Łukasz Szewczyk05.03.2014 (10:43)4 komentarze

Wersje cyfrowe gazet wciąż nie przynoszą wydawcom zysków

Prasa drukowana traci na popularności, ale wciąż to papierowe wydania przynoszą wydawnictwom zarobki. Przedstawiciele branży podkreślają, że negatywne sygnały o spadających nakładach nieco zniekształcają obraz rynku, ponieważ nie uwzględniają zjawiska, jakim jest rosnące zainteresowanie wydaniami online.
Są dobre prognozy dla rozwoju prasy, ale dla prasy na dwóch nośnikach - papierze i w wersji cyfrowej. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że na razie to papier daje pieniądze, a wersja cyfrowa jest inwestycją dla prasy. I ona jeszcze będzie przez jakiś czas inwestycją - tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy (IWP)
Roczne spadki nakładów czasopism rzędu 7-8 proc. i nawet 10-11 proc. w przypadku dzienników nie budzą zaskoczenia, jednak opinie o śmierci tradycyjnych mediów wydają się przedwczesne. Według raportu "Diagnoza społecznych zachowań czytelniczych w obrębie prasy papierowej i cyfrowej. Nowe platformy dostępu do treści. Transformacja prasy" czytelnictwo wzrośnie o kilka procent w ciągu kliku lat, a media cyfrowe zrekompensują spadki sprzedaży periodyków papierowych.
Przez długi czas nie mówiono o drugiej, elektronicznej platformie prasowej i ograniczano się do podawania informacji o zmniejszającej się sprzedaży prasy papierowej. A to nie do końca prawdziwy przekaz: czytelnictwo przenosi się do internetu - to ewolucja, czyli zjawisko zupełnie normalne - tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy (IWP)
Raport wskazał, że prasa dla 40 proc. respondentów jest wysoce wiarygodna, zaś internet nie jest jeszcze postrzegany jako wiarygodne źródło informacji. To z jednej strony oznacza dobre perspektywy dla rozwoju i czytelnictwa tradycyjnych gazet. Z drugiej strony, wskazuje to na istniejący problem, że czytelnicy nie odróżniają prasy profesjonalnej online od samego internetu jako zbioru różnych informacji.
W internecie czytelnik musi sam dokonywać selekcji materiału. W profesjonalnym tytule prasowym czy internetowym robi to za niego dziennikarz: on wskazuje, co warto przeczytać. I za ten gotowy produkt czytelnik musi zapłacić. Jednak to, co za darmo jest chętniej pozyskiwane, bo nikt nie lubi płacić - mówi Hoffman
Takie podejście to przede wszystkim domena młodych ludzi, starsi doceniają rzetelność informacji i są gotowi za nie płacić.Dodatkowym problemem są kwestie ochrony praw autorskich i ochrony treści redakcyjnej bez względu na to, gdzie są tworzone - czy w tytułach prasowych, czy w wersjach elektronicznych, czy np. na blogach. W przypadku treści internetowych można sprzedawać dostęp do treści lub czerpać przychody z reklam.

Z badań zaprezentowanych w raporcie wynika, że Polacy wciąż uważają koszty dostępu do internetu za zbyt wysokie. Wydawcy nie mają wpływu na strategie dostawców usług sieciowych, ale sami zabiegają - zarówno w przypadku prasy, jak i w przypadku książek, o zmianę wysokości podatku VAT.
Upominamy się, żeby nasze internetowe produkty były opodatkowane tak samo jak prasa i książka drukowana, czyli żeby nie były opodatkowane 23 proc. VAT-em. Różnica w VAT powoduje różnice w cenach na niekorzyść internetu - podsumowuje Maciej Hoffman
Newseria

Komentarze (1 - 4 z 4)

VAT to pikuś przy koszmarnej marży na e-wydawnictwo.
 4  
VAT to pikuś przy koszmarnej marży na e-wydawnictwo.
Z (nagranymi) kasetami i płytami było to samo - kaseta była tańsza od płyty chociaż koszty jej wytworzenia były większe - na szczęście wolny rynek robi swoje i ciemny lud widząc płytę jako dodatek do czasopisma nie da sobie wmówić że cena 50 czy 100PLN jest uzasadniona kosztami produkcji.

A co do hamulcowych postępu to przypominam, że na przełomie XIX i XX w. wydawcy też zrzędzili że fonografy/gramofony powodują spadek sprzedaży nut :P.
Pół wieku później przedstawiciele przemysłu kinowego biadolili jak to przez telewizję pójdą z torbami.
Na przełomie lat 70. i 80. domowe nośniki wideo miał stać się pogromcami dawnego porządku, a na przełomie XX i XXI w. internetowa dystrybucja multimediów miała doprowadzić do armagedonu... ale tylko do czasu gdy dla wydawców stało się to okazją do zaoszczędzenia na kosztach dystrybucji.
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 5 marca 2014 o 13:40:18 przez Leszek1979).
 3  
Nie mogłem się pogodzić na początku jak dowiedziałem się zostaje zamknięty miesięcznik FILM byłem wściekły chociaż mam Fillmweb stopklatke czy Onet ,pl .To jednak FILM było to co innego człowiek brał gazetę do ręki i czytał nie zawsze wszystkie artykuły wiele nie zostało w pamięci ale właśnie artykuły wole czytać na papierze w internecie czytam krótkie informacje plotki czasem wywiad .Ale czytanie poważny artykułow wolę czytać w papierowych wydania chociaż nie czytam wielkiej polityki .I jakoś nie mogę przekonać by płacić za treści w internecie wiedząc o tym że placi się miesięcznie abonament .
 1  
Zgadzam się. Choć e-prasa i e-książki są może i odrobinę tańsze niż wersje papierowe to jednak ich cena jest kompletnie nieadekwatna do kosztów "produkcji". Nie mówiąc już o oczywistej przewadze e-wydawnictw w postaci nieograniczonej niczym ilości kopii. Może jednak czas na zmianę podejścia do sprzedaży wydawnictw cyfrowych? Nie lepiej byłoby sprzedać taniej ale przy kilkukrotnie większej ilości kupujących? iTunes czy Muzodajnia (zwłaszcza Muzodajnia) sprzedają np. pojedyncze utwory za niewielką cenę i okazuje się, że wytwórniom się to opłaca przez osiągnięty efekt skali takiej sprzedaży. Czas przenieść taki model sprzedaży na różnego rodzaju e-wydania. Do tego sprzedawać e-czytniki w przystępnych cenach i rynek sam zacznie się nakręcać. Do tej pory byłem fanem książki drukowanej ale choćby z uwagi na tony papieru, powinniśmy przerzucić się wreszcie na e-wydawnictwa zamiast wycinać lasy.
 2