Łukasz Szewczyk18.01.2017 (13:35)6 komentarzy

Masowa inwigilacja polskiego Internetu, czyli rok tzw. ustawy inwigilacyjnej (raport)

Rok obowiązywania tzw. ustawy inwigilacyjnej potwierdza obawy, że dzięki stworzonym przez nią mechanizmom możliwa jest masowa inwigilacja polskiego Internetu - wynika z raportu przygotowanego przez Fundację Panoptykon.
Masowa inwigilacja polskiego Internetu, czyli rok tzw. ustawy inwigilacyjnej (raport)
15 stycznia 2017 roku minął rok od przyjęcia tzw. ustawy inwigilacyjnej. W teorii nowe przepisy miały realizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w 2014 r. nakazał wprowadzenie niezależnej kontroli nad pobieraniem danych telekomunikacyjnych przez policję i inne służby. Jednak ustawa inwigilacyjna nie tylko nie rozwiązała starego problemu braku kontroli nad działaniami służb, ale też stworzyła nowe, ułatwiając im dostęp do danych internetowych i zmniejszając przejrzystość. - uważają eksperci Fundacji Panoptykon, która opublikowała dziś raport podsumowujący rok obowiązywania ustawy.
- Ustawa inwigilacyjna wzbudziła rok temu ogromne kontrowersje, ale żadna krytyka nie była w stanie jej zatrzymać. Na niekorzyść obywateli zadziałała presja czasu, związana z upływającym terminem na wdrożenie wyroku Trybunału, i ewidentna polityczna potrzeba, by utrzymać szeroki dostęp służb do danych. Fundacja Panoptykon nie odpuszcza jednak tego tematu. Po roku sprawdzamy, jak ten instrument działa w praktyce - komentuje Katarzyna Szymielewicz, ekspertka i prezeska Fundacji Panoptykon.

DO POBRANIA: Raport "Rok z ustawą inwigilacyjną. Co się zmieniło? Czy było czego się bać?" (PDF)

Ustawa, między innymi, zmieniła zasady sięgania po dane internetowe. - Od lutego 2016 roku służby mogą zawierać porozumienia z firmami, by mieć dostęp online do danych gromadzonych przez firmy o użytkownikach. Okazuje się, że z tej możliwości nie korzysta Policja, która - z racji na skalę swoich działań - powinna być najbardziej zainteresowana ułatwionym dostępem do danych przydatnych do walki np. z oszustwami dokonywanymi za pośrednictwem Internetu. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego tradycyjnie zasłoniła się tajnością - co daje szerokie pole do spekulacji - komentuje Wojciech Klicki, ekspert Fundacji Panoptykon.

Nowe przepisy - zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego - miały zapewnić większą kontrolę na pobieraniem danych przez Policję i inne służby. - Możemy z całą pewnością powiedzieć, że tak się nie stało- komentuje Wojciech Klicki. - Nowy mechanizm zakłada jedynie pozorną kontrolę. Sprawuje ją sąd okręgowy, który co pół roku otrzymuje sprawozdania od służb, zawierające liczbę przypadków sięgnięcia po dane, informację o rodzaju pobranych danych oraz kwalifikację prawną spraw. Jednak wiele sądów swoje kontrole ogranicza do spojrzenia na to zestawienie, nie sprawdzając, co kryje się za liczbami - wyjaśnia Klicki.

Paradoksalnie, ustawa dała służbom szersze pole do ukrywania tego, jak często i w jakim celu sięgają po dane telekomunikacyjne. "Nie dowiemy się m.in. jak często służby sięgają po dane abonenckie - np. do kogo należy dany numer telefonu" - czytamy w raporcie

Fundacja Panoptykon zapowiada, że w dalszym ciągu będzie walczyć o informacje przed polskimi sądami. Zaś przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka zamierza zakwestionować brak gwarancji, które chroniłyby obywateli przed nadużyciami służb.

DO POBRANIA: Raport "Rok z ustawą inwigilacyjną. Co się zmieniło? Czy było czego się bać?" (PDF)

Z raportu - Podsumowanie:
Rok obowiązywania tzw. ustawy inwigilacyjnej potwierdza obawy, że dzięki stworzonym przez nią mechanizmom możliwa jest masowa inwigilacja polskiego Internetu. Nie wiadomo jednak, czy są one w ten sposób wykorzystywane. Zweryfikowanie tej hipotezy nie jest możliwe ze względu na daleko posunięte utajnienie działań służb w tej sferze, które tzw. ustawa inwigilacyjna jedynie pogłębiła (m.in. ograniczając dotychczas funkcjonujący mechanizm sprawozdawczy). Pewne jest natomiast, że stworzony przez nią mechanizm sądowej kontroli nad pozyskiwaniem danych jest pozorny. Dalsze losy tzw. ustawy inwigilacyjnej leżą w rękach sędziów
Fundacja Panoptykon

Komentarze (1 - 6 z 6)

A pliki cook jam na tym portaliku czy facebook jak ostatnie 8 lat za peło to dopiero jest inwigilacja to co teraz to Pikuś! Przypominam choćby jak spacyfikowano antykomora!!!!
 3  
@kolo123: sam jesteś plikiem cook :)
 5  
Stary zbok tv ty masz pomyjok jak cook
 8  
Dokładnie KODOWEC Szewczyk podgrzewa atmosferę
Żeby przypadkiem szwaczka redaktora nie zinwigilowali za bardzo....matko moja co to będzie...
 7  
Od początku było wiadomo, że te akty prawne są zrobione po pisiowemu = byle jak. Jest duża wątpliwość czy nie są niekonstytucyjne. Ale piśkom się wydawało, że zamordyzm się sprawdzi bo to tylko socjaliści, a mentalnie bolszewicy, którzy chcą zawrócić bieg historii patrząc bezkrytycznie na starego kawalera z kotem :(
 4  
Tak więc dzieci SB i UB zasiadający w sejmie i senacie realizują marzenia swoich rodziców. Kaci Polaków poprzez swoje dzieci inwigilują prawdziwych Polaków. Głupcy na nich głosowali i słono za to zapłacą.
 2