Przemyslaw_Paszowski28.08.2015 (17:12)21 komentarzy

Wszyscy mogą, tylko nie Polacy. 19 lat bez Ligi Mistrzów

Można być sympatykiem konkretnej ligi, ale jest taka jedna, absolutnie wyjątkowa wobec, której nie można przejść obojętnie. To Liga Mistrzów, zrzeszająca najlepsze kluby w Europie. W tych elitarnych rozgrywkach wszystko jest wielkie - mecze, gwiazdy, pieniądze, oprawy. Dla tej wielkości Ligę Mistrzów powołano. Gra w rozgrywkach to marzenie. Dla polskiego zespołu niezrealizowane już od 19 lat. Tymczasem to co regularnie nie udaje się nad Wisłą, w krajach uznawanych za peryferie europejskiego futbolu dzieje się coraz częściej.
Wszyscy mogą, tylko nie Polacy. 19 lat bez Ligi Mistrzów
W tym roku bramy do piłkarskiego raju otworzył zespół z Kazachstanu - FK Astana. Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział, że Kazachowie szybciej awansują do Ligi Mistrzów niż Polacy, zapewne wzbudziłby litościwy uśmiech. Dzisiaj do śmiechu nikomu nie jest, bo prawda jest taka, że szeroko rozumiana Europa nam ucieka.
FK Astana rozpoczął walkę o Ligę Mistrzów w II rundzie eliminacyjnej od porażki... 1:0 z NK Mariborem. Wydawało się, że Słoweńcy, którzy w zeszłym sezonie występowali w Champions League spokojnie rozstrzygną sprawę awansu. Jednak w rewanżu FK Astana zwyciężył 3:1. W kolejnej rundzie mistrz Kazachstanu podejmował HJK Helsinki. W pierwszym meczu padł bezbramkowy remis, w drugim FK Astana wygrał 3:4. W tym samym czasie Lech Poznań odpadł z FC Basel. W decydującej rundzie Kazachowie odprawili z kwitkiem faworyzowany APOEL Nikozja (1:0, 1:1). W fazie grupowej FK Astana zmierzy się z Benficą Lizbona, Atletico Madryt i Galatasaray. Co ciekawe, w składzie Astany grają Abzał Biejsiebiekow oraz Roger Canas, którzy - o ironio - okazali się za słabi na polską Ekstraklasę.

Awans Kazachów ktoś może uznać za wypadek przy pracy. Być może, ale tych wypadków ostatnio dużo. Zwłaszcza po tzw. reformie Platiniego, która utorowała słabszym klubom drogę do Ligi Mistrzów. W tym sezonie z Romą, czy Barceloną zagra BATE Borysów. Mistrz Białorusi w Champions League znalazł się po raz czwarty w przeciągu kilku lat. BATE osiągnęło ten sukces mimo że jego skład jest oparty wyłącznie na rodzimych zawodnikach. W piłkarskim raju pojawią się też Maccabi Tel-Awiw i Dinamo Zagrzeb, choć na papierze liga izraelska i chorwacka poziomem są porównywalne do naszej. Żeby tego było mało w poprzednich latach swoich przedstawicieli w Lidze Mistrzów mieli chociażby Bułgarzy, Słowacy, Finowie, Norwegowie, Węgrzy czy Czesi. I wątpliwym pocieszeniem jest, że według UEFA nasza liga jest lepsza od tamtych. O Rumunach, Szwedach, Cypryjczykach albo Duńczykach w ogóle nie ma co wspominać, bo ci są w Champions League niemal stałym bywalcem.

Problemem nie są nawet pieniądze. Wbrew pozorom polskie kluby mają je niemałe. Kłopot tkwi gdzie indziej. Pierwszym, a zarazem najpoważniejszym problemem wydaje się polityka kadrowa. Ta leży u nas totalnym odłogiem. Wystarczy zagrać kilka dobrych meczów, żeby stać się gwiazdą ligi i wyjechać do zagranicznego klubu. Przykładów takich błyskawicznych karier możemy wyliczać w nieskończoność. Piłkarze wolą uciekać, a kluby wolą sprzedawać. Wszak za jednego świetnego zawodnika można kupić kilku przeciętnych. I właśnie na przeciętności i bylejakości oparta jest cała nasza Ekstraklasa. Tylko jej szefostwo stara się zakłamywać rzeczywistość, mówiąc że Ekstraklasa jest jedną z lepszych lig w Europie. Dowodów na poparcie tej tezy brak od lat. Nie brakuje za to kolejnych wad rodzimego futbolu. Mimo rosnących nakładów wciąż szwankuje szkolenie młodzieży. Niestety potem okazuje się, że wychowanków próżno szukać w składach zespołów. Zamiast nich mamy import miernych zesłańców z Ameryki Południowej lub Afryki. Takimi działaniami trudno budować pozycję w Europie.

Jak widać mali i biedni też potrafią. Trzeba tylko chcieć. I nie chodzi tu o robienie wielkich rewolucji albo szukania naftowych inwestorów. Chodzi wyłącznie o zmianę podejścia i wdrożenie sytemu działania. Nie na rok, czy dwa jak to ma miejsce w Polsce. Ale na lata. A może wtedy wreszcie będziemy oglądać nasz klub w Lidze Mistrzów, a nie Lidze Europy.

Komentarze (1 - 10 z 21)

jaki związek ten artykuł ma z ... mediami ?
 10  
Polska ekstraklasa (w porównaniu do innych klubów europejskich) to trampkarze.
4-letni kontrakt na pokazywanie spotkań polskiej Ekstraklasy wykupił NC+ i Eurosport i kosztował on kosmiczne 600 mln zł.
6 meczów na żywo (w każdej kolejce) pokaże Canal+,
pozostałe 2 pokaże Eurosport 2.
...................
600 baniek PLN-ów za mecze szmaciarzy, którzy w ogóle nie liczą się na europejskich boiskach.
Kluby zarobiły, telewizja chyba nie. :)
 17  
A Canal+ żąda wielkich podwyżek w kablówkach za pokazywanie tej marnej ligi jaką jest Polska Ekstraklasa... Już sama ta nazwa ("Ekstraklasa") to kpina z ludzi. Chyba EkstraKLAPA...
 8  
Już sama ta nazwa ("Ekstraklasa") to kpina z ludzi. Chyba EkstraKLAPA...
"Ekstraklasa" to słowo wymyślone jakiś czas temu, żeby podbudować "ego" lig niższych.
Kiedyś była 1 liga, 2 liga, 3 liga, 4 liga .... itd.
A teraz pierwszą ligą jest "Ekstraklasa", więc pozostałe ligi mogą czuć się dumne, bo skoczyły o jedno oczko wyżej, he he.
Pudrowanie rzeczywistości, nic więcej.
 6  
Nasza ekstraklasa jest warta tyle co NC+ ,towar nieadekwatny do ceny.Abonament za tą paczkę Canal+ jest warty góra 20zł a piłkarze powinni zarabiać max 10tyś na miesiąc a nie kilkanaście razy tyle.Dawniej była promocja pakiet podstawowy z Canal+ był w przeliczeniu za około 25zł.To wtedy dało się a teraz jak mniej wydają,bo prawa tracą to się nie da.Nie łudźcie się wspomagacie Francuzki odział Canal+ i ich żabojadów,przepłacając za te NC+ i tyle w temacie.I proszę nie pisać o Polszmatach,bo nie jestem abonentem platform i jakoś bez tego żyje.
 4  
U nas jest tylko ładne opakowane. Piękna nazwa "Ekstraklasa" i nowe stadiony, które co mecz w 75% świecą pustkami (zwłaszcza na tych bardziej niszowych klubach). Czyli kupa zapakowana w ładny papierek. A zawartość niestety śmierdzi na odległość...
 2  
Trudno się nie zgodzić. Oprawa u nas faktycznie jest zachodnia, ale jeśli chodzi o poziom to widzimy co się dzieje.
 3  
A PZPN jeszcze wprowadził reformę która obniża poziom tej jakże wspaniałej ekstraklasy. Bo jak to inaczej nazwać że zespół który odpadł w poprzednim sezonie z pucharów z Eskimosami na przedbiegach eliminacji zostaje Mistrzem Polski? Legia która była już wyraźnie zmęczona grą na wszystkich frontach (LE, PP, liga) mimo wszystko w sezonie zasadniczym zdobywa 1 miejsce choć ma za sobą najwięcej meczów ze wszystkich ligowców. Dla przypomnienia - wyszła z grupy LE, zdobyła PP w finale z obecnym MP który mógł prawie odpaść w 1/2 finału z... 2-ligowcem. I taka drużyna, która pokazała się z najlepszej strony zostaje dobita jakąś śmieszną rundą mistrzowską, gdzie przegrywa z bezpośrednim rywalem 1 mecz i traci mistrzostwo. Czyli słabszy klub który zmobilizuje się na 1 mecz zdobywa u nas mistrzostwo kraju... Więc jak to niby podnosi poziom ligi? To obniża poziom ligi i dyskryminuje kluby które chcą się pokazać w europejskich pucharach. Nie mamy LM 20 lat i nie będziemy mieć jeszcze długo...
 1  
To temat kontrowersyjny, ale należy pamiętać, że reforma uatrakcyjniła rozgrywki. Ponadto gra się jednak częściej, co wymaga szerszej ławki i większych umiejętności. Można więc dyskutować.
Treść edytowana 1 raz (ostatnio 28 sierpnia 2015 o 18:43:58 przez Przemyslaw_Paszowski).
 17  
Dlaczego na media2 brakuje bardzo ważnego artykułu o zastępowaniu w nc+ nieparowanych kart Cameleon na parowane Cayman? Artykuł ten robi furorę na satkurierze, a w komentarzach udziela się sam Grzegorz Wandałowicz, który od lat czekał na tę chwilę.
 10