Łukasz Szewczyk26.03.2019 (17:33)53 komentarze

PE przegłosował nowe przepisy praw autorskich w internecie. Jakie zmiany?

Parlament Europejski zatwierdził nowe przepisy dotyczące praw autorskich w internecie. Twórcy i wydawcy wiadomości będą mogli negocjować z internetowymi gigantami dzięki porozumieniu osiągniętemu w zakresie praw autorskich, które zawiera również gwarancje wolności słowa.
PE przegłosował nowe przepisy praw autorskich w internecie. Jakie zmiany?
Europosłowie przyjęli dyrektywę na posiedzeniu plenarnym 348 głosami, przy 274 głosach przeciw i 36 wstrzymujących się. To oznacza koniec procesu legislacyjnego dla Parlamentu Europejskiego. Teraz państwa członkowskie będą musiały zatwierdzić decyzję Parlamentu w nadchodzących tygodniach. Jeśli państwa członkowskie zaakceptują tekst przyjęty przez Parlament Europejski, wejdzie on w życie po opublikowaniu w dzienniku urzędowym, a następnie państwa członkowskie będą miały dwa lata na jego wdrożenie.
Dyrektywa ma na celu zapewnienie, że długotrwałe prawa i obowiązki wynikające z prawa autorskiego mają również zastosowanie do Internetu. YouTube, Facebook i Google News to tylko niektóre z internetowych firm, których nowe przepisy będą najbardziej bezpośrednio dotyczyć. Ustawodawcy dążyli również do tego, aby internet pozostawał przestrzenią wolności słowa. W dalszym ciągu będą mogły być udostępniane fragmenty artykułów, podobnie jak GIF-y i memy.

Dyrektywa ma na celu zwiększenie szans właścicieli praw autorskich, w szczególności muzyków, wykonawców i autorów scenariuszy, a także wydawców wiadomości, na wynegocjowanie lepszych wynagrodzeń za korzystanie z ich utworów zamieszczanych na platformach internetowych.

Udostępnianie fragmentów artykułów nie będzie obejmowało praw domu mediowego, który wyprodukował udostępniony artykuł. Jednakże, dyrektywa zawiera również postanowienia, które pozwolą uniknąć nadużywania tego wyjątku przez serwisy informacyjne. W związku z tym, fragment może w dalszym ciągu pojawiać się na przykład w wiadomościach Google News czy na Facebooku, pod warunkiem, że jest "bardzo krótki". Dyrektywa gwarantuje możliwość przesyłania utworów w celu cytatu, krytyki, recenzji, karykatury, parodii lub pastiszu, dzięki czemu memy i GIF-y będą nadal dostępne i udostępniane na platformach internetowych.

Określono również, że przesyłanie utworów w niekomercyjny sposób do encyklopedii internetowych, takich jak Wikipedia, lub platform oprogramowania open source, będzie automatycznie wykluczane z zakresu dyrektywy. Ponadto platformy start-upowe będą podlegać łagodniejszym wymogom niż te o bardziej ugruntowanej pozycji.

Autorzy i wykonawcy będą mogli ubiegać się o dodatkowe wynagrodzenie od dystrybutora wykorzystującego ich prawa, gdy pierwotnie uzgodnione wynagrodzenie będzie nieproporcjonalnie niskie w stosunku do korzyści uzyskanych przez dystrybutora.

W jaki sposób dyrektywa zmienia status quo?
Obecnie firmy internetowe mają niewielką motywację do podpisywania umów licencyjnych z posiadaczami praw, ponieważ nie przypisuje im się odpowiedzialności za treści przesyłane przez ich użytkowników. Są one zobowiązane jedynie do usuwania treści naruszających prawa autorskie i tylko wtedy, gdy poprosi o to ich właściciel praw. Dla posiadaczy praw jest to uciążliwe i nie gwarantuje im sprawiedliwego przychodu. Podejmowanie odpowiedzialności przez firmy internetowe zwiększy szanse posiadaczy praw (w szczególności muzyków, wykonawców i autorów scenariuszy, a także wydawców wiadomości i dziennikarzy) na zawieranie uczciwych umów licencyjnych, a tym samym uzyskiwanie sprawiedliwszego wynagrodzenia za cyfrowe wykorzystywanie ich utworów
Parlament Europejski

Komentarze (1 - 10 z 53)

A jak się to wszystko skończy, na razie nie wie nikt! Teraz czas na negocjacje pomiędzy googlami , youtobami, itp. a tzw twórcami. Pole do interpretacji tych przepisów jest szerokie, jak Koalicja Europejska ze Schetyną i Cimoszewiczem na czele! ;D

Jedno wiemy na pewno, europosłowie PO poparli te przepisy, Pis głosował za wolnością w internecie od samego początku mówiąc NIE dla ACTA2! Byli konsekwentni od początku do samego końca. Platforma, jak zwykle kręciła i symulowała!
 24  
Bo PO jest beznadziejnie i Schetyno to sprzedany kretyno
 29  
Najbardziej znana kwestia to słynny art. 13, który stara się w sposób mniej lub bardziej udolny o przerzucenie odpowiedzialności na treści publikowane w internecie na portalach internetowych. Polskie portale internetowe będą musiały zagwarantować to, że prawa autorskie nie będą łamane, a jeżeli będą łamane, zostaną na nich nałożone sankcje. Mamy więc kozła ofiarnego, który będzie musiał pilnować, żeby nie łamano praw autorskich. Youtube ma narzędzia, żeby kontrolować mniej lub bardziej udanie te narzędzia. Po to, żeby uniknąć odpowiedzialności będzie stosował prewencyjną quasi-cenzurę. Z drugiej strony cenzura przyczyni się do ograniczenia zysków i zmniejszenia wpływów youtube w sieci.

Jest oczywiście szansa, że serwis wycofa się z rynku europejskiego na tyle skutecznie, że będzie poza jurysdykcją Unii Europejskiej. Wtedy być może nie odczujemy jakiś większych zmian, ale pewnie to też będzie miało jakieś konsekwencje dla reklamodawców i dla zarabiania przez nich w internecie.

Efekty regulacji są teraz trudne do przewidzenia. Jeżeli politycy mało o czymś wiedzą, próbują to regulować. Im się wydaje, że jak tu nacisną to z drugiej strony coś wyskoczy. Później się okazuje, że to działa zupełnie inaczej. Najczęściej jest tak, że efekty takich regulacji są odwrotne od zamierzonych.

Deputowany Platformy Obywatelskiej Tadeusz Zwiefka na konferencji po głosowaniu w sprawie ACTA2 mówił, że głosował za przyjęciem dyrektywy i cieszy się, że te przepisy weszły w życie.

Przynajmniej jest konsekwentny w tym co mówi, bo cały czas tak mówił jako jeden z nielicznych w Platformie Obywatelskiej. Oni różnie mówili, ich zdanie zmieniało się. A Pan Zwiefka akurat od początku mówił, że jest za tym. Mnie to akurat nie dziwi.
 8  
Treść komentarza ukryta z powodu zbyt niskiej oceny - kliknij by wyświetlić
I bardzo dobrze. Nadchodzi koniec bezkarnego kopiowania całych artykułów brukowców W Ścieku przez pisowców m.in. na tym portalu.
świńska morda podana na tacy w Radomiu 26.03.2019 (18:55:49)
 30  
Wygląda na artykuł sponsorowany przez UE czyli Niemców.
 18  
Zgodnie z dokumentami Parlamentu Europejskiego za dyrektywą opowiedzieli się:

„Danuta Huebner, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Barbara Kudrycka, Julia Pitera, Marek Plura, Bogdan Zdrojewski i Tadeusz Zwiefka”.

Michał Boni, Danuta Jazłowiecka, Adam Szejnfeld oraz Róża Thun głosowali przeciwko zmianom. Europosłowie Jerzy Buzek i Dariusz Rosati przyznali, że popierają dyrektywę, jednak nie wzięli udziału w głosowaniu „ze względu na oczywisty konflikt interesu: sprawa dotyczy również bezpośrednio najbliższych osób z naszych rodzin” - napisali w oświadczeniu przekazanym PAP.
 16  
Michał Boni w ostatniej chwili zmienił zdanie, a jeszcze kilka miesięcy temu rękami i nogami był ZA zmianami i w wielu wywiadach w radio tłumaczył że żadnych ograniczeń w internecie po wprowadzeniu tej dyrektywy nie będzie.
 15  
Czego się boicie w tej dyrektywie?
Przecież ona dotyczy dużych portali takich Google czy YouTube, które mają dzielić się zyskami z publikacji materiałów chronionych prawem autorskim !!!
Lud pisowski to jednak ciemny lud. Wszystkim ich wystraszą.
 15  
O proszę! Jasny lud objaśnił wszystko! dot. google i youtuba, które mają się dzielić zyskami z tzw twórcami... jakie to proste prawda! ;D Ale zaraz zaraz, a jeśli np youtube nie będzie chciał się dzielić i postanowią przerzucić to obciążenie na internautów, to co wtedy? Część youtuba płatna, abonamencik? A może jakiś internetowy Janusz dopatrzy się plagiatu swoich treści i będzie ciągał ludzi po sądach? Prawnicy już zacierają łapki wymyślając różne "kruczki" prawne. Skomplikowane, niejasne przepisy to dlanich raj.

Fakty są takie, że nawet w oświeconym tv.Nie wiedzą, że nic nie wiedzą! Jak na razie konsternacja, a w Faktach cisza o ACTACH! ;]
 8  
@johny'B
Nie siej fermentu. Dyrektywa jasno mówi że odpowiedzialność jest po stronie portali.
 1