Łukasz Szewczyk15.09.2016 (13:06)brak komentarzy

Poniedziałkowe pasmo dokumentalne od października w TVN7

W październiku 2016 roku na antenie TVN7 startuje pasmo filmów dokumentalnych. W kolejne poniedziałkowe wieczory widzowie zobaczą takie tytuły jak m.in. "Zatoka delfinów", "Człowiek na linie", "Cały ten cukier" czy "Popyt na śmierć".
TVN7
Dokumentalne pasmo w TVN7 rozpocznie "Sprawa O.J. Simpsona: taśmy prawdy" (3 października godz.. 21.55). O.J Simpson - jeden z najlepszych futbolistów w historii Ameryki. Komentator sportowy. Celebryta. Bardzo szybko stał się uwielbianym przez tłumy amerykańskim bohaterem. W 1994 roku został oskarżony o podwójne morderstwo. Ofiarami byli żona O.J. i jej przyjaciel. Wielu fanów sportowca nie było w stanie uwierzyć w winę idola. Kontrowersyjny proces karny O.J. Simpsona ciągnął się przez rok i do tej pory jest jednym z najczęściej omawianych postępowań sądowych na zajęciach z kryminalistyki i prawa karnego. Ostatecznie futbolista został uniewinniony. Rodzina zamordowanego nie poddała się i wytoczyła tym razem proces cywilny. O.J. został skazany, a sąd zobowiązał go do wypłacenia rodzinie ofiary wysokiego odszkodowania. Sportowiec po raz kolejny częściowo uniknął kary. Wszystko dzięki wykorzystaniu różnych kruczków prawnych. Poszkodowani latami walczyli o wypłatę rekompensaty. Różnymi drogami udało im się wyegzekwować tylko część należnej im sumy.
Dokument przedstawia nowe oblicze tamtych wydarzeń. Wszystko za sprawą taśm, które były nagrywane w tajemnicy przez samego sportowca. O.J. mówi na nich o swoich przemyśleniach i emocjach z czasu procesów. W filmie wypowiadają się także przyjaciele jego zamordowanej żony, tacy jak Kris Jenner (żona prawnika Roberta Kardashiana) czy Robin Greer. O wydarzeniach z tamtego okresu mówią także najbliższe osoby z otoczenia Simpsona takie jak Joe Kolkowitz - agent sportowca czy jego wieloletni przyjaciel - Fred Levinson. Bardzo szybko okazuje się, że znany i uwielbiany Simpson miał drugie, dużo ciemniejsze oblicze.


Kolejna propozycja to "Cały ten cukier" (10 października o godz. 22.15). Cukier można znaleźć w 80% produktów spożywczych. Jeśli ktoś chce ograniczyć jego spożycie nie wystarczy wykreślenie ze swojej diety słodyczy. Ta biała substancja jest sprytnie ukryta w pozornie zdrowych i nieszkodliwych pozycjach z naszego menu. Jak to się stało, że wielu z nas nie może się uwolnić od cukru? Jaki wpływ ma to na nasz organizm? Ten film zdecydowanie zmienia myślenie o "zdrowym" jedzeniu. Reżyser i jednocześnie bohater dokumentu - Damon Gameau przeprowadził na sobie słodki eksperyment. Najpierw przez trzy lata w ogóle nie jadł cukru. Następnie zaczął konsumować po czterdzieści łyżeczek tego produktu dziennie. Cukier pochodził jedynie z teoretycznie "zdrowego jedzenia" takiego jak soki czy niskotłuszczowe jogurty. Miał postać głównie sacharozy i naturalnie występującej fruktozy. Damon nie jadł czekolady, lodów czy innych słodkości. Wszystko pod okiem naukowców i dietetyków. Jak czuł się po sześćdziesięciu dniach odżywiania się w ten sposób? Co działo się z jego organizmem?

Twórcy dokumentu postarają się wyjaśnić widzom skąd wzięły się nasze przyzwyczajenia kulinarne i co możemy zrobić, by je zmienić. Przyjrzą się także manipulacjom największych koncernów spożywczych, które w podstępny sposób dodają cukier do każdego ze swoich produktów i doskonale wiedzą jak ukryć to przed konsumentami. Ku przestrodze.


"Niewiarygodnie poruszający, przerażający, wciągający, wspaniały film. Jeden z najlepszych filmów dokumentalnych, jakie widziałem od lat". Tak o dokumencie "Zatoka delfinów" (17 października, godz. 22.20) wypowiada się jeden z recenzentów. Film opowiada o zatoce znajdującej się nieopodal małej japońskiej miejscowości Taiji. To niepozorne miejsce skrywa wielką i szokującą tajemnicę. Znany trener oraz wielbiciel delfinów Ric O'Barry wraz z początkującym reżyserem Louie Psihoyosem oraz grupą naukowców i aktywistów postanowili pokazać światu, co dzieje się w pozornie spokojnej zatoce rybackiej. Wodny akwen jest ogrodzony drutem kolczastymi i oznakowany licznymi zakazami wstępu. Od lat, pod osłoną nocy trwa tam brutalna rzeź delfinów. Te nadzwyczajnie inteligentne i wrażliwe ssaki są zaganiane do zatoki, z której nie mają szansy uciec, a następnie zabijane dla mięsa. Te, którym uda się przeżyć są wyłapywane na potrzeby przemysłu rozrywkowego. Ta tradycja sięga początków XVII wieku i jest stale podtrzymywana przez japońskich rybaków. Ten proceder ma też inny wymiar. Mięso delfinów spożywane przez mieszkańców Japonii jest zatrute rtęcią. Jej stężenie jest tak duże, że jedzenie tego rodzaju produktów zagraża zdrowiu, a nawet życiu konsumentów.

Dokument to także wstrząsający thriller. Twórcy dokumentu niejednokrotnie ryzykowali życie, żeby zdobyć dowody niebywałego okrucieństwa rybaków. Każdy krok ekipy filmowej był śledzony przez różnego rodzaju ugrupowania, które nie chciały, żeby prawda ujrzała światło dzienne. Dokument wywołał wielkie oburzenie w Japonii i dyskusję na całym świecie. W 2010 roku "Zatoka delfinów" została uhonorowana statuetką Oscara za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny.


W ramach cyklu widzowie TVN7 zobaczą także "Priscilla: wyprawa po wolność" (24 października, godz. 22.20). W 1994 roku niskobudżetowy film fabularny "Priscilla, królowa pustyni" podbił serca widzów na całym świecie. To opowieść o transwestytach oraz transseksualiście, którzy różowym autokarem przemierzają australijską pustynię i zarabiają na życie występami na scenie. Po drodze napotykają wiele trudności oraz w ludzi, którzy często nie akceptują ich takimi jakimi są naprawdę.

Dokument pokazuje jak ta odważna i kontrowersyjna produkcja, zmieniła stosunek społeczeństwa do środowisk transseksualnych. Kamera zagląda za kulisy powstawania filmu w kraju, gdzie homoseksualizm jak i transwestytyzm był wówczas tematem tabu. O pracy nad "Priscillą, królową pustyni" opowiadają między innymi odtwórcy główny ról. Mało kto pamięta, że jedną z nich zagrał Hugo Weaving, późniejszy agent Smith z "Matrixa" czy Elrond z trylogii "Władca Pierścieni". Towarzyszył mu Guy Pearce znany z takich filmów jak "Memento" czy "Tajemnice Los Angeles". Aktorzy zdradzają jak czuli się w rolach draq queens, pod tonami makijażu i w niesamowitych strojach. Opowiadają o wizytach w nocnych klubach oraz ówczesnym środowisku homoseksualnym. Twórcy filmu pełnometrażowego wspominają w jak niełatwej sytuacji znajdowały się wówczas osoby o odmiennej orientacji seksualnej i z jak wielką nadzieją oczekiwały jednej z pierwszych produkcji opowiadającej o ich życiu.


Kolejna propozycja to "Człowiek na linie" (31 października, godz. 22.10). 7 sierpnia 1974 roku nowojorczycy stali się świadkami niezwykłego spektaklu. Na linie rozwieszonej pomiędzy dwiema wieżami World Trade Center, na wysokości ponad 400 metrów nad ziemią, bez żadnego zabezpieczenia spacerował człowiek. Zdobycie bliźniaczych wież kompleksu WTC, które w chwili ukończenia były najwyższymi budowlami na świecie, było od lat marzeniem i nieskrywaną obsesją młodego francuskiego linoskoczka Philippe'a Petita. Spektakularny wyczyn poprzedziły miesiące przygotowań. Była to operacja logistyczna na niespotykaną skalę. Petit wraz z grupą zaufanych przyjaciół wielokrotnie wchodzili na teren WTC. Zaopatrzeni w fałszywe przepustki, udając dostawców lub zagranicznych dziennikarzy, robili pomiary i zdjęcia, zastanawiali się jak niepostrzeżenie przewieźć na dach ważący ponad tonę niezbędny sprzęt.

Film Jamesa Marsha, na który składają się wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń, materiały archiwalne i rekonstrukcje, doskonale oddaje niesamowitą atmosferę, jaka towarzyszyła przygotowaniom do artystycznego przestępstwa stulecia. Jak wspominają bohaterowie filmu, pracując nad przedsięwzięciem czuli się, jakby planowali napad na bank. Dokument będący wspaniałą historią o potędze ludzkich marzeń, odwadze, determinacji oraz przyjaźni, został entuzjastycznie przyjęty zarówno przez widownię, jak i krytykę.


Dokumentalny listopad rozpocznie się od filmu "Popyt na śmierć" (7 października, godz. 22.00). Kwestia powszechnego dostępu do broni budzi w USA wiele skrajnych emocji, zwłaszcza po takich wydarzeniach jak masakra w liceum Columbine czy strzelanina w gejowskim klubie w Orlando. Od 1970 roku w USA od strzałów z broni palnej zginęło ponad półtora miliona osób. Przez ostatnie czterdzieści pięć lat więcej Amerykanów poniosło śmierć w wyniku postrzału na ulicy czy w domu niż podczas walki we wszystkich konfliktach zbrojnych. Zwolennicy powszechnego dostępu do broni utożsamiają ten przywilej z wolnością i uważają, że każdy Amerykanin powinien mieć w swoim domu pistolet. Według nich gwarantuje im to Konstytucja Stanów Zjednoczonych. Nie można zapominać o potężnych koncernach produkujących wszelkiego rodzaju akcesoria strzeleckie, które zrobią wszystko, żeby z sukcesem rozwijać tą potężną gałąź przemysłu. Zaciekle wspiera je NRA ( National Rifle Association of America) - potężna organizacja non profit działająca na rzecz propagowania prawa do posiadania broni palnej, bezpieczeństwa jej użytkowania, a także prawa do polowania i samoobrony. Razem stanowią najsilniejsze lobby w USA i bardzo umiejętnie wpływają na wszelkiego rodzaju decyzje legislacyjne dotyczące tego biznesu.

Po drugiej stronie barykady są ci, którzy zaciekle walczą o ograniczenie tego prawa. To najczęściej osoby, które bezpośrednio zetknęły się z tragediami spowodowanymi przez ludzi posługujących się bronią palną. Ich bliscy często ponieśli śmierć w wyniku postrzału. Dokument przedstawia historie osób, które ucierpiały z powodu powszechnego dostępu do broni. W filmie wypowiadają się ofiary, ich rodziny oraz bliscy tych, którzy zostali zamordowani. Pokazuje także kulisy działań potężnego lobby walczącego o powszechny dostęp do różnego rodzaju akcesoriów strzeleckich.


Z kolei dokument "Saddam bawi się w Hollywood" (14 listopada, godz. 22.00) opowiada historię kręcenia jednego z najbardziej niezwykłych filmów fabularnych w historii. Ta nietypowa produkcja powstawała w Iraku podczas jednego z najbardziej krwawych konfliktów zbrojnych w tamtych czasach: wojny iracko - irańskiej. Dyktator Saddam Hussein postanowił spełnić jedno ze swoich marzeń i zrealizować film z hollywoodzkim rozmachem. Do tego na środku irackiej pustyni. Przeznaczył na ten cel niewyobrażalnie wielki budżet. Zatrudnił brytyjską ekipę filmową i słynnego aktora Olivera Reeda.

Na planie produkcji propagandowej nie zabrakło wyszukanej scenografii, kaskaderów i profesjonalnych sprzętów. Być może wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie krwawa wojna, która toczyła się tuż pod nosem twórców... "Saddam bawi się w Hollywood" opowiada o kulisach powstawania "hollywoodzkiego" filmu w Iraku oraz o bezlitosnym tyranie, który był hojnym pracodawcą i podpisywał czeki dla artystów.