owczarka niemieckiego pozostawionego przez właściciela na torach) spowodowały ostrą debatę w sieci. Nie tylko nad zaostrzeniem kar. Również nad tym, czy internetowe akcje są skuteczne w pomaganiu zwierzętom.
Media, relacjonując ostatnie przypadki znęcania się nad zwierzętami, wspominają o potrzebie egzekwowania kar. Do tej pory polskie prawodawstwo było zbyt łagodne. W jednym z ostatnich artykułów Agnieszka Sowa z „Polityki” opisywała jak lekceważący stosunek do takich spraw mają policjanci czy sami sędziowie. Presję na zaostrzenie prawa wywierają też sami internauci, o czym świadczy fala linków do serwisów z petycjami przewijająca się ostatnio na Facebooku. W przypadku okazała się skuteczna: pod naciskiem mediów i oburzonej opinii publicznej sądy zrewidowały swoje wstępne kwalifikacje czynów. Sprawcy śmierci dwóch psów zostaną ukarani. Ale czy coś się rzeczywiście zmieni w postawach Polaków wobec zwierząt?

Dyskutowaliśmy o tym na Facebooku z koleżankami i kolegami z branży social mediowej. Większość dyskutantów uważała, że małe jednorazowe akcje nie przyczynią się do zmian. Klikanie w petycję czy znaczek „lubię to” (zwane przez krytyków slacktivismem – czyli podejmowanie działań, które nie mają dużego wpływu na sprawę, a jedynie powodują dobre samopoczucie działającego) nie spowoduje dużego zaangażowania w sprawy zwierząt, ani też działań na ich rzecz. Do tego dla wielu internautów kolejne petycje czy akcje pojawiające się licznie na wallach ich znajomych, są tak irytujące, że wręcz prowadzą do usuwania danej osoby z kontaktów. Niektórzy proponowali działania edukacyjne na rzecz pomocy zwierzętom, ale w formie jednej, dużej zintegrowanej kampanii która przyczyni się do zmiany nastawienia opinii publicznej, nie zaś drobnych działań.
Nie zaprzeczam, że tak się w wielu przypadkach dzieje. Ale jestem też świadkiem, gdy na Facebooku ludzie korzystający z social media, informowali się o zaginionych znajomych czy skradzionym nietypowym sprzęcie fotograficznym/muzycznym i sami podpowiadali sobie rozwiązania. W sprawie zwierząt natomiast całkiem niedawno skończyła się akcja „Nakarm psa z Szerlokiem”. Chociaż polegała ona na wirtualnym karmieniu zwierząt poprzez klikanie w linki, aż 17 z tych zwierząt znalazło nowe domy, a schroniska, poza karmą obiecaną w ramach akcji przez Szerloka, otrzymały również liczne dary i wpłaty od osób prywatnych.

Z kolei ostatnio, poza petycjami przewija się też wątek pomocy poparzonemu psu Kubie. Zwierzę zostało podpalone przez nieznanych sprawców w kojcu, w którym przebywało. Po dramatycznych artykułach w mediach lokalnych kilka osób niezależnie od siebie utworzyło wydarzenia i zachęca do wpłacania datków na konto fundacji, pod której opieką przebywa obecnie zwierzę – przyłączający się internauci deklarują wpłaty. Dlatego twierdzę, że owszem, duża zintegrowana kampania komunikacyjna może pomóc zwierzętom, podobnie jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zwróciła uwagę na potrzebę kupna drogiego sprzętu dla szpitali, ratującego życie i zdrowie dzieci. Jednak aby taką kampanię można było przeprowadzić i aby okazała się ona skuteczna, potrzebny jest odpowiedni grunt. Bo zmiana świadomości nie następuje bynajmniej rewolucyjnie; pisał zresztą o tym Malcolm Gladwell (o czym wspominałam w jednym z poprzednich felietonów). To jest raczej szereg drobnych działań i małych zmian, które pociągają za sobą kolejne. Dlatego drobne działania i małe zmiany też są ważne.

P. S. Gdyby ktoś z Was już teraz chciał się zaangażować w konkretną pomoc zwierzętom, zapraszam pod linki:
- na Facebooku – "Pomóż w leczeniu poparzonego psa Kuby" – tutaj informujemy znajomych i podajemy konto fundacji Mrunio, gdzie można dokonywać wpłat na leczenie;
- trzeba upowszechnić dalej informację o kotach i psach z Drogoradza (okolice Szczecina) czekającym pilnie na adopcję: opis sytuacji i namiary do koordynatorki akcji, zdjęcia zwierzaków.

Komentarze (1 - 6 z 6)

Odnosząc się do kwestii zapsionej POlski, to uważam, że te psy w miastach to już karygodna przesada; srają gdzie popadnie a właściciele z dumą są przez te srające paskudy prowadzane po najmniejszych skrawkach zieleni i tylko czekać kiedy się z tego rozwinie jakaś epidemia czy inna zaraza.
dość już psów w POlsce 25.01.2011 (18:37:04)
 0  
Dlatego ja zamiast psa mam lisa :)
 0  
Dajcie w moje łapy takiego skur.....na który dręczy zwierzęta !!!!!
W tym chorym kraju zamiast dopier....ić kary za takie i podobne czyny, to w tym pseudo parlamencie zajmują się pierdołami !!!
Ludzie !! Ten kraj (rządy), to jedna wielka porażka !!!
 0  
Wszystkiemu nie są winne zwierzęta tylko LUDZIE !!!
 0  
Widzisz narzekasz na psy ale gdybym to ja nie mialbym gdzie załatwić swoich potrzeb fizjologicznych to z chęcią bym to zrobił na Twojej wycieraczce
Za dużo ludzi w polsce:) 3.02.2011 (22:51:02)
 0  
Karygodny jestes Ty !!!!jak czytam take bzdury !!!to watpie w to ze to napisal CZLOWIEK ,nie!! to bezmozgowa Kreatura ,egoistyczny,pepek Swiata ,zycze Ci abys w nastepnym wcieleniu urodzil sie jako Pies i spotkal w swoim bardzo krotkim zyciu tylko takie Kreatury jak ty!!!!
 0