Michał Rogowicz03.09.2008 (10:06)brak komentarzy

Fiskus ściga handlowców w Internecie

4 mln zł niezapłaconych podatków ściągnął w ubiegłym roku fiskus z osób handlujących w internecie. To dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, ale to nadal kropla w morzu szarej strefy w sieci. Teraz urzędnicy liczą na nowe uprawnienia, pisze Gazeta Wyborcza.
Pewien mieszkaniec Białegostoku sprzedawał wirtualne pieniądze służące do udziału w internetowych turniejach (coś w rodzaju żetonów umożliwiających grę). Za wirtualne pieniądze fani gier płacili całkiem realnymi złotówkami. Miejscowy urząd kontroli skarbowej uznał, że białostoczanin handlował "w sposób ciągły i zorganizowany", a tym samym prowadził normalną działalność gospodarczą. Decyzja - 20 tys. zł do zapłacenia.
Polowania fiskusa w internecie zaczęły się kilka lat temu w Łodzi. Tamtejszy urząd skarbowy wziął pod lupę transakcje w serwisie aukcyjnym Allegro.pl. Dla wielu sprzedawców to był szok. Wcześniej uważało się internet za raj podatkowy, w którym oko fiskusa w ogóle nie jest w stanie kogokolwiek wypatrzyć. Od czasu akcji w Łodzi wiadomo jednak, że pokątny handel na aukcjach oznacza ryzyko zderzenia z kontrolą skarbową.

W zeszłym roku fiskus przeprowadził w sieci 145 kontroli. Wykryto oszustwa i nieprawidłowości na kwotę aż 4 mln zł - to niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.
Gazeta Wyborcza